Lis umierał w męczarniach w ośrodku! Fundacja zawiadamia prokuraturę

W ubiegłym tygodniu zawiadomiliśmy Animal Rescue Polska o lisie, który trafił do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Leśnych w Miszewie k. Płocka.  Informacja o tym fakcie pojawiła się na grupie wielbicieli kotów, gdzie jedna z użytkowniczek szukała pomocy. Naszą redaktor zszokował stan zwierzęcia, które przewracało się, nie było w stanie chodzić. Zwierzę zostało przewiezione do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Leśnych w Miszewie. Właśnie ten ośrodek ma podpisaną umowę z Urzędem Miasta Płock. W teorii lis powinien otrzymać tam niezbędną pomoc, być przebadany otrzymać leki… tak się nie stało. Dlaczego? To wyjaśnia Animal Rescue Polska, które bez wahania chciało pojechać po lisa, jednak okazało się… Obiecaliśmy, że nagłośnimy tę sprawę. Przeczytajcie.

Opis Animal Rescue Polska:

Po przeprowadzeniu rozmów z pracownikiem ośrodka stwierdzić należy, iż jest to miejsce tylko z zewnątrz wyglądające na te, które powinno pomagać zwierzętom leśnym.

Pracownik Ośrodka Stwierdził, iż lekarz tylko obejrzał lisa z zewnątrz. Zwierzę nie zostało przebadane, nie wykonano RTG oraz nie podano żadnych leków.

Lekarz Weterynarii, który ma umowę z ośrodkiem, wiedział że zwierzę jest po wypadku komunikacyjnym. Mimo to nie podał żadnych leków przeciwwstrząsowych ani nie wykonał żadnych badań stwierdzających jego faktyczny stan zdrowia.

Oświadczenia świadków

Oświadczenie pierwsze

” W dniu 11 grudnia o godzinie 7:30 w Płocku na ulicy na Skarpie zauważyłam lisa, który dziwnie się zachowywał. Był otępiały, nie bał się ludzi i tracił równowagę, dlatego też zadzwoniłam na straż miejską, która podała mi numer telefonu do Urzędu Miasta do Działu Zarządzania Kryzysowego (24 367 15 70). Przyjęto moje zgłoszenie i poinformowano mnie, że pojawi się firma, która zajmie się sprawą. Po 30 minutach przyjechała firma MuniSerwis. Złapali oni lisa w siatkę, zapakowali go w klatkę i poinformowali mnie, gdzie zabierają chore zwierzę.  Lisek trafił do  Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Leśnych położony na terenie Leśnictwa Miszewo, w miejscowości Miszewo Murowane w gminie Bodzanów. Po ustaleniu numeru do leśniczego (606 645 015). Pierwszy telefon wykonałam o godzinie 14:49. Dowiedziałam się, że lis wypuszczony jest na wybieg i jest obserwowany. Zapytałam o udzieloną pomoc. Odpowiedziano mi, że ,,dzikim zwierzętom nie wykonuje się żadnych badań, obserwuje się je i zostawia w spokoju”. Dodatkowo zostałam poinformowana, że ze względu na wysokie koszty i przyjętą praktykę, dzikim zwierzętom nie uśmierza się bólu i robi dodatkowych badań. Stan zdrowia lisa nie dawał mi spokoju i dlatego o całej sytuacji poinformowałam moją córkę Dominikę. Przesłałam jej również zdjęcia i film chorego zwierzęcia, na publikację, których wyrażam zgodę.”

Oświadczenie drugie

„Wstrząśnięta otrzymaną informacją od mamy i brakiem zadowalającej reakcji ze strony odpowiednich służb postanowiłam poszukać pomocy w internecie. Tam umieściłam post na moim Facebooku oraz na grupie o kotach. W międzyczasie o godzinie 16:30 zadzwoniłam do leśniczego, aby zapytać się o stan zdrowia lisa i zaproponować ewentualną pomoc finansową przy wizycie weterynarza. Z informacji jakie otrzymałam, lisa obejrzał weterynarz i stwierdził brak obrażeń zewnętrznych, brak złamań, a jego reakcje były spowodowane prawdopodobnie obrażeniami wewnętrznymi głowy typu: udar, wstrząs mózg, wylew.  Na moje pytania dotyczące możliwości udzielenia pomocy poinformowano mnie, że w takich przypadkach dzikie zwierzęta lepiej pozostawić same sobie, bo jakakolwiek ingerencja może spowodować u nich odwrotny skutek. Co do ulgi w cierpieniu „opiekun” stwierdził, że nie cierpi, bo nie wydaje jęków. Odniosłam wrażenie, że osoba, z którą rozmawiam wręcz drwi z naszego zaangażowania, a pomoc jaką chcielibyśmy udzielić rannemu lisowi można obejrzeć w filmie. Umówiliśmy się na kolejny telefon następnego dnia. Niestety o godzinie 18:11 w rozmowie z Panem Dawidem pracującym w organizacji AnimalRescue dowiedziałam się, że lisek nie żyje. Postanowiłam wykonać kolejny telefon, by potwierdzić informację o zgonie zwierzęcia. Rozmowa, która miała miejsce została przez mnie nagrana, załączam ją do niniejszego e-maila, i wyrażam zgodę na jej publikację. Dodatkowo dołączam zdjęcia i film, które dostałam od mamy, na publikację których też wyrażam zgodę.”

Fakt ten potwierdza stenogram rozmów naszych oraz rozmowy osoby zgłaszającej z pracownikiem ośrodka:

  1. Nagranie tue dec 11 godz 17:13STRAŻNIK – PRACOWNIK OŚRODKA (S): tak słucham
    Animal Rescue Polska (ARP) : Dzień dobry Dawid Fabjański z tej strony, Inspektorat do spraw ochrony zwierząt z Warszawy dzwonię, dzwonię z takim tematem, rozumiem, że dodzwoniłem się do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Leśnych w miejscowości Miszewo. Dzwonię w sprawie lisa, który do Was trafił z Płocka, bo do Nas skargi zaczęły wpływać, że nic tam nie pomagacie. O co chodzi?
    S:Wie Pan co , jak ktoś nie ma zielonego pojęcia, no przywieziono lisa z wypadku.
    S: Lis nie ma żadnych obrażeń.
    ARP: ok
    S: zewnętrznych, wewnętrznych, a ni połamania nic no.. yyyyy. Z badań takich yy z takich wynika, że nic mu nie jest, z tym , że no przejdzie parę kroków i się przewraca. Podobno uderzył go samochód i jest podejrzenie , że no yy jakiś wstrząs mózgu, coś w tym yyy..
    ARP: ale trzymacie go w cieple czy nie? bo on musi być w cieple, jak ma wstrząs mózgu..
    S: słucham?
    ARP:Jeżeli się przewraca to musi być w cieple, my też takie ostatnio mieliśmy i po 2 dniach wydobrzały i były wypuszczane na wolność.
    S: no tak tylko, że wie Pan, my akurat nie mamy tam takiego ogrzewanego miejsca. No jest tam zaopatrzony, no w , no yyy w no  www, on się w słomę zakopał
    ARP:okejjj
    S: także tego.. także nooo iii… trzeba po prostu poczekać..
    ARP: no dobra
    S:a Pani taka co tu teraz panikuje yyy ja nie wiem no tego no.. to naoglądała się różnych filmów i wie Pan, no myślę że to jest no..
    ARP: ale lekarz jakiś go oglądał czy nie?
    S:Słucham?
    ARP:Lek. Wet go jakiś oglądał?
    S: tak nooo…obejrzał go po prostu no wie Pan.. no że jest to czy nie wiadomo, czy ten lis nie jest czasem wściekły, no to tez musimy go izolować, no nie możemy się z nim tam za bardzo no ten…. No ja praktycznie nie powinienem go wcale przyjmować  jeżeli nikt nie stwierdził, że on  nie jest wściekły nooo yyy
    ARP: nie nie no tu akurat racji Pan nie ma
    S: no co nie mam racji?
    ARP: no nie ma Pan. Macie obowiązek przyjąć bo jesteście ośrodkiem i lek wet  musi go obejrzeć i jakieś działania tam podjąć.. leki przeciwwstrząsowe powinien dostać. Dostał takie?
    S: niee… leków żadnych nie dostał..nooo no właśnie yyy
    ARP: to co to za lekarz?
    S: no po porostu weterynarz taki tu jest…
    ARP: to Pan Panie dzwoń po tego lekarza żeby on szybko tam te leki przeciwwstrząsowe podał i tego lisa zabezpieczyć i zbadać.
    S: ale wiem Pan no znaczy… że ludzie robią do nas .. znaczy teraz tak yyy yyyyyyy yyyy przeciwwstrząsowe leki mu poda.. znaczy no dobra no jeszcze będę z tym wet rozmawiał, także ..
    ARP: w razie co to jest to jest telefon do nas, on jest czynny całą dobę, tutaj obsługujemy tą południową część Warszawy i te powiaty ościenne, no więc dzwońcie to my ze swoim lekarzem przyjedziemy i w razie co go możemy zabezpieczyć.
    S: yyy no każdy noo yy no wie Pan… każdy myśli że no no dobrze tylko, że wie Pan, że no yyyy Pan jest akurat weterynarzem z wykształcenia?
    ARP: nie ja jestem z wykształcenia prawnikiem , ale weterynarz jest obok mnie
    S: nie no bo, no co co teraz oprócz tego, że czekać z tym lisem..
    ARP: jedyne to tak, tomografii nie zrobicie bo nie ma gdzie, więc jedynie co to leki przeciwwstrząsowe trzeba dać i dobrze go zbadać.
    S: no tak noo…
    ARP: i go w cieple trzymać, , żeby miał w ciepło dwa dni i on będzie gotowy do puszczenia
    S: pod warunkiem, że miednica, nie ma żadnych obrażeń wewnętrznych, czy tego czy yyy, jak pękła mu wątroba, no bo…
    ARP: aaaa to też trzeba jakiś rtg zrobić, to wy tam nie macie gabinetu, jakiś rtg czy coś?
    S: no nie, akurat tego tutaj nie ma.. czy mu coś nie tego yyyyy yyyy yyy no ale nawet wie Pan yyyy postawienie diagnozy np. to nic mu nie  nie nieee da bo nikt go nie będzie operował, bo nie ma tej no kliniki w Polsce…
    ARP: no jak to nie ma. My takie zwierzęta operujemy
    S: operujecie?
    ARP: oczywiście.
    S: to ja go chętnie Wam przekażę. No u nas akurat nie ma takiej możliwości, żeby po prostu muu zrobić mu operację, temu lisowi no no..
    ARP: dobra zrobimy tak, ja do Pana w ciągu h oddzwonię dobrze?
    S: no dobra.
    ARP: dobra dzięki pozdrawiam, do usłyszenia
    S: ja chętnie go przekażę, tam róbcie sobie z nim co chcecie..
    ARP: dobra dobra, dzięki pozdrawiam..

Nagranie: tue dec 11 godz 17:52
S: tak słucham
ARP: no witam , Fabjański z tej strony, jeszcze raz, kłania. No przyjedziemy po tego liska. Dobrze?
S: no dobrze
ARP: no zagrzebał się w siano Pan mówi..(stwierdzenie do drugiego wolontariusza ARP obok) A żyje on w ogóle u Was tam?
S : przed zmrokiem żył.  W tej chwili za 15 min będę w domu, spr
ARP: tak się umówmy
S; i zę bo , żeby nie było rzeczywiście tak, że yyy  jedziecie po coś nie tego… dobra ja tego..
ARP: dobra , dobra pozdrawiam

Nagranie:tue dec 11 godz 18:01

S: haloo
ARP: no witam, dzwonił Pan.
S: tak dzwoniłem, no niestety.
ARP: nie żyje ?
S: nie żyje..
ARP: okej…
S: także ten.. no wiem Pan, ze względu na to co Pan radził yyyy oooo yyyy bo sekcję zwłok to ktoś mógłby yyy wwww byyyy oooo Pani taka jest, że no za przeproszeniem dociekliwa, że tak i ten iiiii yyy tego no tegooo zabezpieczyć czy dać go do utylizacji … jak Pan to tam?…
ARP: no ja nie wiem, no ja nie wiem jakie tam macie procedury.. a Pan mi powie lekarz to co robił tam z nim? Obejrzał go?
S: lekarz tylko go zbadał go , znaczy zbadał…
ARP: obejrzał?
S: no obejrzał go i stwierdził, no no nie było żadnych zewnętrznych obrażeń nooo ee noo na swoje noo na swój taki ten mówi.. trzeba czekać co natura pokaże, no bo..
ARP: ale jakies leki podał czy coś? Jakiś zastrzyków nie robił? Żadnych leków nie podawał?
S: nie, nie podawał..
ARP: aha..
S: yyy ten to jest ten.. to jest wie Pan ośrodek rehabilitacji zwierząt przy leśniczówce, to nie jest żadna klinika..
ARP: jasne, jasne .. aa
S: ludzie myślą..
ARP: a który to tam u Was robi lekarz?
S: słucham?
ARP: który to lekarz was tam obsługuje ? jak on się zwie?
S: to jest yyy z Budzanowa Pan K., yyy z tego.. no także…
ARP: dobra to w razie co w kontakcie jesteśmy. Dziękuje za informację. Do widzenia .
S: noo ten…

Nagranie świadka (Ś) i strażnika z ośrodka (O)

O: tak słucham.
Ś: witam, wie Pan co przepraszam, że czas niepokoję, ale akurat przejechałam do mamy do domu i ona jeszcze taka zdenerwowana i kazała mi jeszcze raz zadzwonić, czy na pewno wszystko w porządku , bo bo jest zdenerwowana strasznie i iii wolałabym się upewnić jak tam ten lisek..
O: no niestety lisek zszedł .
Ś: jak to?
O: no nooo no po prostu yyy ten jeszcze tam o 16 tam yyy, no bo on się zakopał się yyy ten schował się w słomę , to się ruszało wszystko yy teraz na wieczór yyy poszedłem..
Ś: mhm..
O:  no nie rusza się, rozgarnęłem … no ale niestety..
Ś: nie żyje? O matko, aleee…
O: yy yyy no obrażenia były na tyle poważne , że no niestety..
Ś: no tylko, że tych obrażen tak naprawdę nie wiemy jakie były no bo weterynarz
O: no nie wiem noo..
Ś: był weterynarz , tak? ale co tylko określił złamanie..?
O: no zewnętrzne znaczy zewnętrzne  tylko to mu się czy to uraz głowy czy jakieś zewnętrzne, no trudno powiedzieć, czy sekcję zwłok ktoś kiedykolwiek będzie chciał robić to nie wiem..
Ś: mhm, no rozumiem.. ale np. yyyy yynie wiem.. mhm
O: haloo..?
Ś: jak to jest, że np. nie wiem noo, bo bo nie można wykonać takiej tomografii? W sensie no bo tak, się zastanawiamy teraz…
O: z tego co wiem to w Polsce nikt dla zwierzaków nie robi nie..yy czy tego..
Ś:  czy jakiegoś prześwietlenia nie da się zrobić zwierzęciu, że by mu… no bo tak nawet na przyszłość wie Pan..
O: może są kliniki które to robią, nie tylko że tu to jest Ośrodek rehabilitacji zwierząt przy leśniczówce yyyy jest tu weterynarz wiejski , który tam nooo po protu tam jakieś tam ograniczone yyyy y  yyy też nie na stałe tylko na dochodzącego przychodzi weterynarz wiejski taki który tu no ma maaa takie nooo narzędzia diagnostyczne takie jakie ma, także bo to tak to jest noo
Ś: mhmm..
O: jakby były lepsze ośrodki … leży zwierzę na ulicy, no smutek no…no każdy chce się tego kłopotu , że tak powiem pozbyć. Przywożą tutaj do mnie.

Ś: mhm.. no wiem Pan my tam nie chcieliśmy się pozbyć.
O: a wiadomo , że cudów się nie zrobi…
Ś: No bo mówię my z mamą byłyśmy na tyle zaangażowane, że naprawdę nawet mogłyśmy  sfinansować jakieś dodatkowe tak , badania, no tylko kwestia..
O: no yyy można było..tylko nie wiem czy jakies takie badania cokolwiek by pomogły, no nie to , że kwestia pieniędzy czy czegoś..
Ś: no wiem Pan może jakaś pomoc jeżelibyśmy mu pomogli to może jednak by coś pomogło, bo jeżeli to zwierzę leżało, bo tak jak Pan mówi, tak, że on nie miał złamań natomiast był ewidentnie otępiały, bo no jednak się wywracał i patrzył na Pana no tak tak jak Pan mówi jak na nas , to może jednak… kurczee.. no bo po prostuu
O: nie wiem z kim rozmawiam..
Ś; z córką córką córką córką , bo ja jestem u mamy akurat i prosiła , żebym ja zadzwoniła..
O: co yyy tego o yyy tego co tam ratowaliście..
Ś: tak tak tak tak
O: to wie Panie to ja nie wiem, jak on wyglądał. Jeżeli dzikie zwierzę.. to ja już z doświadczenia wiem, że jeżeli dzikie zwierzę nooo yyy zostaje w miejscu wypadku to jest naprawdę bardzo ciężki , bo to jest yy instynkt taki, że yyy sarna z jedno nogo zdrowo ucieka, zrywa się.. yyy  żeby jak najdalej uciec..
Ś: tylko , że ten lis to wie Pan no się nie zrywał.. no kwestia czy nie można było go zabrać np. na jakies badanie.. kurczę nie wiem.. no bo to tak.. nawet wie Pan się zastanawiamy co myśmy mogli zrobić bo to, tak się cały czas głowiliśmy co możemy pomóc.
O: wszystkiemu na świecie nie zaradzimy…..bo Pani zrobiła co mogła. Jakby ona miał jakąś chęc do życia w ogóle., bo ona był taki smutny , otępiały
Ś: no otępiały bo ewidentnie miał uraz tak..
O: prawie, że można go było rękoma dotykać prawie tak..,
Ś: no mówię właśnie miła uraz, więc też kwestia , wie Pan, patrząc na przyszłość się zastanawiam, bo jednak no wiadomo, człowiek jeździ po drogach , tak , czy to jest tak, że no jeżeli cos się takiego zdąży to jest kwestia życia, nie ma odpowiednich środków na te leczenia, czy te zwierzęta po prostu ..
O: nie ma miejsc takich po prostu. Wie Panie jeżeli np. tomografia, bo tu ja z Inspektorem z Warszawy dzwonił, to to nawet tego, to tomografu nie ma w ogóle dla zwierząt.
Ś: prześwietlenia też nie ma, tak, mhmm?
O: jeżeli too, to nawet no czy ktoś kolwiek trepanacji czaszki nawet ktoś się podejmie. No nie wiadomo co mu było. Także naprawdę no nooo trudno to określić.
Ś: czyli że ani żadnej kroplówki też się nie da takiemu zwierzęciu, nic tak na na . Nie wiem , no bo to kwestia, że jak człowiek chce, dzwoni , ratuje, niee , wie Pan chce uratować.
O; no w pierwszej chwili ,no  ja tu  z doświadczenia z weterynarzem próbujemy zwierzęciu zapewnić maksymalny spokój
Ś: czyli po prostu, żeby odszedł z spokoju to też tak, no wie Pan trochę odszedł z spokoju, no mógł też cierpieć..
O: Pani mi da skończyć yyyy zwierzę np. dzikie nie wie , że chcemy mu pomóc i teraz tak.. taka ingerencja, jaka np. on jest yyy załóżmy on by miał jakiś tam wstrząs, tylko nieśmiertelny, czyli im on bardziej w spokoju dochodzi do siebie, każda ingerencja to go pobudza, dodatkowy stres, no bo on nie wiem , że jest, że ja mu chce pomóc, każde wzięcie go noo yyy
Ś: wiem Pan to tak samo pies tez nie wie, że chcemy mu pomóc jak idzie na zastrzyk nie..
O: nie no to inaczej jest, pies jak jest chory czy jak kot jak jest chory, który leży na kolanach, kroplówkę się podaje i on on czuje, bo idzie do człowieka, że że ktoś jest ten, tak tak yy, a dla zwierzęcia to jest, no nie wiem, my chcemy mu pomóc, nie? , a on nie wie o tym.
Ś: no właśnie , tylko kwestia, że wie Pan , jak człowiek chce pomóc takiemu zwierzęciu i je zabiera , a ono zostaje po prostu zamknięte w klatce i nic więcej się nie robi, to jest takie troszkę, no co co możemy więcej zrobić, nie, że jak te ośrodki w sumie, co tam można zmienić, że nie wiem w tych ośrodkach w takim razie no
O: no wie Pani, że no tylko co co my yyy tego, no co my, tu akurat nie ma takich warunków np. żeby noooo no zwierzę otwierać, operować, no no niestety
Ś: czyli po prostu się je zabiera, żeby żeby odeszło w pokoju, tak o to chodzi? No troszkę takie, no mowie przykre, zwłaszcza, że może ono cierpiało, nie, i jednak to jest tak, że nie wiemy… no nie wiem, przykro nam bardzo po prostu
O: yyyyyyy niektórzy twierdzą, że w ogóle nie było, nooo y noo yyy, ortodoksyjni tacy, że się nie powinno, że się powinno od razu skrócić cierpienie i eutanazję przeprowadzić, no ale to też, nie jest tak, że..
Ś: wie Pan, no ja nie mówię, że trzeba je uśpić, ale..
O:że nie można pomóc, przeprowadzić, no ale ten, ja jestem, uważam, że trzeba dać te chociaż jakąś tam szansę temu zwierzakowi, żeby on..
Ś: tylko to jest kwestia żeby sprawdzić, nie, co mu jest , no bo tak naprawdę, no kurczę bo nie było wiadomo, może on coś miało , co byśmy mogli w stanie zaradzić, no tylko jeżeli został zostawiony sobie sam
O: nie no trzeba by było zrobić mu sekcję zwłok i stwierdzić czy tego , czy co mu było, czy ewentualnie ktoś by się podjął, no ja jestem leśnikiem i się opiekuję i tego
Ś: a ten lis jest nadal u Państwa czy jak to wygląda?
O:  z racji że się opiekuję to wiem, jako dodatkowa moja czynność, a i ten no i weterynarz , który no nooo ten no no
Ś: ale to tak jak Pan mi mówi, że weterynarz jest nieprzeszkolony do dzikich zwierząt , nie, a jest w ośrodku dla dzikich zwierząt, to tak trochę też dziwnie, nie?
O: no tak , ale wie Pani, dobrze, że taki w ogóle przychodzi, bo my mieliśmy , mieliśmy ogólnie kłopot yyyy  z kimś , kto by się podjął tego..
Ś: w ogóle, tak, mhm?
O: ten Pan akurat przyjeżdża , jakieś tam robi tu usługi, a tak to po prostu nie ma noo. Jeżeli Pani ewentualnie zaangażowana , znalazła takiego człowieka, który by się chciał.. i to nie kwestia środków.
Ś: no wiem Pan, ja dlatego dzwoniłam, właśnie pytać, bo bo ja właśnie się zastanawiam, czy taki weterynarz jest , że ja mówię, że no jakby co wiadomo, że może mogę sfinansować czy gdzieś  tam pomóc i tak jak Pan powiedział, że ciężko
O: nie chodzi o to , że np. pieniążki tylko chodzi o , że np. z chiron  pod względem dzikich zwierząt, nie chcieli z nami współpracować, nie chcą
Ś: mhm..
O: oni mówią nie, oni nie będą się tym zajmować, no bo to jest w Płocku największa taka no przychodnia , no bo tam jeżdżę ze swoimi prywatnymi zwierzętami, z psami z kotami.
Ś: ja rozumiem, że chodzi też o te kwestie wścieklizny, tak jak Pan powiedział , że on żadnych takich nie przejawiał objawów wścieklizny, nie , że że jednak był taki typowo…
O: mógł być, ale nie nie tego, piana się tam z niego nie toczyła.
Ś: jednak Pan pewnie ma doświadczenie, umie Pan poznać, że jednak nie
O: nie wiem jakie tu sa procedury , bo z drapieżnikami tak jest jak padnie, no to być może pójdzie na badanie.  Będę jutro się tam konsultował z weterynario czy on nie pójdzie na badania od wścieklizny
Ś: mhm mh no dobrze no nic, no przykro nam bardzo w takim razie i..
O: mnie też przykro , no ale niestety , no tak to jest..
Ś: mhmm.. Dobrze to dziękuję bardzo w takim razie, do widzenia .

 

W tej sprawie Animal Rescue Polska, będzie wyjaśniać sprawę z nadleśnictwem oraz gminą. Ponadto będziemy składać zawiadomienie do Prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzęciem.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c