Nadchodzi dramat milionów Polaków. Twój czynsz wzrośnie o kilkaset złotych, a mieszkanie straci na wartości

Większość Polaków sądzi, że system ETS2 to problem właścicieli domów z kotłami gazowymi i węglowymi. To błąd. Miliony lokatorów bloków – w tym osób, które nigdy nie wymieniały kotła, nie brały dotacji i nie mają własnego pieca – od 2028 roku zapłacą wyższy czynsz bez żadnej możliwości samodzielnego działania. A wartość ich mieszkań może spaść właśnie dlatego, że sąsiedzi w radzie spółdzielni przegapili okno na termomodernizację.

Bloki na jednym z osiedli w Warszawie | Fot. Warszawa w Pigułce.
Bloki na jednym z osiedli w Warszawie | Fot. Warszawa w Pigułce.

Dlaczego „ja mieszkam w bloku, mnie to nie dotyczy” to najdroższy mit ETS2
System ETS2 obejmuje paliwa kopalne wykorzystywane do ogrzewania budynków – zarówno indywidualnych domów jednorodzinnych, jak i kotłowni osiedlowych zasilających całe bloki. Mechanizm jest prosty: dostawca gazu lub węgla do spółdzielni mieszkaniowej doliczy do faktury koszt uprawnień do emisji CO2. Spółdzielnia nie wyczaruje tych pieniędzy – natychmiast przerzuci je na mieszkańców w pozycji „ogrzewanie” lub „podgrzanie wody użytkowej”.

Według wyliczeń z raportu „Zielony rachunek sumienia” autorstwa Wandy Buk (była wiceminister cyfryzacji, doradca prezydenta RP) i Marcina Izdebskiego z Fundacji Centrum Strategii Rozwojowych, w bloku podłączonym do sieci opartej na węglu dodatkowe koszty mieszkańca mogą wynieść 1 000-1 500 zł rocznie w pierwszych latach po starcie ETS2 (2028-2031), a po połączeniu systemów ETS1 i ETS2 w 2031 r. – 2 000-2 500 zł rocznie. Łącznie do 2035 r. lokator przeciętnego 50-metrowego mieszkania w takim budynku może zapłacić od 15 000 do 20 000 zł więcej niż dziś.

Dla właścicieli domów z kotłem gazowym skumulowana nadwyżka kosztów w latach 2028-2035 wyniesie 24 018 zł, dla węglowych – 39 074 zł. Właściciel domu może przynajmniej wymienić kocioł i ograniczyć ekspozycję. Lokator bloku – nie ma na to wpływu.

Kto zapłaci najwięcej – mapa ryzyka według źródła ciepła
Skala podwyżki czynszów będzie się różnić w zależności od tego, z czego korzysta kotłownia lub ciepłownia zasilająca budynek. Najwyższe podwyżki grożą mieszkańcom bloków w miastach, gdzie ciepłownie spalają głównie węgiel – to większość ośrodków na Śląsku, w Małopolsce i Łódzkiem, a także stare blokowiska z PRL-u w średnich i małych miastach. Średnie podwyżki dotkną budynki podłączone do ciepłowni gazowych lub mieszanych – część Warszawy, Poznań, Wrocław. Najniższe ryzyko mają mieszkańcy nowych osiedli z własnymi pompami ciepła, budynków z ciepłowni na biomasę lub odpady komunalne oraz bloków z instalacjami kogeneracyjnymi i OZE.

W Warszawie sytuacja jest zróżnicowana. Stare bloki na Pradze, Woli czy Białołęce podłączone do Veolii lub SPEC-u – zależnie od struktury paliwa w danej elektrociepłowni – mogą znaleźć się w grupie podwyżek średnich lub wysokich. Nowe inwestycje deweloperskie z własną pompą ciepła i fotowoltaiką są praktycznie odporne na ETS2.

Twoje mieszkanie może stracić wartość – i nikt ci o tym nie mówi
O konsekwencjach ETS2 dla cen nieruchomości mówi się rzadko – a to jeden z najbardziej niepokojących scenariuszy. Po 2028 roku kupujący będą coraz częściej pytać nie tylko o cenę mieszkania, ale o wysokość miesięcznych opłat za ogrzewanie i świadectwo energetyczne budynku. Mieszkanie w bloku z „czynszem grozy” wynikającym z wysokich opłat ETS2 za gazową lub węglową kotłownię będzie trudniej sprzedać i wynająć. Popyt może się przenieść ku nowym, bezemisyjnym osiedlom – co uderzy w wartość starszego zasobu mieszkaniowego.

Mechanizm jest znany z innych rynków: w Niemczech i Austrii, gdzie certyfikaty energetyczne budynków są ściśle monitorowane, różnica w cenie między mieszkaniem w budynku klasy A a klasą E sięga już dziś 20-30 proc. wartości. Polska jest kilka lat za tym trendem – ale jedzie w tym samym kierunku.

Pułapka klasy średniej: zarabiasz za dużo na zasiłek, za mało na remont
Polska ma otrzymać ok. 50 mld zł ze Społecznego Funduszu Klimatycznego na wsparcie transformacji energetycznej. Pieniądze mają płynąć od 2026 r. – dwa lata przed wejściem systemu w życie. Problem polega na tym, że fundusze te będą kierowane głównie do osób zagrożonych ubóstwem energetycznym – gospodarstw z najniższymi dochodami, spółdzielni zarządzających lokalami komunalnymi i socjalnymi.

Miliony polskich rodzin wpadają w lukę: zarabiają za dużo, żeby kwalifikować się do dopłat, ale za mało, żeby samodzielnie sfinansować termomodernizację lub wymianę źródła ciepła. Koszt kompleksowej modernizacji domu (pompa ciepła, ocieplenie, fotowoltaika) to 80-150 tys. zł. Dla właściciel mieszkania w bloku – decyzja i tak leży po stronie wspólnoty lub spółdzielni, a kredyt na fundusz remontowy przy rosnących stopach procentowych oznacza spłatę przez dekadę.

Co to oznacza dla Ciebie? Trzy rzeczy, które możesz zrobić przed 2028 rokiem
Jeśli mieszkasz w bloku – idź na zebranie wspólnoty lub spółdzielni i zadaj zarządcy trzy konkretne pytania: jakie jest źródło ciepła w budynku, czy planowana jest termomodernizacja przed 2028 r. i czy złożono wnioski o dostępne dotacje. Budynek bez ocieplenia generuje dziś straty 200-300 zł miesięcznie na mieszkanie – po 2028 r. ta kwota się podwoi. Jeśli jesteś właścicielem mieszkania z indywidualnym piecykiem gazowym (tzw. junkerem) – sprawdź, czy jego wiek pozwala na dalszą eksploatację do co najmniej 2035 r.; jeśli zbliża się do końca żywotności, rozważ wymianę teraz, zanim dotacje znikną z oferty. Niezależnie od sytuacji – zacznij odkładać miesięcznie co najmniej 200-400 zł na fundusz buforowy na podwyżki kosztów energii. Przy obecnym oprocentowaniu kont oszczędnościowych na poziomie 4-5 proc. do 2028 r. zgromadzisz realną poduszkę finansową, zanim ETS2 uderzy w twój budżet.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl