Mieszkasz z rodzicami, a jesteś już dorosły? Przepisy są bezlitosne. Musisz to robić regularnie, bo grożą Ci kary
Ponad 2 miliony dorosłych Polaków wciąż dzieli mieszkanie z rodzicami. Wygoda? Oszczędność? Być może, ale wielu z nich nie zdaje sobie sprawy, że Kodeks rodzinny i opiekuńczy nakłada na nich konkretne obowiązki, o których milczy się przy niedzielnym obiedzie. Za brak ich realizacji grążą kary. Jakby tego było mało, przy braku odpowiednich dokumentów problemy z urzędem skarbowym są niemal gwarantowane.

Fot. Warszawa w Pigułce
Skala zjawiska – polscy „gniazdownicy” w milionach
Zjawisko dorosłych dzieci mieszkających z rodzicami, określane mianem „gniazdownictwa”, przybrało w Polsce rozmiary, których nie sposób ignorować. Według danych Eurostatu i Głównego Urzędu Statystycznego, Polska znajduje się w ścisłej czołówce państw Unii Europejskiej pod względem odsetka młodych dorosłych (w wieku 25–34 lata), którzy nie zdecydowali się na wyprowadzkę „na swoje”. Szacuje się, że takich osób jest w naszym kraju blisko 2 miliony. Jeśli doliczymy do tego osoby w wieku 18–24 lata, które już pracują, ale wciąż zajmują pokój u rodziców, liczba ta idzie w miliony.
Dla porównania, w krajach skandynawskich odsetek ten wynosi zaledwie kilka procent. W Polsce, wysokie ceny nieruchomości, trudności z uzyskaniem zdolności kredytowej oraz rosnące koszty najmu sprawiają, że dla wielu młodych ludzi pozostanie w domu rodzinnym jest jedyną racjonalną ekonomicznie opcją. Jednak ekonomia to jedno, a prawo to drugie. Wielu „gniazdowników” traktuje dom rodzinny jak darmowy hotel z pełnym wyżywieniem, nie zdając sobie sprawy, że polskie ustawodawstwo nie przewiduje taryfy ulgowej dla dorosłych, zarabiających dzieci.
Musisz robić to co miesiąc. Art. 91. Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – co dokładnie mówi przepis?
Wielu rodziców krępuje się prosić swoje dorosłe dzieci o pieniądze. Traktują to jako temat tabu lub czują się winni, że muszą sięgać do kieszeni potomstwa. Tymczasem Kodeks rodzinny i opiekuńczy (KRiO) stawia sprawę jasno i nie pozostawia pola do nadinterpretacji. Kluczowy jest tutaj Art. 91, który brzmi następująco:
§ 1. Dziecko, które ma dochody z własnej pracy, powinno przyczyniać się do pokrywania kosztów utrzymania rodziny, jeżeli mieszka u rodziców.
§ 2. Dziecko, które pozostaje na utrzymaniu rodziców i mieszka u nich, jest obowiązane pomagać im we wspólnym gospodarstwie.
Przepis ten rozróżnia dwie podstawowe sytuacje. Pierwsza dotyczy dziecka, które zarabia. Ustawodawca używa sformułowania „dochody z własnej pracy”, co należy rozumieć szeroko – może to być umowa o pracę, umowa zlecenie, własna działalność gospodarcza, a nawet staże czy prace dorywcze, o ile generują one realny przychód. W takim przypadku dorosły domownik ma ustawowy obowiązek dorzucania się do domowego budżetu. Nie jest to kwestia dobrej woli, a wymóg prawny.
Druga sytuacja (§ 2) dotyczy dzieci, które nie zarabiają (np. studiują dziennie i są na wyłącznym utrzymaniu rodziców). Wówczas ich wkładem w życie rodziny ma być praca na rzecz gospodarstwa domowego – sprzątanie, zakupy, gotowanie czy drobne naprawy. Prawo nie pozwala na bierność: albo płacisz, albo pracujesz na rzecz wspólnoty domowej.
„Darmowy hotel” a rzeczywistość prawna
Dlaczego ten przepis jest tak istotny? Ponieważ obala mit, że rodzic ma obowiązek utrzymywać dziecko w nieskończoność. Obowiązek alimentacyjny rodziców względem dziecka (czyli potocznie mówiąc: utrzymywanie go) wygasa w momencie, gdy dziecko jest w stanie utrzymać się samodzielnie (chyba że jest niepełnosprawne). Jeśli 26-latek pracuje, zarabia średnią krajową, a mieszka z rodzicami i wydaje pieniądze na nowe gadżety, wakacje i imprezy, nie dokładając ani grosza do czynszu, prądu czy jedzenia, dochodzi do naruszenia zasad współżycia społecznego oraz prawa.
Eksperci prawa rodzinnego podkreślają, że „przyczynianie się do pokrywania kosztów” oznacza partycypację proporcjonalną. Nie chodzi tu o symboliczne 100 złotych, jeśli realne koszty zużycia mediów i czynszu przypadające na jedną osobę wynoszą 1000 złotych. W skrajnych przypadkach, gdy dorosłe dziecko pasożytuje na rodzicach, mogą oni wystąpić do sądu o alimenty od dziecka na swoją rzecz (jeśli popadną w niedostatek przez utrzymywanie darmozjada) lub nawet o eksmisję, jeśli dziecko nie posiada tytułu prawnego do lokalu i czyni korzystanie z niego uciążliwym.
Dokumentacja i „papierologia” – jak się zabezpieczyć?
Wchodzimy teraz na grunt, o którym zapomina 99% polskich rodzin. Rozliczenia gotówkowe „do ręki”. Syn daje matce 500 zł w gotówce na zakupy. Córka płaci gotówką za prąd na poczcie. Z punktu widzenia relacji rodzinnych jest to normalne, ale z punktu widzenia prawa dowodowego i podatkowego – ryzykowne. Dlaczego?
Po pierwsze, ale to mniejszy i raczej niewystępujący problem, w przypadku ewentualnego sporu sądowego (np. przy podziale majątku, sprawach spadkowych czy o zachowek, gdzie wylicza się darowizny), brak śladu przepływu pieniędzy działa na niekorzyść osoby, która płaciła. Jeśli przez 5 lat dokładałeś się do remontów i opłat w domu rodziców, ale robiłeś to gotówką, w świetle prawa te pieniądze mogły nigdy nie istnieć.
Po drugie – i to jest kluczowe – Urząd Skarbowy. Przekazywanie pieniędzy między najbliższą rodziną (tzw. zerowa grupa podatkowa) jest zwolnione z podatku, ale pod pewnymi warunkami. Jeśli kwota przekracza limit wolny od podatku (obecnie 36 120 zł w ciągu 5 lat od jednej osoby), trzeba to zgłosić do US. Jednakże, dokładanie się do rachunków (realizacja obowiązku z Art. 91 KRiO) nie jest darowizną. Jest to zwrot kosztów lub partycypacja w kosztach. Aby uniknąć nieporozumień z fiskusem, który mógłby uznać regularne przelewy za niewyjaśnione darowizny lub ukryte dochody rodziców (np. z najmu, jeśli kwoty są wysokie), kluczowe są tytuły przelewów. Unikaj wpisywania w tytule: „dla mamy”, „prezent”, „na życie”. Prawidłowy tytuł przelewu powinien brzmieć: „część opłat za czynsz i media – [miesiąc/rok]”, „zwrot kosztów zakupu żywności”, „partycypacja w kosztach utrzymania domu zgodnie z Art. 91 KRiO”. Do tytułu przelewu można dopisać jeszcze np. „Dla mojej mamy Anny Kowalskiej” – ten drugi człon to wyjaśnienie dla urzędu skarbowego.
Umowa najmu czy tylko dokładanie się?
Wielu rodziców zastanawia się, czy powinni podpisać z dzieckiem umowę najmu pokoju. To rozwiązanie „najczystsze” prawnie, ale rodzi skutki podatkowe dla rodzica. Jeśli podpiszesz umowę najmu, rodzic musi odprowadzić podatek ryczałtowy od przychodów z najmu (8,5%).
Dlatego Art. 91 jest tak wygodnym narzędziem. Pozwala on na legalny przepływ gotówki od dziecka do rodzica bez konieczności tworzenia fikcji najmu i płacenia podatku dochodowego, pod warunkiem, że kwoty te odpowiadają rzeczywistym kosztom ponoszonym przez rodzinę (prąd, woda, gaz, czynsz do spółdzielni, jedzenie). Jeśli jednak rodzic „zarabia” na dziecku (bierze od niego 2000 zł za pokój, podczas gdy opłaty wynoszą 500 zł), nadwyżka może zostać potraktowana przez fiskusa jako ukryty przychód.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeśli jesteś dorosłym dzieckiem mieszkającym z rodzicami, lub rodzicem dorosłego dziecka, sytuacja prawna wymaga od Ciebie podjęcia konkretnych działań tu i teraz. Zlekceważenie Art. 91 KRiO to proszenie się o kłopoty w przyszłości – czy to rodzinne, czy skarbowe.
Oto co musisz zrobić, aby spać spokojnie:
- Ustalcie jasne zasady finansowe. Usiądźcie przy stole i podliczcie wszystkie stałe koszty: czynsz, prąd, gaz, internet, wywóz śmieci, a także średnie wydatki na chemię i jedzenie. Podzielcie to uczciwie przez liczbę domowników.
- Skończ z gotówką. Zacznij robić oficjalne przelewy bankowe. To Twoje zabezpieczenie. W historii rachunku bankowego będzie czarno na białym, że dokładasz się do utrzymania.
- Dbaj o tytuły przelewów. Pisz precyzyjnie: „Partycypacja w kosztach – media i czynsz za styczeń 2026”. To odróżnia zwrot kosztów od darowizny i chroni przed koniecznością tłumaczenia się w Urzędzie Skarbowym.
- Nie unikaj tematu. Jeśli Twoja sytuacja finansowa jest trudna, rozmawiaj. Art. 91 § 2 pozwala na pomoc w naturze (sprzątanie, opieka), jeśli nie masz dochodów. Ale bierność nie jest opcją.
- Zbieraj rachunki. Jeśli to Ty jako dziecko robisz zakupy dla całego domu, zachowuj paragony lub płać kartą. To również jest forma realizacji obowiązku ustawowego.
Pamiętaj, że dorosłość to nie tylko wiek w dowodzie, ale przede wszystkim odpowiedzialność za siebie i swoje otoczenie. Przepisy prawa są w tej kwestii wyjątkowo życiowe – wymagają po prostu uczciwości i solidarności międzypokoleniowej.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.