Masz „zaufaną fryzjerkę” lub „pana od remontów”? W 2026 roku płacenie im przelewem to ryzyko dla obu stron. Skarbówka łączy kropki szybciej niż myślisz
Wygoda płatności telefonem zrewolucjonizowała nasze życie. Zamiast szukać bankomatu, wyciągamy smartfona i w kilka sekund regulujemy należność za korepetycje dziecka, manicure w domowym zaciszu czy szybką naprawę cieknącego kranu. „Wyślę BLIKIEM na numer telefonu” – to zdanie stało się standardem. Jednak w 2026 roku ta cyfrowa wygoda stała się pułapką dla tysięcy osób dorabiających „po godzinach”. Systemy analityczne Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) nauczyły się rozpoznawać wzorce płatności za usługi, nawet jeśli w tytule przelewu wpiszemy tylko uśmiechniętą buźkę.

Fot. Warszawa w Pigułce
Szara strefa usług drobnych w Polsce od zawsze była rozległa. Przez lata opierała się na gotówce, która była trudna do namierzenia. Jednak postępująca cyfryzacja sprawiła, że sami dobrowolnie przenieśliśmy te rozliczenia do sieci. W 2026 roku, gdy limity płatności gotówkowych dla firm są restrykcyjne, a wygoda konsumentów stawia na elektronikę, większość transakcji zostawia trwały ślad. I to właśnie ten ślad jest teraz analizowany przez sztuczną inteligencję, która szuka anomalii na rachunkach prywatnych (ROR).
Dla urzędników sprawa jest prosta: jeśli na Twoje prywatne konto regularnie wpływają kwoty rzędu 100, 200 czy 300 złotych od różnych nadawców, to nie są to zwroty za wspólną pizzę, lecz nieujawniony przychód z działalności usługowej. Skala tego zjawiska w 2026 roku jest tak duża, że urzędy skarbowe zaczęły wysyłać seryjne wezwania do wyjaśnień, co wywołało popłoch w branży beauty, edukacyjnej i budowlanej.
Algorytm „Powtarzalności” – jak wpadasz w sidła systemu?
Kluczem do zrozumienia obecnych działań fiskusa jest słowo „regularność”. Systemy bankowe, zobligowane do raportowania podejrzanych zachowań w ramach procedur bezpieczeństwa finansowego, nie analizują pojedynczych wpłat. Jeśli raz w roku sprzedasz stary rower i dostaniesz przelew, nic się nie stanie. Ale jeśli w każdy piątek i sobotę na Twoje konto wpływa po kilka przelewów od różnych osób fizycznych, algorytm zapala czerwoną lampkę.
W 2026 roku analityka KAS potrafi korelować te wpływy z innymi danymi. Jeśli jesteś zarejestrowany jako bezrobotny lub pracujesz na etacie w biurze, a Twoje konto wykazuje obroty typowe dla małego salonu fryzjerskiego, wytłumaczenie się z tego będzie niezwykle trudne. Urzędnicy nie muszą już nawet przeprowadzać kontroli „na miejscu”. Wystarczy wydruk z konta bankowego, by oszacować skalę Twojej działalności i naliczyć zaległy podatek dochodowy (często według stawki sankcyjnej 75% od nieujawnionych źródeł) oraz zaległy VAT.
Co więcej, system analizuje tytuły przelewów. Nawet jeśli klienci nie wpisują „za paznokcie”, a jedynie imię lub emotikonę, powtarzalność kwot (np. stałe 150 zł) jest dla systemu wystarczającym dowodem na cennik usług. Warto pamiętać, że banki widzą też lokalizację logowania do aplikacji – jeśli wpływy korelują z Twoją obecnością w konkretnym miejscu (np. wynajmowanym lokalu), dowody stają się niepodważalne.
Działalność nierejestrowana – ratunek czy pułapka?
Wielu Polaków broni się argumentem o tzw. działalności nierejestrowanej. To prawda, że w 2026 roku przepisy pozwalają na prowadzenie drobnego biznesu bez wpisu do CEIDG, o ile miesięczny przychód nie przekracza 75% minimalnego wynagrodzenia. Jest to świetne rozwiązanie dla osób testujących swój pomysł na biznes.
Problem polega jednak na tym, że „brak rejestracji w CEIDG” nie oznacza „braku obowiązków”. Osoba prowadząca działalność nierejestrowaną musi prowadzić uproszczoną ewidencję sprzedaży (zeszyt lub arkusz kalkulacyjny), by kontrolować limit, oraz musi rozliczyć ten przychód w rocznym zeznaniu PIT (rubryka „działalność nierejestrowana”).
Kontrole w bieżącym roku ujawniają brutalną prawdę: większość osób przyjmujących przelewy na telefon nie prowadzi żadnej ewidencji i nie wpisuje tych kwot do PIT-u. W momencie wezwania przez urząd skarbowy, powoływanie się na działalność nierejestrowaną jest nieskuteczne, jeśli nie potrafimy przedstawić ewidencji z datami. Wtedy urzędnik uznaje to za zwykłą „szarą strefę”, ze wszystkimi tego konsekwencjami karno-skarbowymi.
Klient jako świadek – koniec anonimowości usługobiorcy
Nowym zjawiskiem w 2026 roku jest masowe wzywanie klientów na świadków. Jeśli urząd skarbowy namierzy „domorosłego mechanika”, który przez lata naprawiał auta w garażu bez faktur, kolejnym krokiem jest identyfikacja wpłacających.
Wyobraź sobie sytuację: dostajesz wezwanie do urzędu skarbowego. Urzędnik pokazuje Ci wydruk Twojego przelewu sprzed roku na kwotę 2000 zł z tytułem „naprawa opla” i pyta: „Komu i za co przelał Pan te środki? Czy otrzymał Pan paragon?”. Jako świadek masz obowiązek mówić prawdę pod rygorem odpowiedzialności karnej. Twoje zeznanie staje się gwoździem do trumny dla osoby, która wykonała usługę.
Dla klienta taka sytuacja jest stresująca i uciążliwa, choć zazwyczaj nie wiąże się z karą finansową (chyba że mowa o współudziale w przestępstwie VAT-owskim, co w drobnych usługach jest rzadkie). Jednak sam fakt bycia wciągniętym w machinę urzędniczą skutecznie zniechęca do korzystania z „lewych” usług.
Śledzenie w mediach społecznościowych
Nie można zapominać o roli, jaką w 2026 roku odgrywają media społecznościowe. Instagram, TikTok i lokalne grupy na Facebooku to dla urzędników kopalnia wiedzy. Nowoczesne oprogramowanie typu „crawler” potrafi łączyć profile w social mediach z danymi podatkowymi.
Jeśli „stylistka rzęs” chwali się na Instagramie zdjęciami dziesięciu klientek dziennie, oznacza swoje prace hashtagami i podaje cennik w wyróżnionej relacji, a w systemie podatkowym widnieje jako osoba bezrobotna bez dochodu – kontrola jest tylko kwestią czasu. Częstym błędem jest też podawanie prywatnego numeru telefonu (powiązanego z BLIKIEM) w publicznych ogłoszeniach. To jak wystawienie się na tacy.
Korepetycje – ogromny rynek pod lupą
Szczególną grupą, która w 2026 roku znalazła się na celowniku, są nauczyciele udzielający korepetycji. W dobie edukacji online i płatności elektronicznych, ślad po lekcjach jest trwały. Rodzice masowo płacą za lekcje przelewami, często wpisując w tytule „matematyka Jaś”, „angielski luty”.
Dla fiskusa jest to dowód idealny. Urząd jest w stanie wyliczyć z precyzją co do złotówki, ile dany nauczyciel zarobił „na czarno” w ciągu roku szkolnego. Biorąc pod uwagę stawki za godzinę korepetycji w dużych miastach, zaległości podatkowe mogą sięgać dziesiątek tysięcy złotych.
Co to oznacza dla Ciebie? – Jak nie stać się ofiarą systemu?
Nowa rzeczywistość 2026 roku wymaga zmiany podejścia zarówno od wykonawców usług, jak i od klientów. Czas beztroskiego „dogadamy się bez VAT-u” dobiegł końca, głównie przez naszą miłość do płatności elektronicznych.
Jeśli dorabiasz – zalegalizuj to
To najlepszy moment, by wyjść z cienia. Działalność nierejestrowana to świetna opcja na start. Załóż prosty zeszyt wpływów, wpisuj każdą kwotę, pilnuj limitu (75% minimalnej krajowej). Na koniec roku wpisz sumę do PIT-36. Zapłacisz podatek (tylko 12% lub 32% w zależności od skali, bez składki zdrowotnej od tego tytułu!), ale będziesz spać spokojnie. Jeśli przekraczasz limity – załóż firmę. Ryczałt dla wielu usług jest niski (np. 8,5% lub 12%), a spokój bezcenny.
Oddziel konto prywatne od „zarobkowego”
Najgorszym błędem jest mieszanie wydatków na bułki w sklepie z wpływami za usługi na jednym koncie. Jeśli planujesz dorabiać, załóż osobne konto (nawet prywatne subkonto), na które będą wpływać tylko środki z dodatkowej pracy. Ułatwi to ewidencję i ewentualną obronę przed urzędem, pokazując, że panujesz nad finansami.
Jeśli jesteś klientem – żądaj śladu lub płać świadomie
Płacąc przelewem, zostawiasz ślad. Jeśli usługodawca nie wydaje paragonu, a Ty płacisz elektronicznie, musisz mieć świadomość, że w przyszłości możesz zostać wezwany jako świadek. Dla własnego bezpieczeństwa i reklamacji, warto korzystać z usług legalnych firm. Jeśli jednak korzystasz z usług sąsiada, unikaj opisów przelewów, które mogą sugerować działalność gospodarczą, jeśli nie masz pewności co do jego statusu prawnego – choć pamiętaj, że to on ponosi odpowiedzialność podatkową, a nie Ty.
Uważaj na „donosy”
Warto wiedzieć, że w 2026 roku duża część kontroli inicjowana jest przez… konkurencję. Legalnie działające salony fryzjerskie czy warsztaty, które płacą ZUS i podatki, mają dość „podziemia”, które psuje rynek cenami. Zgłoszenia o nielegalnej działalności są teraz weryfikowane niemal natychmiast, właśnie dzięki analizie kont bankowych. Nie warto ryzykować reputacji i majątku dla kilku stówek oszczędności.
Cyfrowy Wielki Brat patrzy na ręce
Uszczelnienie systemu podatkowego w obszarze drobnych usług jest faktem. Technologia, która miała ułatwić nam życie (szybkie przelewy), stała się najskuteczniejszym narzędziem kontroli w rękach państwa. W 2026 roku zasada jest prosta: jeśli coś przechodzi przez system bankowy, jest widoczne dla fiskusa. Pytanie brzmi nie „czy”, ale „kiedy” algorytm zwróci uwagę na Twoje konto.
Pamiętaj: Artykuł ma charakter publicystyczny i edukacyjny. Przepisy podatkowe są złożone. W przypadku wątpliwości co do legalizacji swoich dochodów, skonsultuj się z księgowym lub doradcą podatkowym.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.