Koniec z blokowaniem. Za niewpuszczenie kontrolera grozi 5000 zł grzywny i wizyta policji
Rząd wypowiada wojnę właścicielom mieszkań, którzy unikają obowiązkowych przeglądów instalacji. Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotowało rewolucyjny projekt nowelizacji, który ma zlikwidować lukę prawną pozwalającą na ignorowanie wizyt kominiarzy czy gazowników. Według nowych propozycji, uporczywe odmawianie otwarcia drzwi zarządcy budynku będzie skutkować dotkliwą karą finansową w wysokości do 5000 zł. W najbardziej dramatycznych okolicznościach służby zyskają prawo do siłowego wejścia do lokalu, nawet jeśli właściciel stawia czynny opór.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce
Obecnie wspólnoty i spółdzielnie są często bezradne – jeśli lokator nie chce wpuścić kontrolera, cała pionowa instalacja gazowa lub kominowa w bloku może pozostać niesprawdzona, co naraża setki osób na ryzyko wybuchu lub pożaru. Nowe przepisy, które przeszły do etapu konsultacji międzyresortowych, mają położyć kres tej samowoli i drastycznie podnieść poziom bezpieczeństwa w budynkach wielorodzinnych.
Kiedy będziesz musiał otworzyć drzwi? Trzy kluczowe sytuacje
Projekt precyzyjnie definiuje momenty, w których prawo do prywatności ustępuje przed bezpieczeństwem ogółu mieszkańców. Obowiązek udostępnienia mieszkania powstanie w następujących przypadkach:
Okresowe przeglądy techniczne: Dotyczy to corocznych i pięcioletnich kontroli instalacji gazowych, elektrycznych oraz przewodów kominowych.
Kontrole doraźne przy podejrzeniu awarii: Jeśli sąsiad zgłosi wyciek wody lub ulatniający się gaz, nie będziesz mógł odmówić wstępu ekipie ratunkowej.
Zagrożenie sanitarne i pożarowe: Przepis uderzy w tzw. „zbieraczy” – jeśli składowane w mieszkaniu odpady zaczną zagrażać zdrowiu sąsiadów, do akcji wkroczy inspektor.
Mandat to nie wszystko. Policja u progu Twojego „M”
Najbardziej kontrowersyjnym elementem nowelizacji jest mechanizm egzekwowania wstępu do lokalu. Ministerstwo chce wyposażyć zarządców w potężne argumenty siłowe.
- Wysokość grzywny: Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego będzie mógł nałożyć karę od 20 do 5000 zł na wniosek zarządcy lub wspólnoty.
- Asysta służb mundurowych: W sytuacjach kryzysowych lub przy podejrzeniu awarii zagrażającej budynkowi, zarządca będzie mógł wejść do mieszkania w obecności policji lub straży pożarnej.
- Tylko uporczywa odmowa: Kara nie zostanie nałożona, jeśli nikogo nie było w domu podczas pierwszej wizyty – dotyczy ona osób świadomie i wielokrotnie blokujących dostęp.
Co te zmiany oznaczają dla rynku i portfeli Polaków?
Eksperci przewidują, że nowe prawo wpłynie na wartość nieruchomości oraz przejrzystość transakcji na rynku wtórnym. Regularnie serwisowane instalacje to mniejsza liczba awarii i niższe koszty funduszu remontowego w dłuższej perspektywie.
Dla osób wynajmujących mieszkania nowelizacja oznacza konieczność ściślejszego nadzoru nad tym, co dzieje się w ich lokalu. Brak dopilnowania terminów przeglądów przez najemcę uderzy bezpośrednio w właściciela, na którego spadnie odpowiedzialność finansowa. Z kolei nabywcy mieszkań zyskają pewność, że kupowane lokum posiada pełną historię serwisową, co może stać się standardem przy wycenach.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.