Inwazja robaków na Pradze-Południe. Czytelniczka w zaawansowanej ciąży błaga o pomoc [LIST DO REDAKCJI]
Witam serdecznie, piszę do Państwa z ogromnym problemem, z którym ciężko jest mi funkcjonowac. Od dwóch lat mieszkam w mieszkaniu socjalnym, który otrzymałam od miasta, w jednym w budynków przy placu Szembeka.
Byłam bardzo zadowolona z mieszkania i z tego ze mogę tu funkcjonować i normalnie mieszkać. W tamtym roku w wakacje nagle miałam inwazję robactwa, a dokładnie pluskwy. Nie wiedziałam wtedy ze problem dotyczy całego bloku, wezwalam profesjonalna firmę, wrzuciłam meble i dywan i pozbyłam sie problemu. Z czasem dowiedziałam ze od sąsiadów ze problem wraca, tu jeden sąsiad ma, tu zaraz drugi. Ostatnio zobaczyłam robactwo na klatce i to juz nie tylko pluskwy, a także karaluchy. Poszłam więc do administracji przy SULEJKOWSKiEJ, powiedzieli ze zrobią pryskanie klatki i tyle. Minął tydzień, dziś przylapalam jednego z sąsiadów, który należy do tych ludzi starszych, a dokładnie panów od wyrzucania mebli – jak wyrzucali mu łóżko. W łóżku pluskiew i ich odchodow z milion, robactwo zaczęło rozchodzic sie po klatce schodowej, gdy zapytałam czy firmę wezwał od robactwa, oznajmił ze nie widzi potrzeby.
Ze to nie jego wina, a zaznaczę ze wyrzucił tylko stare łóżko i fotel a dywany i reszta mebli została. Nie chcą walczyć z problemem i życie z pluskwami im nie przeszkadza. Sama jestem w zaawansowanej ciąży, nie wyobrażam sobie co roku z tym walczyć, i kupować nowe meble. Sąsiedzi mają małe dzieci, ciągle kupują im nowe materace wszyscy jesteśmy załamani. Nie wiemy co dalej robić.
Pozdrawiam Karina

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.