Na TYM SAMYM chodniku. Kobieta w samochodzie rozganiała pieszych. Powiedziała, że „ma w D**IE I TĘDY POJEDZIE”

Jak widać sytuacja na Ochocie z jazdą po chodniku jest wielowątkowa i nie był to pierwszy raz. Tym razem Pan Wojtek z córką mieli podobne doświadczenie, co wkurzony ojciec. 

„Ponieważ sprawa z ostatnich dwóch postów „o wk***onym ojcu” bardzo zelektryzowała forum (nie tylko to forum, bo kręci się już to po kolejnych), a także dlatego, że kartkowa dyskusja jest prowadzona na drzwiach kamienicy, w której mieszkam, a przed którą znajdują się feralne miejsca „parkingowe” (nie zaś na bramie Niemcewicza 7/9), to myślę że nałożyły się tutaj dwa przypadki jeżdżenia po chodniku przy Niemcewicza (pomiędzy bramą 7/9 a ulicą Asnyka), co zaraz opiszę poniżej.

Dodatkowo chcę zapewnić wszystkich szukających internetowej zwady, że nie jestem przeciwny samochodom, kierowcom itd. (sam także nim jestem). Ten post to nie napuszczanie nikogo na nikogo. Chciałbym natomiast, aby skończyło się jeżdżenie po chodniku przed kamienicami na Niemcewicza (i w ogóle jeżdżenie po chodnikach), ponieważ zagraża ono pieszym (w tym małym i większym dzieciom) oraz jest niezgodne z art. 26 ust. 3 pkt 3 prawa o ruchu drogowym.

Wg mnie ta cała sprawa wyglądała trochę inaczej, niż to zostało przedstawione. Mianowicie, w podobnym czasie miałem analogiczny przypadek w tym samym miejscu. Wracałem z córką ze sklepu do domu i szliśmy tym samym chodnikiem, co „wk***ony ojciec”. Za nami jechała pani w skodzie rozganiając po drodze pieszych, zmierzała w kierunki przejścia dla pieszych na Asnyka, by tamtędy się włączyć do ruchu. Na wysokości mojej klatki schodowej zatrzymała się, aby przestawić hulajnogę stojącą na chodniku, przeszkadzającą w przejechaniu. Zapytałem ją wtedy, czy wie, że nie wolno jeździć chodnikiem itd. Była bardzo zbulwersowana, że w ogóle zwracam uwagę i na moje spokojne pytania odpowiadała podniesionym głosem o braku miejsc parkingowych itp. Na koniec rzuciła do mnie, że ma mnie w dupie i tędy pojedzie. Ja zaś wpuściłem dziecko do klatki i stanąłem jej przed maską mówiąc, że nigdzie dalej nie pojedzie. Pani wycofała klnąc pod nosem i sprawa się zakończyła. To mój przypadek, czyli nr 1.

Następnego dnia za wycieraczkami samochodów znalazły się przygotowane przez kogoś kartki widoczne na pierwszym zdjęciu (zupełnie pominięte we wcześniejszych postach). I myślę, że to zapoczątkowało dyskusję na kartki. Następnie prawdopodobnie pojawiła się kartka z drugiego zdjęcia, bo odnosi się bezpośrednio do tej pierwszej. Co ciekawe, pojawiła się jedynie na drzwiach „mojej” kamienicy, więc przypuszczam, że jest ktoś omyłkowo pomyślał, że to je jestem autorem tej pierwszej kartki spod wycieraczek:) (o tym też mogą świadczyć przytyki rowerowe, no i miejsce umieszczenia). A na to wszystko nałożyła się druga sprawa „wkurwionego ojca” vs. pani z BMW, którą już znamy (zdjęcie nr 3). Także tak 😀

Fot. Pan Wojtek

Fot. Facebook

Fot. Facebook

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.