Mimo suszy komarów jest coraz więcej. Warszawiacy: jesteśmy całkowicie pogryzieni
Wydawałoby się, że tygodnie bez deszczu powinny ograniczyć liczbę komarów – a w Warszawie dzieje się odwrotnie. Mieszkańcy kilku dzielnic donoszą o falach owadów, które atakują nawet w środku dnia, a po krótkim wyjściu na zewnątrz wracają z dziesiątkami ukąszeń. Sprawdziliśmy u entomologów, jak to możliwe, że susza i inwazja komarów występują naraz.

„Jesteśmy pogryzieni od stóp do głów”
Skala skarg w ostatnich tygodniach jest wyjątkowo duża, zwłaszcza w okolicach Wilanowa, Ursynowa, Potoku Służewieckiego, Wawra i Białołęki. Mieszkanka jednej z tych dzielnic opisała nam sytuację wprost – „Jestem pogryziona w wielu miejscach od tylko jednej wizyty na działce. Jest sucho, nie podlewam niczego poza kwiatami, nie widać wielu komarów, a jesteśmy z mężem pogryzieni od stóp do głów” – pisze Pani Barbara, która ma działkę ROD przy ul. Waszyngtona . Inni mówią o owadach wlatujących do samochodów i mieszkań przez najmniejszą szczelinę w oknie.
Na lokalnych grupach na Facebooku i forach dzielnicowych pojawiają się dziesiątki podobnych relacji – komary gryzące rano, w środku dnia i wieczorem, na ławce w parku, na balkonie, a nawet w autobusie czy tramwaju. Dla wielu rodziców najbardziej dotkliwe są ukąszenia u dzieci – jedna z mieszkanek opisywała, że po godzinnym pobycie na placu zabaw, mimo zastosowania środków odstraszających, naliczyła u swojego dziecka ponad 20 ugryzień.
Paradoks suszy – dlaczego komarów wcale nie ma mniej
Intuicja podsuwa prosty wniosek – bez wody nie ma gdzie się rozmnażać, więc susza powinna oznaczać mniej komarów. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Prof. Stanisław Ignatowicz z SGGW wyjaśniał w rozmowie z portalem se.pl, że długa susza na przemian z gwałtownymi, krótkimi ulewami to wręcz idealne warunki do wylęgu. Jedna samica komara składa nawet 2000 jaj w 30 różnych miejscach – a wystarczy, że po suchym okresie spadnie nawet jeden mocny deszcz, żeby w terenie powstały tysiące małych zastoin wodnych, w których te jaja mogą się rozwinąć.
Ciepło, które towarzyszy aktualnym upałom, tylko przyspiesza ten proces – im wyższa temperatura, tym szybciej larwy komara przechodzą przez kolejne stadia rozwoju. Inny entomolog, prof. Stanisław Czachorowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, w swojej majowej prognozie dla PAP zakładał, że tegoroczne lato nie przyniesie plagi komarów w skali kraju – właśnie z powodu trwającej od prawie dekady suszy hydrologicznej. Zaznaczał jednak, że pojedyncze ulewne deszcze czy większe lipcowe opady mogą sprawić, że lokalnie wody będzie więcej, a komary szybko odbudują populację – choć efekt miałby być, według niego, ograniczony do konkretnych miejsc, nie całego miasta.
Warszawa nie planuje oprysków
Mimo licznych skarg, miasto nie zamierza prowadzić akcji odkomarzania. Dyrektor koordynator ds. zielonej Warszawy Magdalena Młochowska w odpowiedzi na interpelację radnej informowała, że stołeczny ratusz nie planuje takich działań, choć zaznaczyła, że poszczególne dzielnice mogą podejmować je samodzielnie. Argumentacja urzędników jest stała od lat – opryski chemiczne są nieekologiczne, szkodzą też owadom pożytecznym, a po pierwszym większym deszczu i tak tracą skuteczność.
Zarząd Zieleni m.st. Warszawy wskazywał wcześniej, że żeby opryski przyniosły realny efekt, trzeba by je prowadzić na obszarze wielu kilometrów kwadratowych naraz – co w warunkach dużego miasta jest praktycznie niewykonalne, a i tak nie eliminuje komarów wlatujących z sąsiednich, niespryskanych terenów.
Co to oznacza dla Ciebie? Jak ograniczyć liczbę ukąszeń
Najskuteczniejszą bronią pozostają repelenty z DEET lub ikarydyną – profesor Ignatowicz wyjaśnia, że substancje te blokują u komara zdolność wykrywania zapachu człowieka, więc owad po prostu nie znajduje celu. Naturalne olejki eteryczne też pomagają, ale ich działanie jest znacznie krótsze i wymaga częstszego nakładania.
Warto też przyjrzeć się własnemu otoczeniu – rynny, stare opony, wiadra czy doniczki ze stojącą wodą to dokladnie te miejsca, w których komar najchętniej składa jaja, a usunięcie takich zastoin realnie zmniejsza liczbę owadów wokół domu. Spacery najlepiej planować poza godzinami świtu i zmierzchu, kiedy komary są najbardziej aktywne, a w ogrodzie lub na balkonie pomocne bywają silnie pachnące rośliny, takie jak lawenda, mięta czy bazylia, które komary starają się omijać.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.