Kierowca myślał, że to kałuża. Wjechał w ogromną dziurę na jezdni, która się zapadła
Wieczorem 29 listopada w wyniku awarii wodociągowej doszło do podmycia jezdni na placu Hallera. W zapadlisko wpadły dwa samochody. Kierowca pierwszego po prostu nie zauważył dziury w kałuży. Prowadzący drugie auto myślał, że zdoła przejechać.

Około godziny 23:30 strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego otrzymali zgłoszenie o awarii wodociągu w rejonie placu Hallera. Woda wypłukała podłoże pod jezdnią w rejonie wyjazdu w ulicę Dąbrowszczaków, a około półtora metra kwadratowego nawierzchni się zapadło. W powstałą wyrwę wpadł ford, którego kierowca sądził, że to tylko kałuża.
Doszło do uszkodzenia jednego z kół pojazdu. Kierowca zdołał wyprowadzić auto poza obręb zapadliska i wezwał strażników. Inny chyba nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia. Chciał przejechać przez rozlewisko, ale jego auto także wpadło do zapadliska i utknęło w nim. Funkcjonariusze zabezpieczyli miejsce i udzielili pomocy pechowemu kierowcy.
Na miejsce wezwano pogotowie wodociągowe. Po chwili nadjechał autobus miejski. Kierowca autobusu już nie zdecydował się przejechać dalej. Około północy na miejsce awarii przyjechała ekipa naprawcza MPWiK. Do czasu usunięcia awarii przejazd przez plac Hallera w kierunku ulicy Dąbrowszczaków będzie zamknięty.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.