Masz to na działce? Możesz odzyskać duże pieniądze, wielu właścicieli o tym nie wie
Dla wielu osób to codzienny widok – słup energetyczny albo linia wysokiego napięcia przecinająca działkę. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że w takiej sytuacji można walczyć o konkretne pieniądze. Obecność infrastruktury energetycznej często ogranicza możliwości wykorzystania terenu. Utrudnia budowę domu, zmniejsza wartość nieruchomości i wyłącza część działki z użytku. Właśnie dlatego w wielu przypadkach właściciel ma prawo domagać się rekompensaty.

Kluczowe jest jedno – czy firma energetyczna ma podstawę prawną do korzystania z gruntu. Jeśli słupy lub linie zostały postawione bez zgody właściciela albo bez odpowiedniej umowy, pojawia się możliwość dochodzenia roszczeń.
Pierwszym krokiem powinno być sprawdzenie księgi wieczystej. To tam znajdują się informacje o tzw. służebności przesyłu. Jeśli nie ma żadnego wpisu, może to oznaczać, że przedsiębiorstwo korzysta z działki bez formalnego prawa.
Właściciel może wtedy domagać się kilku rzeczy. W grę wchodzi wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z gruntu, ustanowienie odpłatnej służebności albo nawet usunięcie urządzeń, jeśli nie są już potrzebne.
Trzeba jednak uważać na jeden istotny szczegół – czas. Jeśli infrastruktura stoi na działce od wielu lat, firma energetyczna może powołać się na zasiedzenie. Po 20 lub 30 latach może uzyskać prawo do korzystania z gruntu, co znacząco ogranicza możliwości dochodzenia roszczeń.
Nie oznacza to jednak, że wszystko stracone. Nawet wtedy można w niektórych przypadkach walczyć o pieniądze za wcześniejsze lata użytkowania. Tu obowiązuje termin przedawnienia – zazwyczaj 6 lat.
Ile można zyskać? Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Rzeczoznawcy biorą pod uwagę wartość działki, rodzaj linii i zakres ograniczeń. W praktyce odszkodowania sięgają od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Wielu właścicieli nie robi nic, bo nie zna swoich praw. A czas działa na ich niekorzyść. Jeśli masz słup na działce, warto to sprawdzić – może się okazać, że na stole leżą pieniądze, których nikt wcześniej nie próbował odzyskać.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.