Jest obowiązek montażu w każdym mieszkaniu. Urządzenie co godzinę będzie wysyłać dane o tym, co robisz w domu i kiedy Cię nie ma
Do 1 stycznia 2027 roku każdy blok w Polsce i każde mieszkanie musi mieć podzielniki kosztów ogrzewania z funkcją zdalnego odczytu. Chodzi o sprawiedliwsze rozliczanie ciepła. Nowe urządzenia zbierają jednak znacznie więcej danych niż jedną liczbę na rocznym rachunku – i nadają te dane radiowo, przez całą dobę, bez wiedzy i zgody lokatora. Pytanie, które zadaje sobie coraz więcej mieszkańców: czy ktoś z zewnątrz może te dane przechwycić i na ich podstawie dowiedzieć się, kiedy mieszkanie stoi puste?

Co dokładnie rejestruje podzielnik radiowy?
Montaż nie jest wymysłem spółdzielni czy zarządcy budynku. To obowiązek wynikający z art. 16 ustawy z 20 kwietnia 2021 r. o zmianie ustawy o efektywności energetycznej (Dz.U. z 2021 r. poz. 868). Stowarzyszenie ds. Rozliczania Energii szacuje, że w Polsce działa około 10,5 mln podzielników, z czego znaczna część to wciąż stare urządzenia analogowe. W ciągu najbliższych 6 miesięcy w tysiącach budynków technicy zapukają do drzwi.
Nowy podzielnik nie jest zwykłym licznikiem z cyferkami. Urządzenie rejestruje dane w regularnych interwałach – co godzinę, co 12 godzin lub co dobę, zależnie od konfiguracji – i transmituje je bezprzewodowo przez moduł radiowy działający w paśmie 868 MHz (protokół Wireless M-Bus, norma EN 13757) do koncentratora w budynku. Stamtąd dane lecą przez internet do serwerów firmy rozliczeniowej.
Co dokładnie ląduje w systemie? Bieżące wskazanie wskaźnika zużycia, temperatura powierzchni grzejnika, temperatura powietrza w pomieszczeniu, historia danych z co najmniej 27 poprzednich miesięcy oraz, w niektórych modelach, zdarzenia alarmowe takie jak demontaż urządzenia. Zarządca może sprawdzić zużycie w każdym lokalu w dowolnej chwili, bez wychodzenia zza biurka.
Z profilu grzewczego da się odczytać rytm życia
Tu zaczyna się problem, o którym mało kto mówi. Z historii temperatury w mieszkaniu firma rozliczeniowa lub zarządca mogą wywnioskować znacznie więcej niż sam koszt ogrzewania. Regularna aktywność grzejnika o stałych porach wskazuje na obecność w domu i codzienny rytm dnia. Brak aktywności przez 2 tygodnie w środku sezonu grzewczego to oczywisty sygnał wyjazdu. Nagłe wychłodzenie grzejników w lutym – zakręcone kaloryfery lub pusta kawalerka. Szczytowe zużycie rano o siódmej i wieczorem o osiemnastej – osoba pracująca na etacie, wychodząca z domu na cały dzień.
Dane są rejestrowane, przechowywane przez co najmniej 27 miesięcy i dostępne dla zarządcy oraz firmy rozliczeniowej, która w większości przypadków jest zewnętrznym podmiotem komercyjnym. Żaden przepis szczegółowy nie ogranicza rodzaju wniosków, jakie można z tych danych wyciągnąć.
Odbiornik za 50 zł i spacer po osiedlu wystarczą
Branża podkreśla, że transmisja danych w protokole Wireless M-Bus powinna być szyfrowana kluczem AES-128. Słowo „powinna” jest tu jednak ważniejsze niż „szyfrowana”. Z dokumentacji technicznej użytkowników forum elektroda.pl wynika, że ktoś z odbiornikiem DVB-T za kilkadziesiąt złotych i darmowym oprogramowaniem RTL-SDR przechwycił podczas krótkiego spaceru po osiedlu ponad 1000 telegramów z ponad 400 unikalnych urządzeń nadających w paśmie 868 MHz. Większość liczników nadawała co 5 minut.
Pasmo 868 MHz jest pasmem ISM – nielicencjonowanym, otwartym, darmowym. Każdy może nasłuchiwać. Szyfrowanie AES-128 jest przewidziane w normie, ale jego wdrożenie zależy od producenta i konfiguracji konkretnego modelu podzielnika. Nie wszystkie urządzenia montowane teraz w polskich blokach mają to szyfrowanie aktywowane. A nawet jeśli mają – klucz szyfrujący jest wspólny dla całego systemu odczytowego w budynku, co oznacza, że wyciek jednego klucza otwiera dostęp do danych ze wszystkich lokali.
Dla potencjalnego włamywacza oznacza to tyle: z odbiornikiem w kieszeni może przejść obok bloku i sprawdzić, które mieszkania od tygodnia nie generują żadnej aktywności grzewczej. W sezonie to informacja warta więcej niż zapalona lampka w korytarzu.
Odmowa nic nie daje, a od 2027 zapłacisz nawet za zakrecone grzejniki
W starym systemie analogowym odmowa wpuszczenia inkasenta miała skutek: brak odczytu, szacunkowe rozliczenie, często korzystne dla lokatora. W nowym systemie to nie działa. Podzielnik radiowy transmituje dane niezależnie od tego, czy lokator jest w domu, czy nie otwiera drzwi, czy wyjechał na wakacje. Jedyna czynność wymagająca wejścia to jednorazowy montaż.
Nowelizacja ustawy o efektywności energetycznej (Dz.U. 2025 poz. 711) wprowadza od 2027 roku obowiązkową minimalną opłatę zmienną za ogrzewanie w wysokości co najmniej 15 proc. kosztów zmiennych – nawet przy całkowicie zakręconych grzejnikach przez cały sezon. Podzielnik radiowy staje się przy tym automatycznym dowodem: zarejestruje, że grzejniki nie były używane, i potwierdzi naliczenie opłaty bez żadnej wizyty kontrolnej. Strategia „zakręcam kaloryfery i nie płacę” od 2027 roku przestaje mieć sens finansowy.
W Warszawie wymiana idzie pełną parą
W Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, zarządzającej około 60 000 lokali, wymiana podzielników odbywa się zgodnie z harmonogramem rozłożonym na kilka sezonów. Ale w dziesiątkach mniejszych wspólnot na Pradze-Północ, Woli czy Ochocie prace ruszają dopiero teraz, na pół roku przed terminem. Koszty montażu pokrywane z funduszu remontowego lub celowej wpłaty wahają się od 700 do 2000 zł na lokal, w zależności od liczby grzejników.
Za niedotrzymanie terminu zarządcy grozi grzywna do 10 000 zł, ograniczenie wolności lub areszt – i odpowiedzialność spada na konkretne osoby fizyczne pełniące funkcję zarządu, nie na abstrakcyjny podmiot. Z danych branżowych wynika, że do wymiany w skali kraju pozostało jeszcze kilka milionów urządzeń – to ogromna operacja logistyczna, która w wielu budynkach będzie się toczyć do ostatniego dnia.
RODO obowiązuje, ale kto to sprawdzi?
Dane zbierane przez podzielniki radiowe są danymi osobowymi w rozumieniu RODO (Rozporządzenie PE i Rady UE 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r.) – są przypisane do konkretnego lokalu, a tym samym do konkretnej osoby fizycznej. Spółdzielnia lub firma rozliczeniowa przetwarzająca te dane podlega wszystkim obowiązkom wynikającym z rozporządzenia: musi informować o celu i zakresie przetwarzania, mieć podstawę prawną, zapewnić bezpieczeństwo danych i zawrzeć umowę powierzenia przetwarzania z firmą rozliczeniową.
W praktyce większość lokatorów nie wie nawet, jaka firma obsługuje podzielniki w ich bloku, na jakich warunkach ma kontrakt i gdzie przechowuje dane. A ma prawo to wiedzieć – art. 15 RODO daje każdemu lokatorowi prawo zażądać od zarządcy pełnej informacji o tym, jakie dane są zbierane, komu udostępniane i jak długo przechowywane. Jeśli zarządca nie jest w stanie pokazać umowy powierzenia danych z firmą rozliczeniową, to naruszenie, które można zgłosić do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Co to oznacza dla Ciebie? Zanim technik zamontuje nowe urządzenie
Wymiana jest obowiązkowa i nie masz na nią wpływu jako lokator, ale masz wpływ na to, co się dzieje z Twoimi danymi. Zapytaj zarząd spółdzielni lub wspólnoty, jaka firma będzie obsługiwać podzielniki i czy transmisja jest szyfrowana kluczem AES-128. Jeśli nikt nie potrafi odpowiedzieć, to powinno Cię zaniepokoić.
Złóż do zarządcy pisemny wniosek na podstawie art. 15 RODO o informację, jakie dane zbiera podzielnik, komu są udostępniane, jak długo przechowywane i w jakim celu przetwarzane. Zarządca ma obowiązek odpowiedzieć w ciągu 30 dni. Jeśli zarząd twierdzi, że budynek jest zwolniony z wymiany, ma obowiązek posiadać pisemną analizę ekonomiczną potwierdzającą nieopłacalność inwestycji w perspektywie 5 lat – brak tej dokumentacji powinien wzbudzić pytania.
Na koniec sprawa techniczna, o której nie mówi ani zarządca, ani firma rozliczeniowa: w sezonie grzewczym profil temperatur z Twojego mieszkania pokaże każdemu, kto ma dostęp do systemu, kiedy wstajesz, kiedy wyychodzisz i kiedy wracasz. To nie paranoja – to fizyka. Grzejnik nie kłamie.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.