Mateusz Morawiecki na cmentarzu Orląt Lwowskich. W komentarzach oburzenie!

Premier Mateusz Morawiecki przebywa z wizytą we Lwowie. Polska delegacja odwiedziła polski cmentarz wojenny z czasów wojny polsko-ukraińskiej. Zdjęcia opublikowane zostały zrobione tylko z jednej strony Pomnika Chwały, po drugiej stoją (zapewne wciąż zasłonięte przez Ukraińców) rzeźby lwów, które pierwotnie trzymały tarcze z napisami „Tobie Polsko. Zawsze Wierny”. 

Polacy wygrali walkę o Lwów. Dopiero na mocy haniebnego układu jałtańskiego (określany też zdradą jałtańską) został on wcielony do Związku Radzieckiego, mimo, ze było to od setek lat polskie miasto zbudowane przez Polaków.

17 listopada 1918 rozkazem Józefa Piłsudskiego, na własne życzenie, na czele Naczelnego Dowództwa Wojsk Polskich w Galicji Wschodniej, potocznie nazywanego Armią Wschód, stanął gen. Tadeusz Rozwadowski.

Pomoc dla Lwowa wyruszyła z Przemyśla 19 listopada. Grupa liczyła 140 oficerów, 1228 żołnierzy i 8 dział pod dowództwem ppłk. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. Przybyła do Lwowa 20 listopada. Tokarzewski zaraz po przybyciu przejął komendę nad połączonymi wojskami. Walki we Lwowie trwały do 21 listopada 1918.

W nocy z 24/25 listopada do oblężonego Lwowa przybył gen. Rozwadowski i przejął dowodzenie od gen. Bolesława Roi. Rozkazy nowego dowódcy nakazywały kontynuowanie ofensywy. Rozwadowski po rozpoznaniu sytuacji stwierdził, że polskie siły są na to zbyt słabe. Generał przystąpił do przekształcania nierównych liczebnie i niezdyscyplinowanych grup ochotników w oddziały regularnego wojska.

24 listopada 1918 został powołany we Lwowie przez polskich działaczy politycznych Tymczasowy Komitet Rządzący, który miał sprawować władzę cywilną na terenie Galicji Wschodniej.

Po drugiej wojnie światowej do najbardziej dramatycznych prób ocalenia Lwowa dla Polski doszło podczas rokowań październikowych w Moskwie, w dniach 12-20 października 1944 roku. Polską delegację (w składzie: Stanisław Mikołajczyk, Stanisław Grabski, Tadeusz Romer) poddano brutalnemu naciskowi, by bez żadnych warunków zgodziła się na linię Curzona jako wschodnią granicę Polski. Mikołajczyk oparł się presji, wypowiadając słowa: jeśli przyjmiemy linię Curzona, to stracimy cały autorytet w Polsce. Mikołajczyk nie chciał brać na siebie całej odpowiedzialności za zrzeczenie się połowy polskiego terytorium ze Lwowem i Wilnem. Uważał, że bez mandatu udzielonego przez cały naród nie może powziąć takiej decyzji. Grabski próbował perswazji wobec Stalina: polska opinia publiczna nigdy nie pogodzi się z utratą Lwowa na rzecz Rosji. Polscy przedstawiciele próbowali odwlec ostateczną decyzję w sprawie granic do końca wojny i zgadzali się na zaproponowaną przez Churchilla wersję układu polsko-radzieckiego, traktującego linię Curzona jako granicę tymczasową, która ulegnie zmianom po zakończeniu działań militarnych. Strona radziecka stanowczo odrzuciła taką możliwość, domagając się uznania tej linii za granicę ostateczną.

W dniu 15 października 1944 Stanisław Grabski próbował po raz ostatni w czasie rozmowy z Mołotowem, którego uważał za „główną zaporę w każdej próbie posuwania naszej granicy wschodniej”, wytargować Lwów dla Polski. Pomiędzy oboma ministrami doszło wówczas do znamiennej wymiany zdań. Poirytowany nieprzejednanym stanowiskiem Mołotowa Grabski miał powiedzieć: Widzę, że pan Minister Mołotow stoi na stanowisku słuszności dawnych zaborów ziem polskich dokonywanych przez rządy carskie. Mołotow odparł na to: To nieprawda! Przecież ja nie żądam Warszawy

Teraz Polacy na Facebooku i Twitterze pytają premiera o polskie pomniki:

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.