Masz psa? Ta opłata może cię zaskoczyć. Wielu dowiaduje się o niej dopiero po czasie
W 2026 roku maksymalna wysokość jednej z lokalnych opłat wzrosła do 186,29 zł rocznie. Problem w tym, że wciąż wielu Polaków nie ma pojęcia o jej istnieniu. A konsekwencje mogą być nieprzyjemne. Chodzi o podatek od psa, który funkcjonuje w Polsce od lat, ale nie wszędzie jest pobierany. To właśnie dlatego tak łatwo go przeoczyć.

Nie każda gmina, ale setki już tak
Opłata nie obowiązuje automatycznie w całym kraju. O tym, czy zostanie wprowadzona, decydują samorządy. To rady gmin ustalają zarówno jej istnienie, jak i wysokość.
W praktyce wygląda to tak, że w jednej miejscowości nie zapłacisz nic, a w innej możesz zostać zobowiązany do wniesienia opłaty co roku.
Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że tylko w 2025 roku aż 377 samorządów pobierało tę opłatę. Łączne wpływy wyniosły niemal 3,4 mln zł.
Kwota rośnie i jest najwyższa od lat
Od 1 stycznia 2026 roku maksymalna stawka wynosi 186,29 zł rocznie za jednego psa. To więcej niż rok wcześniej i wyraźnie więcej niż jeszcze kilka lat temu.
Nie oznacza to jednak, że każda gmina stosuje maksymalną stawkę. W niektórych miastach opłata jest symboliczna. Przykładowo w Krakowie wynosi 36 zł rocznie.
Kto musi zapłacić, a kto nie?
Obowiązek dotyczy właścicieli psów, ale przepisy przewidują wyjątki. Zwolnione są między innymi osoby z niepełnosprawnościami posiadające psa asystującego oraz seniorzy powyżej 65. roku życia, jeśli prowadzą samodzielne gospodarstwo.
Ulgi obejmują także część rolników, którzy mają maksymalnie dwa psy.
Terminy i formalności
Każda gmina ustala własne zasady płatności. W wielu przypadkach opłatę trzeba uiścić do końca maja, ale dokładny termin zależy od lokalnych przepisów.
Część samorządów wprowadza też niższe stawki dla osób, które przygarnęły psa w trakcie roku.
Co to oznacza dla ciebie?
Jeśli masz psa, warto sprawdzić, czy twoja gmina wprowadziła tę opłatę. To zajmuje kilka minut, a może uchronić przed zaległością.
Najczęstszy błąd jest prosty. Ludzie zakładają, że skoro nigdy nie płacili, to nic się nie zmieniło. Tymczasem decyzje samorządów mogą się zmieniać z roku na rok.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.