Mieszkańcy Mazowsza mogą zyskać ogromne oszczędności na prądzie. Nawet 1000 zł miesięcznie. Rząd obiecuje tysiąc spółdzielni energetycznych
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała, że do 2030 roku w Polsce będzie działać tysiąc spółdzielni energetycznych – lokalnych wspólnot, które same produkują i zużywają prąd, płacąc za niego znacznie mniej niż na otwartym rynku. Dziś zarejestrowanych jest 700, ale większość dopiero startuje. Jest jednak jeden szczegół, o którym rząd nie mówi w pierwszej kolejności: ustawa wprost wyklucza z tego modelu duże miasta – w tym samą Warszawę. Sama Warszawa zyska jednak wiele z okalających ją miejscowości. Inaczej mówiąc: mieszkańcy granicznych dzielnic również mogą zaoszczędzić.

Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała, że do 2030 roku w Polsce będzie działać tysiąc spółdzielni energetycznych – lokalnych wspólnot, które same produkują i zużywają prąd, płacąc za niego znacznie mniej niż na otwartym rynku. Dziś zarejestrowanych jest 700, ale większość dopiero startuje. Jest jednak jeden szczegół, o którym rząd nie mówi w pierwszej kolejności: ustawa wprost wyklucza z tego modelu duże miasta – w tym samą Warszawę.
Co to jest spółdzielnia energetyczna i ile można na niej zaoszczędzić
Hennig-Kloska przedstawiła zapowiedź podczas wizyty we Wrocławiu, gdzie podsumowano pierwszy w Polsce pilotażowy program wsparcia spółdzielni energetycznych na Dolnym Śląsku. Cel – tysiąc działających spółdzielni do 2030 roku – został zapisany w przyjętym właśnie przez rząd Krajowym Planie na Rzecz Energii i Klimatu.
Spółdzielnia energetyczna to lokalna wspólnota, która razem wytwarza, magazynuje i zużywa energię elektryczną, ciepło lub biogaz z odnawialnych źródeł energii. Uczestnicy stają się jednocześnie producentami i konsumentami – tak zwanymi prosumentami zbiorowymi – co pozwala im znacząco zmniejszyć koszty energii i opłat dystrybucyjnych.
Minister podała przykład z Dolnego Śląska: 3 podmioty uczestniczące w lokalnej spółdzielni zaoszczędziły łącznie 50 mln zł w ciągu 10 lat. To liczba efektowna w nagłówku, ale bez znajomości skali tych podmiotów – czy to małe firmy, czy duzi odbiorcy przemysłowi – nie mówi nic przeciętnemu gospodarstwu domowemu o tym, ile faktycznie może zaoszczędzić. Według ministra dziś w systemie zarejestrowanych jest już 700 spółdzielni, ale wiele z nich jest na samym początku działalności operacyjnej. „Tworzymy konkretne modele, które mogą produkować energię w dużo niższej cenie niż dziś dostępna jest dla tych lokalnych społeczności” – powiedziała Hennig-Kloska, dodając, że celem jest dogonienie cen energii dostępnych w Europie Zachodniej i krajach skandynawskich.
Ile realnie da się zaoszczędzić? Liczby, nie slogany
Skoro ogólne zapowiedzi „dużo niższej ceny” nic nie mówią, warto sięgnąć po dane z konkretnych rozliczeń. Analizy przygotowane przez Energa-Operator dla wybranych spółdzielni działających na jej terenie pokazują rozpiętość, jakiej można się realnie spodziewać.
W jednym z analizowanych przypadków roczna suma opłat OZE, kogeneracyjnej i mocowej spadła z ok. 93 tys. zł do ok. 48 tys. zł – to spadek o 48 proc., niemal połowę. Ale to przykład dla całej spółdzielni, nie dla jednego gospodarstwa domowego. Bardziej przydatny punkt odniesienia: w spółdzielni liczącej 22 członków roczne oszczędności na jednego uczestnika wyniosły ok. 1 tys. zł.
To jest realistyczny rząd wielkości dla pojedynczego gospodarstwa domowego – nie kilkudziesięcioprocentowy cud na rachunku, ale kilkaset do ok. 1 tys. zł rocznie przy umiarkowanej skali wspólnoty. Wynik silnie zależy od tego, jak dobrze produkcja energii z OZE pokrywa się w czasie z realnym zużyciem członków – eksperci nazywają to bilansowaniem. Jeśli profil produkcji nie pasuje do profilu zużycia, część energii trzeba dokupić na zwykłych zasadach rynkowych, co zjada większość potencjalnych oszczędności.
Dla porównania – branżowe materiały promocyjne firm instalujących systemy dla spółdzielni mówią o oszczędnościach rzędu 30 proc. na rachunkach za prąd, a w optymistycznych scenariuszach nawet do 100 proc. w danym okresie rozliczeniowym przy dobrym bilansowaniu produkcji i zużycia. Te górne wartości należy traktować z rezerwą – to dane od podmiotów sprzedających usługę tworzenia spółdzielni, nie niezależne analizy.
Wniosek praktyczny: oszczędności rzędu 30-48 proc. na konkretnych pozycjach rachunku (głównie opłatach dystrybucyjnych i mocowych) są realistyczne i potwierdzone w analizach operatora sieci. Wieloletnie sumy w milionach złotych, którymi chwalą się urzędnicy, dotyczą większych podmiotów gospodarczych w spółdzielni, nie pojedynczego mieszkania czy domu.
Na realizację tego planu Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej uruchamia 80 mln zł – środki trafią do wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, które będą wspierać samorządy w przygotowywaniu dokumentacji technicznej i analiz inwestycyjnych dla lokalnych projektów energetycznych.
Haczyk w przepisach: spółdzielnia tylko na wsi, nie w wielkim mieście
Tu zaczyna się część, którą warto znać przed entuzjastycznym przyjęciem zapowiedzi. Ustawa o odnawialnych źródłach energii w obecnym kształcie zawiera ścisłe ograniczenie terytorialne: spółdzielnia energetyczna może działać wyłącznie na obszarze gminy wiejskiej lub miejsko-wiejskiej, obejmując maksymalnie 3 sąsiadujące gminy podłączone do tego samego operatora systemu dystrybucyjnego. Mieszkańcy dużych miast – w tym Warszawy jako gminy miejskiej – są z tego modelu formalnie wykluczeni.
Dodatkowe warunki ustawowe są precyzyjne: łączna moc instalacji OZE musi pokrywać co najmniej 70 proc. rocznego zapotrzebowania spółdzielni i jej członków, nie może przekroczyć 10 MW dla energii elektrycznej i 30 MW dla ciepła, a spółdzielnię może założyć minimum 10 osób fizycznych – choć członkami mogą być też gminy, przedsiębiorstwa i inne podmioty prawne.
Eksperci od lat wskazywali na ten problem. Jak ujęto to w branżowej analizie dotyczącej energetyki obywatelskiej, w świetle obecnych przepisów mieszkańcy miast zostali wykluczeni z możliwości zakładania własnych spółdzielni energetycznych – mimo że właśnie w gęsto zabudowanych dzielnicach koszty energii i potrzeba jej optymalizacji są największe.
Furtka dla aglomeracji – i przykład tuż pod Warszawą
Sytuacja zaczyna się zmieniać. Nowelizacja przepisów otworzyła możliwość tworzenia spółdzielni energetycznych również na obszarze gmin miejskich, pod warunkiem że graniczą bezpośrednio z gminami wiejskimi lub miejsko-wiejskimi objętymi tym samym operatorem sieci. To wciąż nie oznacza, że Warszawa jako całość może utworzyć jedną wielką spółdzielnię miejską – ale oznacza, że obszary metropolitalne, takie jak warszawski, zyskują realną furtkę.
Mechanizm już działa w praktyce – i to dosłownie u bram stolicy. Pierwsza w Polsce spółdzielnia energetyczna, EISALL, powstała na terenie gminy Raszyn w powiecie pruszkowskim. Jej obszar działania obejmuje nie tylko Raszyn, ale również sąsiadujące gminy Michałowice i Nadarzyn – czyli teren bezpośrednio przylegający do zachodniej granicy Warszawy. Na początku spółdzielnia opierała się na 2 mikroinstalacjach fotowoltaicznych o mocy po 10 kW każda, zlokalizowanych w miejscowości Wypędy.
Eksperci branżowi podkreślają logikę takiego modelu dla obszarów metropolitalnych: produkcja energii z OZE na terenach podmiejskich, gdzie dostępne są wolne dachy, grunty i przyłącza, może spotkać się w czasie z wysokim popytem generowanym w centrum aglomeracji. Współdziałanie sąsiadujących samorządów – miasta i gmin satelitarnych – przekłada się wprost na niższe rachunki po obu stronach administracyjnej granicy.
Dla mieszkańców Wawra, Wesołej czy Wilanowa – dzielnic Warszawy graniczących z gminami podwarszawskimi – to model, który teoretycznie może objąć ich obszar w ramach szerszej współpracy międzygminnej, jeśli władze samorządowe zdecydują się go uruchomić. Na razie żadna z tych inicjatyw nie jest na etapie realizacji – ale ramy prawne na to pozwalają.
Skąd biorą się oszczędności – mechanizm rozliczeń
Oszczędności w modelu spółdzielczym wynikają z 2 czynników. Pierwszy to autokonsumpcja – energia produkowana lokalnie jest zużywana lokalnie, bez konieczności płacenia pełnych opłat dystrybucyjnych za przesył na duże odległości. Drugi to efekt skali – spółdzielnia inwestuje wspólnie w instalacje OZE, co zmniejsza jednostkowy koszt inwestycji dla każdego uczestnika w porównaniu z indywidualnym montażem paneli fotowoltaicznych.
Rozliczenia odbywają się w systemie net-billingu, według cen z rynku dnia następnego. Energia wyprowadzona do sieci jest rozliczana finansowo, a nie w naturze – to różni obecny model od starego systemu opustów, w którym 1 kWh wyprodukowana była wymieniana na 1 kWh odebraną.
Równolegle dla mieszkańców budynków wielolokalowych – bloków i wspólnot mieszkaniowych, które nie mogą formalnie założyć spółdzielni energetycznej ze względu na położenie w granicach miasta – funkcjonuje uzupełniający mechanizm prosumenta zbiorowego. Wspólnota lub spółdzielnia mieszkaniowa może zainstalować panele fotowoltaiczne na dachu budynku i rozdzielić wyprodukowaną energię między lokalami, bez konieczności tworzenia odrębnej spółdzielni energetycznej w rozumieniu ustawy o OZE. To rozwiązanie dostępne jest już dziś w samej Warszawie.
Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź, która ścieżka dotyczy Twojego adresu
- Mieszkasz w gminie wiejskiej lub miejsko-wiejskiej na Mazowszu? Możesz rozważyć inicjatywę utworzenia spółdzielni energetycznej razem z sąsiadami i lokalnym samorządem. Potrzebujesz minimum 10 osób fizycznych oraz instalacji OZE pokrywającej co najmniej 70 proc. zapotrzebowania. Wsparcie merytoryczne i finansowanie dokumentacji technicznej można uzyskać przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie – z budżetu 80 mln zł rozdzielanego centralnie przez NFOŚiGW.
- Mieszkasz w Warszawie, w bloku lub we wspólnocie mieszkaniowej? Spółdzielnia energetyczna w rozumieniu ustawy o OZE nie jest dla Ciebie dostępna – ale model prosumenta zbiorowego jest. Sprawdź ze swoją wspólnotą lub spółdzielnią mieszkaniową, czy budynek ma odpowiedni dach i przyłącze, które pozwoliłyby na montaż wspólnej instalacji fotowoltaicznej rozliczanej między mieszkańcami.
- Mieszkasz na obrzeżach Warszawy, blisko gmin podwarszawskich? Śledź decyzje swojego samorządu – jeśli władze lokalne nawiążą współpracę z sąsiadującą gminą wiejską lub miejsko-wiejską podłączoną do tego samego operatora sieci, możesz znaleźć się w obszarze przyszłej spółdzielni energetycznej. Warto zapytać urząd dzielnicy lub urząd gminy, czy takie rozmowy są prowadzone.
- Chcesz śledzić rozwój programu krajowego? Postępy programu i kolejne nabory wniosków o finansowanie dokumentacji są publikowane na stronach gov.pl Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz na stronie NFOŚiGW. To tam będą ogłaszane kolejne edycje wsparcia dla samorządów chcących powielić model dolnośląski w innych regionach kraju.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.