Listonosz przyniósł wezwanie do wojska? Sprawdź, czy musisz jechać na poligon. Za wyrzucenie listu grozi areszt
Dla wielu Polaków widok koperty z pieczątką Wojskowego Centrum Rekrutacji (dawniej WKU) w skrzynce pocztowej jest powodem do szybszego bicia serca. Sytuacja geopolityczna sprawiła, że temat obronności przestał być abstrakcją, a stał się realnym elementem życia cywilnego. Armia intensywnie szkoli rezerwy, wysyłając tysiące wezwań na obowiązkowe ćwiczenia wojskowe. Co kluczowe, „bilet” na poligon mogą dostać nie tylko emerytowani wojskowi, ale także „zwykli Kowalscy”, którzy lata temu przeszli jedynie kwalifikację wojskową i mają kategorię A. Wielu z nich zadaje sobie pytania: czy mogę odmówić? Co z moją pracą i kredytem? Czy za nieobecność grozi więzienie? Wyjaśniamy zawiłości Ustawy o obronie Ojczyzny, byś wiedział, co robić, gdy Ojczyzna upomni się o Twój czas.

fot. Warszawa w Pigułce
System szkolenia rezerw w Polsce przeszedł w ostatnich latach dużą metamorfozę. Wojsko Polskie dąży do przeszkolenia jak największej liczby osób znajdujących się w tzw. pasywnej rezerwie. Oznacza to, że jeśli masz uregulowany stosunek do służby wojskowej (byłeś na komisji, dostałeś książeczkę i kategorię A), jesteś w bazie potencjalnych kandydatów do wezwania. Nie musisz mieć przeszkolenia bojowego ani umiejętności strzeleckich – wojsko chce Cię właśnie po to, byś te podstawy nabył lub odświeżył. Ignorowanie wezwania lub uznanie go za „pomyłkę” to najgorsza strategia, która może skończyć się doprowadzeniem przez Policję i karą aresztu.
Kto może spodziewać się listu z WCR? Nie tylko „komandosi”
W powszechnej świadomości panuje przekonanie, że na ćwiczenia wzywani są tylko ci, którzy kiedyś „byli w kamaszach” (odbyli zasadniczą służbę wojskową). To mit. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, na ćwiczenia wojskowe żołnierzy pasywnej rezerwy mogą być powoływane osoby, które:
- Posiadają nadaną kategorię zdolności do czynnej służby wojskowej (najczęściej A).
- Mają uregulowany stosunek do służby wojskowej.
- Nie ukończyły 55. roku życia (w przypadku szeregowych) lub 63. roku życia (w przypadku podoficerów i oficerów).
Szczególną grupą zainteresowania armii są specjaliści. Jeśli w cywilu jesteś informatykiem, lekarzem, kierowcą z kategorią C+E, kucharzem, operatorem sprzętu ciężkiego lub tłumaczem – Twoje szanse na otrzymanie wezwania rosną. Wojsko potrzebuje fachowców, których umiejętności można wykorzystać w logistyce, medycynie pola walki czy cyberbezpieczeństwie. Często zdarza się, że wezwanie otrzymuje osoba, która nigdy nie trzymała broni w ręku, ale posiada cenne z punktu widzenia armii kwalifikacje zawodowe.
Dostałem kartę powołania. Czy mogę odmówić?
Karta powołania to decyzja administracyjna. Jest to rozkaz, który należy wykonać. Nie można odmówić przyjęcia karty od listonosza („nie podpiszę, to nie pojadę”) – awizo i tak zostanie uznane za skutecznie doręczone po upływie terminu. Czy jednak od decyzji można się odwołać?
Tak, masz na to 14 dni od dnia doręczenia karty. Odwołanie składa się do Szefa Wojskowego Centrum Rekrutacji, który wydał decyzję. Jednak uwaga: samo wniesienie odwołania nie wstrzymuje wykonania decyzji (chyba że organ postanowi inaczej). Oznacza to, że jeśli termin stawienia się w jednostce przypada za 3 dni, a Ty składasz odwołanie – i tak musisz się stawić, chyba że uzyskasz wyraźną zgodę na wstrzymanie procedury.
Argumenty typu „nie chcę”, „mam inne poglądy” czy „boję się” są nieskuteczne. Uznawane są jedynie twarde przesłanki:
- Stan zdrowia: Nagła choroba, która uniemożliwia odbycie ćwiczeń (potwierdzona zwolnieniem lekarskim, które trzeba niezwłocznie dostarczyć do WCR). W takim przypadku termin może zostać przesunięty.
- Sytuacja rodzinna: Konieczność sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem (jeśli nie ma drugiego rodzica) lub nad obłożnie chorym członkiem rodziny (gdy nikt inny nie może tej opieki zapewnić).
- Ważne przyczyny osobiste: Czasem WCR przychyla się do próśb związanych z sytuacjami losowymi (np. pogrzeb w rodzinie, klęska żywiołowa), ale jest to decyzja uznaniowa komendanta.
Pracodawca musi cię puścić. Ale czy zapłaci?
Dla osób pracujących na etacie wezwanie do wojska rodzi obawy o pracę. Prawo w tym zakresie chroni rezerwistę. Zgodnie z ustawą, pracodawca ma obowiązek udzielić pracownikowi powołanemu na ćwiczenia wojskowe urlopu bezpłatnego na czas ich trwania.
Co więcej, pracownik jest chroniony przed zwolnieniem. W okresie odbywania ćwiczeń (oraz w okresie biegnącym od dnia doręczenia karty powołania do dnia stawienia się do służby) pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę (chyba że zachodzą przesłanki do zwolnienia dyscyplinarnego lub firma ogłasza upadłość). Jeśli więc szef powie: „Jak pojedziesz na poligon, to nie masz po co wracać” – łamie prawo i naraża się na sprawę w Sądzie Pracy.
Problem pojawia się przy pieniądzach. Skoro jest to urlop bezpłatny, to pracodawca nie wypłaca pensji za te dni (ani za dni dojazdu). Kto zatem zapłaci Twoje rachunki?
Pieniądze z wojska vs. twoja pensja. Jak odzyskać stratę?
Za każdy dzień udziału w ćwiczeniach wojskowych otrzymasz od armii uposażenie zasadnicze. Jego stawka zależy od stopnia wojskowego. W 2026 roku stawki te dla szeregowego rezerwy wynoszą około 140-160 zł netto za dzień (kwoty są waloryzowane). Dla oficerów są odpowiednio wyższe.
Matematyka rezerwisty:
Jeśli zarabiasz minimalną krajową, dzienna stawka z wojska prawdopodobnie pokryje, a nawet przewyższy Twoją dniówkę w cywilu. Wtedy jesteś „na plusie” (masz uposażenie + wolne od pracy).
Problem pojawia się, gdy zarabiasz dobrze (np. 10 000 zł miesięcznie). Dniówka z wojska (np. 150 zł) jest znacznie niższa niż Twoja dniówka w firmie (np. 500 zł). Czy jesteś stratny?
Nie powinieneś być. Ustawodawca przewidział świadczenie rekompensujące. Przysługuje ono żołnierzom rezerwy za utracone zarobki. Świadczenie to wypłaca wójt, burmistrz lub prezydent miasta na wniosek żołnierza.
Jak to działa?
- Po zakończeniu ćwiczeń bierzesz od dowódcy jednostki zaświadczenie o odbytych dniach.
- Od pracodawcy bierzesz zaświadczenie o utraconym wynagrodzeniu za ten okres (ile zarobiłbyś, gdybyś pracował).
- Składasz wniosek do urzędu gminy o wypłatę różnicy między tym, co dostałeś z wojska, a tym, co utraciłeś w pracy.
Uwaga! Istnieje górny limit rekompensaty. Nie może ona przekraczać kwoty 1/21 dwuipółkrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Dla osób zarabiających bardzo dużo (np. programiści, menedżerowie) może to oznaczać, że rekompensata nie pokryje w 100% ich utraconych dochodów, ale pokryje znaczną część.
Ćwiczenia jednodniowe, rotacyjne czy długotrwałe?
Nie każde wezwanie oznacza miesiąc w lesie. Obecnie najczęściej spotyka się:
- Ćwiczenia jednodniowe: Zazwyczaj w weekendy. Mają na celu sprawdzenie stawiennictwa, przymiarkę munduru, zapoznanie z jednostką i przydziałem mobilizacyjnym. Trwają kilka-kilkanaście godzin.
- Ćwiczenia krótkotrwałe: Trwają od 2 do 30 dni. To najczęstsza forma szkolenia poligonowego dla rezerwistów (strzelanie, taktyka, obsługa sprzętu).
- Ćwiczenia długotrwałe: Powyżej 30 dni, nawet do 90 dni. Zdarzają się rzadziej, zazwyczaj dla specjalistów lub w sytuacjach wyższej konieczności.
Na karcie powołania masz wyraźnie napisane, na ile dni jesteś wzywany. Pozwala to zaplanować życie zawodowe i prywatne.
Co grozi za niestawienie się? Areszt i policja o świcie
Zlekceważenie karty powołania to przestępstwo lub wykroczenie (w zależności od kwalifikacji czynu i stanu gotowości państwa). W czasie pokoju niestawienie się do czynnej służby wojskowej w określonym terminie i miejscu podlega karze aresztu albo grzywny (art. 681 Ustawy o obronie Ojczyzny).
W praktyce, jeśli nie stawisz się w jednostce o wyznaczonej godzinie i nie usprawiedliwisz nieobecności, dowódca jednostki wysyła zawiadomienie do Żandarmerii Wojskowej lub Policji. Funkcjonariusze mają prawo przymusowego doprowadzenia poborowego. Wizyta policji o 6 rano, wyprowadzenie w kajdankach i dowiezienie do jednostki wojskowej to scenariusz realny i stosowany wobec „opornych”. Oprócz wstydu przed sąsiadami, dochodzi wpis do kartoteki i grzywna.
Co zabrać ze sobą? Niezbędnik rezerwisty
Jeśli klamka zapadła i jedziesz na ćwiczenia, warto się przygotować. Wojsko zapewnia mundur, buty, wyżywienie i zakwaterowanie, ale komfort „fasunkowy” bywa różny. Doświadczeni rezerwiści sugerują zabranie:
- Wygodnej bielizny termoaktywnej i skarpet trekkingowych (wojskowe mogą obcierać).
- Własnych przyborów toaletowych i klapek pod prysznic.
- Powerbanka (dostęp do gniazdek w namiotach czy salach może być ograniczony).
- Latarki czołówki.
- Podstawowych leków (przeciwbólowych, plastrów na pęcherze).
Pamiętaj, że w jednostce obowiązuje regulamin. Używanie telefonów może być ograniczone do wyznaczonych stref i godzin. Alkohol jest surowo zabroniony, a jego wniesienie lub spożywanie grozi surowymi konsekwencjami dyscyplinarnymi.
Co to oznacza dla Ciebie? – Jak nie wpaść w panikę
Otrzymanie wezwania to nie koniec świata, a obowiązek obywatelski, który dotyczy setek tysięcy osób. Podejdź do tego zadaniowo.
Co to oznacza dla Ciebie? – Procedura „Bilet do wojska”
- Odbierz list: Unikanie listonosza nic nie da. Awizo podwójne uznaje się za doręczone. Lepiej wiedzieć wcześniej, niż dowiedzieć się od policji.
- Sprawdź termin i miejsce: Przeczytaj dokładnie kartę powołania. Zobacz, gdzie i kiedy masz się stawić oraz na ile dni.
- Poinformuj pracodawcę: Masz obowiązek niezwłocznie poinformować szefa. Zrób to na piśmie, dołączając kserokopię karty powołania. To podstawa do udzielenia urlopu bezpłatnego.
- Zbieraj dokumenty finansowe: Jeśli zarabiasz więcej niż wynosi uposażenie szeregowego, poproś księgową w pracy o przygotowanie zaświadczenia o zarobkach (średnia z 3 miesięcy) potrzebnego do wniosku o rekompensatę.
- Masz problem zdrowotny? Jeśli jesteś chory przewlekle lub nagle zachorowałeś, udaj się do lekarza po zaświadczenie i natychmiast wyślij je do WCR z wnioskiem o uchylenie powołania lub zmianę terminu. Nie czekaj do dnia wyjazdu.
Ćwiczenia wojskowe to dla jednych przygoda, dla innych uciążliwość. Niezależnie od podejścia, jest to prawo, które jest egzekwowane. Znajomość przepisów pozwoli Ci przejść przez ten proces bez strat finansowych i prawnych kłopotów.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.