Międzynarodowy Dzień Kota. Dlaczego mruczenie nie zawsze znaczy to, co myślisz?
Dziś, 8 sierpnia, swoje święto mają koty na całym świecie – ale nie wszystkie obchodzą je w ten sam dzień, a właściciele mruczków wciąż błędnie odczytują część ich najbardziej podstawowych zachowań. Z okazji Międzynarodowego Dnia Kota zebraliśmy odpowiedzi na pytania, które zadaje sobie niemal każdy opiekun, patrząc na swojego pupila – od tego, czym różni się dzisiejsze święto od tego lutowego, po to, co naprawdę oznacza mruczenie, ugniatanie łapkami i delikatne podgryzanie palców.

Czym różni się dzisiejsze święto od Dnia Kota obchodzonego 17 lutego?
To dwa zupełnie osobne święta o różnym rodowodzie, mimo że oba dotyczą tego samego zwierzęcia. Święto obchodzone 17 lutego to Światowy Dzień Kota, którego korzenie sięgają 1990 roku we Włoszech – ustanowiła je dziennikarka magazynu „Tuttogatto” Claudia Angeletti, pytając czytelników, jaki dzień najlepiej pasuje na kocie święto. W Polsce obchodzone jest od 2006 roku z inicjatywy miesięcznika „Kot” i Cat Club Łódź, a jego charakter jest bardziej oddolny i społeczny – koncentruje się na problemie bezdomności kotów, adopcjach ze schronisk i edukacji opiekunów. Dzisiejszy Międzynarodowy Dzień Kota ma inny rodowód i inny zasięg – ustanowił go w 2002 roku Międzynarodowy Fundusz na rzecz Dobrostanu Zwierząt (IFAW), z myślą o promowaniu odpowiedzialnego posiadania kotów w skali globalnej, szczególnie poza Europą. To bardziej formalna, międzynarodowa data, podczas gdy lutowe święto pozostaje mocniej zakorzenione lokalnie w takich krajach jak Polska czy Włochy. Dla porządku warto dodać, że nie są to jedyne kocie święta na świecie – Amerykanie obchodzą swój Dzień Kota 29 października, a Japończycy 22 lutego, nawiązując datą do brzmienia kociego miauczenia w języku japońskim.
Co naprawdę oznacza mruczenie – i czy zawsze jest oznaką szczęścia?
Mruczenie kojarzy się z czystym zadowoleniem, ale ten sam dźwięk kot wydaje też w sytuacjach, które z przyjemnością nie mają nic wspólnego – w gabinecie weterynaryjnym, w stresie, a nawet w bólu. Koty nie mają osobnego narządu odpowiedzialnego wyłącznie za mruczenie – najczęściej przywoływana hipoteza mówi, że dźwięk powstaje dzięki szybkim, powtarzającym się drganiom mięśni krtani, które zwężają i rozszerzają szparę głośni, wprawiając powietrze w wibracje zarówno podczas wdechu, jak i wydechu. To właśnie dlatego mruczenie brzmi tak jednostajnie i ciągle, inaczej niż miauczenie, pojawiające się głównie na wydechu. Typowa częstotliwość mieści się w przedziale około 25-150 Hz – na tyle nisko, że wibracje da się czasem wyczuć dotykiem, nie tylko usłyszeć.
Kluczem do prawidłowego odczytania mruczenia nie jest sam dźwięk, tylko kontekst i mowa ciała, która mu towarzyszy. Mruczenie związane z odprężeniem zwykle łączy się z ugniataniem łapkami, ocieraniem się o opiekuna i chęcią pozostania blisko. Mruczenie stresowe bywa cichsze, bardziej jednostajne, często połączone z bezruchem, rozszerzonymi źrenicami, spłaszczonymi uszami czy napiętym ogonem. Jeśli kot mruczy, ale jednocześnie się chowa, jest spięty albo nie je, to sygnał, żeby zachować czujność, a nie założenie, że wszystko jest w porządku. Co ciekawe, intensywność mruczenia potrafi też rosnąć w miarę zbliżania się pory karmienia – część badaczy wysnuła z tego wniosek, że koty w pewnym stopniu świadomie wykorzystują mruczenie jako narzędzie komunikacji z opiekunem, a nie wyłącznie jako mimowolny odruch.
Dlaczego kot ugniata łapkami – i czy to zawsze oznaka miłości?
Ten charakterystyczny ruch, nazywany czasem „robieniem ciasteczek”, najczęściej rzeczywiście świadczy o zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa – to zachowanie, które kocięta wynoszą jeszcze z okresu ssania mleka matki, gdy uciskanie łapkami stymulowało jego wypływ. Dorosły kot, który ugniata koc, poduszkę czy kolana opiekuna, często wraca właśnie do tego wczesnego, kojarzącego się z bezpieczeństwem wzorca zachowania. Nie jest to jednak reguła bez wyjątków – niektóre koty ugniatają miejsce, w którym zamierzają się zdrzemnąć, niezależnie od tego, czy akurat ktoś jest w pobliżu, więc sam gest nie zawsze jest skierowany personalnie do opiekuna. Nie wszystkie koty w ogóle ugniatają, a te, które to robią, różnią się między sobą – jedne wysuwają przy tym pazury, inne nie, jedne mruczą, inne zachowują milczenie. Warto obserwować, czy ugniatanie jest jednym z kilku sygnałów przywiązania, czy pojawia się w oderwaniu od innych oznak relaksu – to drugie bywa czasem powiązane z niepokojem, choć w większości przypadków pozostaje zupełnie niegroźnym, naturalnym odruchem.
Czemu kot delikatnie gryzie palce w trakcie głaskania?
To jedno z zachowań, które najczęściej zaskakuje opiekunów, bo z pozoru wygląda na sprzeczność – kot mruczy, wtula się, a chwilę później łapie rękę zębami. W większości przypadków to nie agresja, tylko przesycenie bodźcami. Głaskanie pobudza w skórze kota te same drogi nerwowe, które odpowiadają za odczuwanie dotyku i bólu, więc długa, powtarzalna sesja pieszczot, nawet jeśli zaczyna się przyjemnie, po pewnym czasie potrafi zacząć drażnić układ nerwowy zwierzęcia. Delikatne podgryzienie, niepowiązane z syczeniem czy nastroszoną sierścią, to zwykle subtelny komunikat „wystarczy już”, a nie ostrzeżenie przed atakiem. Warto wcześniej wyłapać sygnały poprzedzające taki gryz – nerwowe ruchy końcem ogona, uszy kładzione po sobie, napinającą się skórę czy nagłe zatrzymanie mruczenia – i przerwać głaskanie, zanim kot sam zdecyduje się to zrobić za nas zębami.
U części kotów podgryzanie palców ma jednak zupełnie inne, przyjazne znaczenie i nie jest związane z przesyceniem wcale. Takie zachowanie przypomina wzajemne, delikatne podszczypywanie, jakie koty stosują między sobą w bliskich, przyjacielskich relacjach, oraz nawiązuje do sposobu, w jaki kocia matka pielęgnuje i delikatnie podskubuje swoje potomstwo. Dla niektórych mruczków to więc nie sygnał „przestań”, tylko forma czułości skierowanej do zaufanej osoby – odróżnienie jednego od drugiego wymaga obserwacji całego kontekstu: czy gryzienie boli, czy towarzyszy mu napięcie w ciele kota, i czy pojawia się raczej na początku, czy pod koniec sesji głaskania.
Dlaczego kot miauczy, jakby bez żadnego powodu?
Pozorny brak powodu wynika najczęściej z tego, że miauczenie w ogóle nie jest skierowane do innych kotów, tylko właśnie do człowieka. Dorosłe koty rzadko miauczą do siebie nawzajem – w komunikacji międzykociej posługują się głównie mową ciała, zapachem i innymi dźwiękami, jak syczenie czy pomrukiwanie. Miauczenie jest w dużej mierze zachowaniem wyuczonym z myślą o ludziach, którzy – w odróżnieniu od innych kotów – dobrze reagują na dźwięki i się do nich przywiązują. Kot, który się uczy, że miauczenie przy misce skutkuje jedzeniem, a miauczenie przy drzwiach otwarciem ich, zaczyna używać głosu świadomie, jako coś w rodzaju pilota do opiekuna – to, co z zewnątrz wygląda na miauczenie bez powodu, z perspektywy kota jest zwykle całkiem konkretnym komunikatem, tylko niekoniecznie takim, który człowiek od razu rozszyfruje. Wyjątkiem, na który warto zwracać szczególną uwagę, jest nagła, wcześniej niewystępująca, uporczywa wokalizacja, zwłaszcza u starszych kotów – taka zmiana zachowania powinna skłonić do wizyty u weterynarza, bo może sygnalizować ból lub problem zdrowotny, a nie tylko chęć zwrócenia na siebie uwagi.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.