Koniec 800 Plus i „babciowego”? 200 tysięcy od razu za urodzenie dziecka
Polska wydaje dziesiątki miliardów rocznie na politykę prorodzinną, a dzieci rodzi się coraz mniej. W 2025 roku przyszło na świat 238 000 noworodków – o jedną trzecią mniej niż w 2013 roku, gdy zaczęła się era rozszerzonych świadczeń. Klub Jagielloński proponuje radykalne odwrócenie logiki całego systemu: zlikwidować 800 Plus i „babciowe”, a w zamian wypłacić rodzicom 200 000 złotych jednorazowo – w ciągu miesiąca od narodzin dziecka.

Fot. Warszawa w Pigułce
12 lat transferów i demografia gorsza niż kiedykolwiek
Punktem wyjścia dla całej propozycji jest twarda diagnoza: programy prorodzinne rozwijane od 2013 roku nie zmieniły trendu demograficznego. Wydłużone urlopy macierzyńskie, najpierw 500+, potem 800+, radykalny wzrost liczby miejsc żłobkowych, wreszcie program „Aktywny Rodzic” znany jako „babciowe” – żaden z tych instrumentów nie przełożył się na wzrost liczby urodzeń.
Liczby są bezlitosne. W 2013 roku urodziło się 371 900 dzieci, w 2025 roku – 238 000. Ujemny przyrost naturalny, który wówczas wynosił ok. 15 300 osób rocznie, urósł do ok. 168 000 – to tak jakby w ciągu jednego roku z mapy Polski zniknął Olsztyn. Dzieje się to mimo że na samym 800 Plus wydano w 2025 roku 62,8 miliarda złotych, a na program „Aktywny Rodzic” – kolejne 6,2 miliarda.
Twórcy propozycji – Paweł Musiałek i Piotr Trudnowski z Klubu Jagiellońskiego – nie kwestionują społecznej wartości tych programów. Przyznają, że 500+ miało fundamentalne znaczenie cywilizacyjne, radykalnie poprawiło byt rodzin i zbudowało polityczny konsens. Problem w tym, że nie zmienia decyzji o dzieciach – i zdaniem autorów jest ku temu strukturalny powód.
Dlaczego comiesięczny przelew nie zachęca do rodzicielstwa
Według autorów propozycji, opublikowanej 22 lutego 2026 roku przez Klub Jagielloński, paradoksem jest właśnie ugruntowanie programów prorodzinnych w świadomości społecznej. Świadczenie, które jest absolutnie pewne i trwałe, przestaje być bodźcem – staje się powietrzem. „Nic co dane nie będzie odebrane” – to hasło, które buduje poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie sprawia, że 800 Plus nie generuje żadnego nowego impulsu do decyzji o kolejnym potomku.
Jednorazowa wypłata rzędu 200 000 złotych ma ten impuls odtworzyć – i przy okazji realnie zmienić możliwości życiowe młodych rodziców. Przy pierwszym dziecku taka kwota pozwoliłaby na sfinansowanie wkładu własnego do zakupu mieszkania. Przy drugim – na nadpłatę kredytu i istotne obniżenie miesięcznej raty. Przy kolejnych – na dostosowanie rodzinnej infrastruktury: zmianę miejsca zamieszkania lub zakup większego auta.
Skąd kwota 208 800 złotych i dlaczego to ta sama pula pieniędzy
Autorzy podkreślają, że propozycja nie jest żądaniem dodatkowych środków z budżetu. Kwota 208 800 złotych to dokładna suma, na jaką rodzice mogą dziś liczyć przez 18 lat z tytułu 800 Plus (172 800 zł) i „Aktywnego Rodzica” (36 000 zł). W długoterminowej perspektywie program byłby więc neutralny dla finansów publicznych – wydawano by te same pieniądze, tylko inaczej rozłożone w czasie.
Jednocześnie zakładają, że dla dzieci już urodzonych oba programy działają bez zmian. Nowe zasady obowiązywałyby od 2027 roku i dotyczyłyby wyłącznie noworodków.
Rodzice zachowaliby też możliwość wyboru. Program 200 000 Plus byłby opcją domyślną, ale można byłoby z niej zrezygnować na rzecz dotychczasowych comiesięcznych świadczeń. Autorzy rozważają też modele pośrednie – np. jednorazowa wypłata 100 000 zł i odbiór reszty w równych ratach miesięcznych.
Finansowanie: koniec „trzynastek” i „czternastek” dla emerytów
Najpoważniejszy problem propozycji to finansowanie w krótkim terminie. Jednorazowa wypłata 200 000 zł dla wszystkich 238 000 dzieci urodzonych w 2025 roku kosztowałaby budżet 49,5 miliarda złotych z góry – zamiast rozłożonych na 18 lat zobowiązań. Po odjęciu oszczędności z tytułu niewypłacania 800+ i „babciowego” nowym dzieciom (ok. 5,5 mld zł), luka do sfinansowania wynosi ok. 44 miliardów złotych.
Jako źródło finansowania autorzy wskazują likwidację 13. i 14. emerytury, na które zaplanowano w tym roku łącznie 33 miliardy złotych. To instrument, przeciwko któremu Klub Jagielloński protestował już przy jego wprowadzeniu w 2019 roku, gdy kosztował 11 miliardów – dziś jego koszt jest trzykrotnie wyższy. Przy obecnym trendzie demograficznym – rosnąca liczba emerytów, malejąca liczba dzieci objętych świadczeniem – propozycja stawałaby się coraz bardziej korzystna dla budżetu z roku na rok, dużo szybciej niż po upływie 18 lat.
350 000 na drugie dziecko – podobny pomysł z biznesu
Autorzy przyznają, że nie są pierwsi z tym kierunkiem myślenia. Kilka miesięcy wcześniej podobną korektę zaproponował Krzysztof Pawiński, współtwórca i prezes Maspexu. Sugerował „zamiast kroplówki 800+ jednorazową wypłatę po urodzeniu drugiego dziecka w wysokości 350 tys. zł”. Prezes Maspexu argumentował: „Wiemy już, że prodemograficzne działanie 800+ to fikcja. Wielodzietność to też raczej przeszłość. Skupić się należy na zachęcaniu do drugiego dziecka w rodzinie. Pierwsze dziecko to radość i szczęście, drugie to już generacyjna odpowiedzialność i państwowe wspieranie”. „Czy zadziała? Trudno powiedzieć… ale trzeba poszukiwać” – podsumował, cytowany przez Klub Jagielloński.
Otwarte pytania i ryzyko
Propozycja sama w sobie rodzi poważne znaki zapytania. Masowy jednorazowy zastrzyk gotówki wchodzący na rynek – ponad 49 miliardów złotych rocznie, skierowanych głównie w kierunku zakupu nieruchomości – mógłby wyraźnie podbić ceny mieszkań, szczególnie w dużych miastach. Autorzy dostrzegają ten problem i pozostawiają go ekspertom rynku nieruchomości, zaznaczając jedynie, że obecny moment – pierwsze od lat wyhamowanie wzrostu cen transakcyjnych, a nawet ich lokalne spadki – może być do takiej interwencji bardziej odpowiedni niż poprzednie lata.
Otwarte pozostaje też pytanie fundamentalne: czy jednorazowa wypłata naprawdę zmieni decyzje demograficzne? Autorzy nie twierdzą, że mają pewność. Stawiają tezę, że warto to sprawdzić – bo robienie tego samego przez kolejne lata przy pogarszających się statystykach trudno obronić intelektualnie. Ich propozycja jest pierwszą z serii „Prorodzinnych prowokacji” – cyklu, w którym Klub Jagielloński zamierza zbierać odważne i nieoczywiste pomysły na temat demografii.
Co to oznacza dla polskich rodzin?
Jeśli propozycja kiedykolwiek trafiłaby do realizacji, zmiana byłaby fundamentalna dla rodziców planujących kolejne dziecko po 2026 roku. Zamiast pewnego comiesięcznego przelewu przez 18 lat – jednorazowy przelew 200 000 złotych w ciągu miesiąca od urodzenia. Do rodziny należałaby decyzja, na co te pieniądze przeznaczyć: wkład własny do mieszkania, nadpłata kredytu, fundusz na edukację, większy samochód czy po prostu poduszka finansowa.
Warto śledzić debatę wokół tej propozycji – nawet jeśli nigdy nie wejdzie w całości w życie, może wpłynąć na kształt kolejnych reform polityki prorodzinnej. A ta – biorąc pod uwagę dane demograficzne – z pewnością reformy wymaga.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.