Myśliwy postrzelił na polowaniu… myśliwego. Sprawę bada policja

Pechowe polowanie koła łowieckiego Lis w obwodzie 473 na Mazowszu. Wiele razy odwiedzaliśmy to koło łowieckie i zawsze było coś nie tak. A to brak tablic, a to polowanie nie zgłoszone, czy też zarejestrowany kamerą wandalizm członka koła. Tym razem trafiliśmy kumulację.Jeden z myśliwych postrzelił swojego kolegę w nogę, a do tego trafili się aktywiści, którzy chcieli sprawdzić jak wygląda bioasekuracja w wykonaniu tegoż koła” – podaje Mazowiecki Ruch Antyłowiecki

Fot. Mazowiecki Ruch Antyłowiecki

Cały obwód łowiecki leży w czerwonej strefie ASF a polowanie było ogłoszone jako sanitarne, więc na teren polowania nie wchodziliśmy, żeby nie przeszkadzać. Na nieszczęście myśliwych, widzieliśmy więcej niż przypuszczali. Zanim postrzelili swojego kolegę, zabili dwa dziki, które wywieźli do pobliskiej wioski. Na nieogrodzonym terenie wypatroszyli zwłoki, nie stosując przy tym ŻADNYCH zasad bioasekuracji. Patroszenie odbyło się na gołej ziemi i trawie. Wnętrzności zapakowane zostały do bagażnika samochodu a krwią, ubrudzeni byli po same łokcie. Jak spostrzegli drona, szybko założyli plandekę zakrywając zwłoki, ale nie byli w stanie zatrzeć wszystkich śladów. A pozostawione resztki oraz krew, dostępna jest teraz między innymi, dla okolicznych psów i kotów. Po powrocie na teren na którym polowano, okazało się że krew pozostała również w lesie. Pozostawiona krew, powędrowała więc w świat na butach i oponach samochodów myśliwych, oraz policjantów. Nikt nikogo i niczego nie zdezynfekował. Panowie rolnicy, wiecie już komu dziękować za ASF w swoich gospodarstwach.
Przy okazji okazało się, że miejsce polowania było oddalone od najbliższych zabudowań o niespełna 100m, a od ogrodzenia posesji 10m.
Uprzedzając hejt – wszyscy aktywiści i samochody zostały zdezynfekowane.
Niestety nie udało się dodzwonić do PIW, ale jutro nadrobimy zaległości i obszerną dokumentację dostarczymy do odpowiednich organów, które mamy nadzieję wyciągną konsekwencje wobec sprawców.
Nasz Bór!

edit:
Dodatkową okolicznością jest to, że zgodnie z informacją podaną w zgłoszeniu na stronie gminy polowanie prowadził osobiście szef Koła Łowieckiego „Lis”, Sławomir Wisławski, lekarz weterynarii
(lecznica w Mszczonowie ul. Tarczyńska 31), wyznaczony przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii do badania mięsa!!!
(dzięki Dorota)” – informuje Mazowiecki Ruch Antyłowiecki

 

Funkcjonariusze przeprowadzili badanie stanu trzeźwości myśliwych, które wykazało, że nie byli pod wpływem alkoholu. 43-letni mężczyzna z raną łydki trafił do szpitala. Żyrardowska policja prowadzi w związku z tym zdarzeniem czynności wyjaśniające.

 


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.