Grupa ludzi o dobrych sercach pomogła odnaleźć zaginioną Dianę. Poznajcie kulisy niezwyklej akcji

Po naszym wczorajszym artykule odezwało się do nas mnóstwo osób, które były ciekawe tego, w jaki sposób udało się odnaleźć Dianę – suczkę owczarka niemieckiego, którą skradziono bezdomnemu Panu Krzysztofowi.

Fot. Schronisko na Paluchu

„Historia zaczęła się 13 marca, kiedy przypadkiem mijałam na ul. Nowy Świat starszego mężczyznę z psem. Moją uwagę zwrócił bandaż na przedniej łapie suni. Podeszłam do pary i jak się okazało – był to Pan Krzystof z Dianą. Opowiedział mi historię, jak to kilka dni wcześniej pijani mężczyźni rozrzucili tuż pod ich nogi butelki, które rozbiły się na środku chodnika. Pan Krzysztof nie ucierpiał, jednak Diana została ranna w łapę.

Pan Krzysztof pokazał mi potwierdzenie badania psa u weterynarza i opowiedział o swojej chorobie biodra oraz o tym jak od 7 lat żyje razem z sunią, którą bardzo kocha. Wtedy też wykonałam zdjęcie Diany i udostępniłam ich historię aby pomóc tej dwójce po tym, jak sunia ucierpiała przez ludzką głupotę (link do postu na Facebooku gdzie jest cała historia: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=2218745044804186&id=416847061660669 ). Informacja dotarła do wielu osób, które po poznaniu sytuacji Pana Krzysztofa i Diany zdecydowały się im pomóc. Warszawiacy przynosili parze jedzenie oraz różne niezbędne przedmioty takie jak ubrania, czy środki czystości – zwyczajnie pomagali. Również odzywały się osoby, które opisywały jak to od lat widują parę, która zawsze jest nierozłączna.
Sprawa ucichła aż do 27 kwietnia, kiedy otrzymałam informację od jednej Pani, która od dłuższego czasu pomagała Panu Krzysztofowi i jako pierwsza dowiedziała się od niego o kradzieży Diany. Zgłosiła się do mnie, jako że wcześniej udało mi się odrobinę nagłośnić sprawę potrzebującej pary. Natychmiast opisałam sytuację kradzieży suni. Dzięki temu wielu Warszawiaków zaangażowało się w akcję – a między innymi Pani Adrianna i Pan Hubert. Udało się im odnaleźć Pana Krzystofa i poznać jak wyglądała kradzież psa. Następnie szukaliśmy ogłoszeń dotyczących odnalezionych owczarków niemieckich w okolicach Warszawy, jednak niestety żaden z nich nie był Dianą. Również korzystaliśmy ze zgłoszeń Warszawiaków, którzy widzieli podobne do Diany psy. Ja sama jeździłam i szukałam suni na Wawrze, Gocławiu i w Centrum, jednak nie udało mi się jej odnaleźć.

Poszukiwania kontynuowali Pan Hubert, Pani Adrianna (nawet rozwieszali ogłoszenia o poszukiwaniu suni w całej Warszawie), Pani Iza oraz Pani Małgorzata, której to ostatecznie udało się po 3 miesiącach wypatrzeć Dianę z grupą „podejrzanych mężczyzn”. Udało jej się zrobić zdjęcie, które przekazała Pani Adriannie – a następnie ona je pokazała Panu Krzysztofowi, który rozpoznał psa.” – pisze Pani Ola Kloc prowadząca fanpage Dzieło Natury.

„To ja i pani Małgorzata odnalazłyśmy dziś psa, a nie ekopatrol. Chciałabym, żeby było podkreślone że bez udziału osób zainteresowanych i od 3 miesięcy pomagających panu Krzysztofowi to nie miałoby miejsca. To NIE BYŁ CUD. To zasługa kilkuosobowej grupy osób – Pani Izy, Bartka, pana Huberta, Oli. Pani Małgorzata przyjechała tam po tym jak ja już musiałam opuścić to miejsce i zadzwoniła na policje, podając dane właściciela, po czym przyjechał ekopatrol obiecując że będzie czekała na paluchu na Pana Krzysztofa. Pan Hubert pomógł go dziś odnaleźć i jutro rano jesteśmy umówieni z panem Krzysztofem i będziemy jechać do schroniska.” – pisze Pani Adrianna Kesler.

Pan Hubert Mazurek natomiast udał się na rowerze na poszukiwania Pana Krzysztofa. Odnalazł Go śpiącego pod kościołem św, Anny na Krakowskim Przedmieściu. Gdy Pan Krzysztof dowiedział się jego ukochany pies się odnalazł płakał, śmiał się i natychmiast chciał po niego jechać.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.