Gigantyczne kontrole. Inspektorzy, sąsiad, ZUS i skarbówka sprawdzą, kto zaniża rachunki. Drakońskie kary i spłata zaległości za 5 lat

Tysiące Polaków od lat wpisuje w deklarację śmieciową mniejszą liczbę domowników niż faktycznie mieszka pod danym adresem. Część robi to celowo, część po prostu zapomniała zaktualizować dane po narodzinach dziecka czy wprowadzeniu się partnera. Teraz samorządy postanowiły to weryfikować – i mają coraz więcej narzędzi, żeby to zrobić skutecznie. Mandaty, zaległości sięgające 5 lat wstecz i odpowiedzialność karnoskarbowa to nie puste groźby. Kontrole mogą nie objąć tylko stolicy. Wyjaśniamy czemu.

Fot. Shuterstock / Warszawa w Pigułce

Braniewo, Jaworzno, Malbork – kontrole w całej Polsce. Wyjątkiem Warszawa

Nasilenie akcji weryfikacyjnych zbiega się z falą podwyżek opłat za wywóz śmieci. W Braniewie stawka wzrosła od kwietnia z 36 zł do 63 zł od osoby. W Jaworznie skoczyła z 41 zł do 51 zł, w Godowie z 31 do 42 zł. Im wyższe stawki, tym silniejsza pokusa, żeby zaniżyć liczbę domowników – i tym większa determinacja gmin, żeby to ukrócić. Małgorzata Izdebska ze Związku Miast Polskich w rozmowie z Portalem Samorządowym prognozowała, że do końca roku w wielu gminach stawka przekroczy 50 zł od osoby.

Straż miejska w Malborku oficjalnie ogłosiła na stronach ratusza rozpoczęcie kontroli liczby osób zamieszkujących nieruchomości w odniesieniu do złożonych deklaracji. Kontrole prowadzą umundurowani funkcjonariusze z legitymacjami służbowymi. W Jaworznie magistrat powołał do współpracy wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, a zastępca prezydenta miasta Artur Dzikowski w liście skierowanym do mieszkańców napisał wprost o „kompleksowej weryfikacji danych podawanych w deklaracjach śmieciowych” i zaapelował o „sąsiedzką uważność”. W Gorzowie Wielkopolskim powołano odrębną spółkę Miejskie Odpady Komunalne, która od 1 stycznia 2026 roku samodzielnie prowadzi gospodarkę odpadami – i od razu zapowiedziała, że weryfikacja deklaracji będzie jej priorytetem, bo w latach 2022-2023 liczba gorzowian rozliczanych w systemie była o 15 proc. niższa niż wynikało z danych GUS.

Warszawy kontrole nie obejmą. Dlaczego? Bo stolica stosuje inny system niż większość miast. Opłata za śmieci jest tu liczona od lokalu, a nie od liczby mieszkańców. To oznacza, że w jednym mieszkaniu może mieszkać nawet 10 osób, a stawka i tak pozostaje taka sama. Dziś to 61 zł za mieszkanie i 91 zł za dom. Po podwyżce w kwietniu będzie to 85 zł w przypadku mieszkania i 107 zł dla domu. Dla porównania, średnia krajowa wynosi 45 zł od osoby. Gdyby Warszawa przyjęła taki model, czteroosobowa rodzina zapłaciłaby 180 zł miesięcznie zamiast 85 zł. W skali roku daje to różnicę 1020 zł w mieszkaniu i 875 zł w domu. Nawet para żyjąca w mieszkaniu zyskuje na obecnych zasadach. System opłat liczonych od osoby byłby w stolicy korzystny właściwie tylko dla singli.

Sąsiad wie więcej niż myślisz – jak gminy zdobywają informacje

Metody weryfikacji, po które sięgają urzędnicy, są różnorodne. Część gmin sprawdza dane w ZUS i urzędach skarbowych – i jest do tego uprawniona, ale wyłącznie w ramach wszczętego postępowania administracyjnego. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wydał jednoznaczne stanowisko, że automatyczne, masowe pobieranie danych z przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych, szkół czy ośrodków pomocy społecznej bez wszczętego postępowania narusza RODO. Mimo to Szprotawa uruchomiła pilotażowy program Gov Tech, który analizuje informacje z bazy meldunkowej, danych o zasiłkach, liczbie uczących się dzieci i zużyciu wody – burmistrz Mirosław Gąsik zapowiedział, że po zakończeniu trzymiesięcznej akcji informacyjnej właściciele nieruchomości z nieprawdziwymi danymi zapłacą zaległości za 3 lata wstecz wraz z odsetkami.

Gmina Kuźnia Raciborska dała mieszkańcom czas do 30 kwietnia 2025 roku na złożenie poprawnych deklaracji – po tym terminie ruszyły kontrole. Związek Gmin Zagłębia Miedziowego informuje wprost, że weryfikacja odbywa się na podstawie danych podatkowych z gmin oraz informacji zgromadzonych przez biuro związku. W praktyce urzędnicy prowadzą też wywiad środowiskowy – docierają do sąsiadów i zadają pytania. Sąsiad, który wie, że od roku mieszka z wami trójka studentów, a w deklaracji widnieje jedna osoba, może być głównym źródłem informacji dla kontrolera.

Mandat to dopiero początek. Za 5 lat zaległości rachunek może być poważny

Od września 2020 roku straż miejska ma uprawnienia do nakładania mandatów karnych za brak złożenia deklaracji śmieciowej, niezłożenie nowej deklaracji po zmianie liczby mieszkańców oraz podanie nieprawdziwych informacji o kompostowaniu bioodpadów. Mandat wynosi do 500 zł. Co istotne, strażnik nie musi udowadniać złej woli – wystarczy sam fakt, że dane się nie zgadzają. Jeśli deklaracja w ogóle nie zostanie złożona, gmina może samodzielnie ustalić wysokość opłaty w drodze decyzji administracyjnej, opierając się na średniej dla podobnych nieruchomości – i taka stawka najczęściej okaże się wyższa niż rzeczywista.

Najdotkliwsza finansowo jest kwestia zaległości. Zgodnie z art. 70 Ordynacji podatkowej, zobowiązanie z tytułu opłaty za gospodarowanie odpadami przedawnia się z upływem 5 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności. Gmina może więc naliczyć opłatę za każdą „ukrytą” osobę nawet za pełne 5 lat wstecz. Przy przeciętnej stawce ok. 35-40 zł miesięcznie od osoby i dwóch niezgłoszonych domownikach przez 3 lata, rachunek wyniesie ponad 2 500 zł samej należności głównej – do tego dochodzą odsetki ustawowe. Przy 5-letnim okresie i wyższych stawkach kwota łatwo przekracza 5 000 zł.

Wynajmujący na czarno mają największy problem

Szczególnie narażeni są właściciele mieszkań wynajmowanych – studentom, pracownikom sezonowym, rodzinom. Nierzadko w umowach najmu nie ma słowa o meldunku, a właściciel deklaruje „0 osób”, bo sam pod tym adresem nie mieszka. Tymczasem odpowiedzialność za prawidłowe złożenie deklaracji spoczywa na właścicielu nieruchomości, nie na najemcy. I to właściciel dostanie wezwanie z urzędu. Kluczowy jest tu przepis ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach: obowiązek opłaty dotyczy osób zamieszkujących, a nie zameldowanych. Brak meldunku lokatora absolutnie nie zwalnia właściciela z obowiązku ujęcia go w deklaracji.

Świadome podanie nieprawdziwych danych może też rodzić odpowiedzialność karnoskarbową na podstawie art. 56 Kodeksu karnego skarbowego – za składanie nieprawdziwych deklaracji grozi grzywna do 720 stawek dziennych albo kara pozbawienia wolności. W praktyce gminy rzadko kierują sprawy do prokuratury, gdy mieszkaniec dobrowolnie złoży korektę i ureguluje zaległości – tzw. czynny żal skutecznie chroni przed sankcją karną. Jednak sama możliwość wszczęcia postępowania jest realna i nie warto jej ignorować.

Kompostownik i PSZOK też mogą zdradzić prawdę

Gminy zyskują kolejne pośrednie źródła danych. Gmina Mosina od 2026 roku wprowadziła system kodów QR przy Punktach Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych – każda nieruchomość ma przypisany unikalny kod, przy wjeździe do PSZOK wystarczy go zeskanować, a system rejestruje, kto i ile oddaje odpadów. Jeśli pod adresem z jedną osobą w deklaracji regularnie pojawia się ktoś z pełnym bagażnikiem, system to odnotuje. Gmina Sędziejowice wprost informuje, że właściciel nieruchomości, który uniemożliwia weryfikację zadeklarowanego kompostownika lub go faktycznie nie używa, traci prawo do ulgi na 6 miesięcy.

Jak się zabezpieczyć przed problemami

Jeśli w deklaracji widnieje inna liczba domowników niż faktycznie mieszka pod adresem – niezależnie z jakiego powodu – warto złożyć korektę jak najszybciej, zanim urząd sam wszczynie postępowanie. Korekta złożona z własnej inicjatywy chroni przed mandatem od straży miejskiej: do zapłaty pozostaje tylko zaległość główna z odsetkami. Termin na zgłoszenie zmiany liczby mieszkańców to 10. dzień miesiąca następującego po miesiącu, w którym nastąpiła zmiana – taki obowiązek nakłada bezpośrednio ustawa. Właściciele wynajmujących nieruchomości powinni zadbać, by w umowie najmu znalazł się zapis o liczbie lokatorów i ewentualnie o tym, kto pokrywa opłatę śmieciową – choć niezależnie od umowy, przed gminą odpowiada zawsze właściciel. Przy wysokim zużyciu wody, które nie odpowiada deklarowanej liczbie osób, warto zachować faktury od hydraulika i dokumentację dotyczącą ewentualnych awarii instalacji – to realna ochrona w razie wszczęcia postępowania wyjaśniającego.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl