Gigantyczna różnica w cenach paliw. Niemcy jeżdżą do Polski, bo paliwa u nich wystrzeliły
W piątek 3 kwietnia kierowcy za Odrą płacą za litr benzyny rekordowe 2,222 euro – w przeliczeniu po aktualnym kursie to ok. 9,50 zł za litr. W tym samym czasie na polskich stacjach benzyna 95 kosztuje maksymalnie 6,19 zł. Różnica wynosi ponad 3,30 zł na każdym litrze. Przy baku 50 litrów oznacza to ponad 165 zł w kieszeni, które Niemiec oszczędza, tankując po polskiej stronie granicy.

Fot. Shutterstock
Rekordy za Odrą – cena paliwa rośnie dwa razy dziennie
Dane automobilklubu ADAC nie pozostawiają złudzeń: w piątek rano o godzinie 11:45 litr benzyny E10 kosztował w Niemczech średnio 2,127 euro. Zaledwie pół godziny później, o 12:15, cena skoczyła do 2,222 euro za litr. Jeszcze dramatyczniej wygląda sytuacja z dieslem – z 2,349 euro do 2,466 euro w ciągu tego samego półgodzinnego okna.
To nie przypadek. Od środy 1 kwietnia w Niemczech obowiązują nowe przepisy – stacje mogą podwyższać ceny tylko raz dziennie, w południe. Efekt jest odwrotny do zamierzonego: zamiast stabilizować rynek, południe stało się sygnałem do jednoczesnego podbijania stawek przez wszystkich sprzedawców. Za niestosowanie się do nowych zasad grożą kary do 100 tys. euro, ale na wysokość cen samego paliwa regulacja nie ma żadnego wpływu.
W tle jest ropa naftowa: baryłka Brent kosztuje w piątek 109 dol., a amerykańska WTI – 111,5 dol. To efekt napięć na Bliskim Wschodzie, które od kilku tygodni windują globalne ceny surowców. Wicekanclerz i minister finansów Niemiec Lars Klingbeil apelował w czwartek do chadeckich partnerów koalicyjnych o dalsze kroki – w tym o nałożenie na firmy paliwowe podatku od nadzwyczajnych zysków. Pomysł znany, bo analogiczne rozwiązanie rozważa też rząd Tuska w Polsce.
Polska wycięła 1,20-1,40 zł z każdego litra – Niemcy tego nie zrobiły
Skąd aż tak ogromna przepaść cenowa? W Polsce od 31 marca działa pakiet CPN („Ceny Paliwa Niżej”) – rządowa interwencja, która jednocześnie obniżyła VAT z 23% do 8%, ścięła akcyzę do minimów unijnych (benzyna o 29 groszy, diesel o 28 groszy na litrze) i zamroziła marże stacji paliw na poziomie 0,30 zł za litr. Łącznie dało to obniżkę o ok. 1,20-1,40 zł na każdym litrze. Minister energii Miłosz Motyka publikuje codziennie maksymalne ceny w Monitorze Polskim, a Krajowa Administracja Skarbowa ściga stacje, które je przekraczają – z karą do 1 mln zł.
Niemcy tego kroku nie wykonały. ADAC wprost apeluje do władz o obniżenie podatków paliwowych, wskazując Polskę jako przykład. Wicekanclerz Klingbeil postuluje windfall tax na koncerny paliwowe – to jednak instrument obciążający zyski firm, a nie narzędzie bezpośrednio obniżające cenę na dystrybutorze. Na razie za Odrą nie ma żadnego mechanizmu porównywalnego z polskim pakietem CPN.
Diesel wraca w stronę 8 zł – mimo pakietu
Polska ochrona nie jest jednak kompletna. Formuła obliczania ceny maksymalnej opiera się na hurtowych cenach paliw z poprzedniego dnia – i właśnie te ceny rosną. Analitycy e-petrol.pl ostrzegają, że cena maksymalna diesla może zbliżyć się do 7,85-7,97 zł w połowie przyszłego tygodnia. Już teraz widać ten trend: na początku tygodnia olej napędowy zaczynał od 7,60 zł, na świąteczny weekend schodzi pod 7,87 zł – to wzrost o 27 groszy w ciągu kilku dni.
Różnica między Polską a Niemcami w przypadku diesla wynosi dziś 2,91 zł na litrze – mniej niż przy benzynie, ale wciąż olbrzymia. Przy baku 60 litrów to ponad 174 zł oszczędności dla kierowcy ze wschodnich landów, który zdecyduje się przejechać do Lubieszyna lub innego przejścia granicznego.
Lubieszyn pęka w szwach, rząd patrzy uważnie
Przygraniczne stacje w Polsce przeżywają oblężenie. W Lubieszynie przy granicy z Niemcami notowany jest wzmożony ruch przez cały tydzień – podobnie jak w Osinowie Dolnym, gdzie działa 6 stacji paliw. To efekt, który rząd Tuska widział od początku. Premier już w ubiegłym tygodniu zapowiedział, że w razie zagrożenia dla dostępności paliwa dla polskich kierowców możliwe są ograniczenia dla obcokrajowców – na wybranych obszarach lub w całym kraju.
Na razie takich kroków nie podjęto. Sytuacja jest jednak monitorowana przez Ministerstwo Energii i służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo paliwowe. Pakiet CPN, który kosztuje budżet państwa łącznie 1,6 mld zł miesięcznie, tworzono z myślą o polskich kierowcach – nie po to, by dotować tankownie zachodniej Europy.
Co to oznacza dla Ciebie? Na świąteczny wyjazd w Polskę nie ma lepszego momentu
Jeśli planujesz dłuższą trasę na Wielkanoc, tankuj do pełna przed wyjazdem i korzystaj z cen, które prawdopodobnie nie utrzymają się długo w tej skali. Diesel będzie drożał – analitycy prognozują zbliżenie do 8 zł już w środku przyszłego tygodnia. Benzyna 95 wciąż pozostaje stabilna w okolicach 6,19-6,21 zł i w krótkim terminie dużych zmian nie należy się spodziewać.
Jeśli jesteś kierowcą zawodowym lub prowadzisz firmę z flotą – koszty paliwa w Polsce pozostają dziś jednymi z najniższych w całej Unii Europejskiej. Pakiet CPN obowiązuje do 30 czerwca 2026 roku w zakresie możliwości obniżania akcyzy, a VAT wraca do normalnego poziomu po 30 kwietnia. Warto zabezpieczyć planowane tankowania przed tymi datami, bo od maja ceny mogą skoczyć o kilkadziesiąt groszy z powrotem w górę.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.