Nadchodzi dramat milionów Polaków w 2026 roku. Prognozy są jednoznaczne. To dotknie każdego z nas

Oficjalne wskaźniki GUS wyglądają uspokajająco – inflacja w grudniu 2025 roku wyniosła 2,4 proc. rok do roku i zbliżyła się do celu Rady Polityki Pieniężnej. Problem w tym, że 3 na 5 dużych i średnich firm w Polsce planuje w tym roku podwyżki cen swoich towarów i usług. Do tego dochodzą wyższe koszty transportu i rosnące rachunki za usługi. Dla domowego budżetu to zestaw wiadomości dużo mniej optymistyczny niż komunikaty prasowe GUS.

Fot. Warszawa w Pigułce

60 proc. firm mówi: ceny pójdą w górę

Firma audytorsko-doradcza Grant Thornton opublikowała w styczniu 2026 roku raport oparty na badaniu International Business Report, przeprowadzonym wśród właścicieli i członków zarządu 100 średnich i dużych przedsiębiorstw w Polsce. Wynik jest jednoznaczny: 60 proc. z nich planuje podnieść ceny w ciągu najbliższych 12 miesięcy. To o 3 punkty procentowe więcej niż rok wcześniej, kiedy taką deklarację złożyło 57 proc. ankietowanych. O obniżkach myśli tylko 3 proc. firm.

Wskaźnik netto – czyli różnica między firmami planującymi podwyżki a tymi planującymi obniżki – wynosi 57 punktów procentowych. Dla porównania, w szczycie inflacyjnego kryzysu w latach 2021-2023 przekraczał 80 punktów. Skala podwyżek będzie więc mniejsza niż po wybuchu wojny w Ukrainie, ale wciąż wyraźnie odczuwalna.

Konkretne plany firm są niepokojące: 38 proc. ankietowanych przedsiębiorstw celuje w podwyżki rzędu 5-7 proc., 33 proc. planuje wzrost cen o 3-4 proc., co dziesiąta firma mówi o 8-10 proc., a co dwunasta – nawet o kilkanaście procent. Wszystkie te widełki są wyraźnie wyższe od prognozowanej przez GUS inflacji CPI na poziomie ok. 2,8 proc.

„Kiedy już wszystko wskazuje na to, że okres post-pandemicznej wysokiej inflacji mamy za sobą, szefowie średnich i dużych firm planują znaczące podwyżki cen. Na inflację konsumencką składają się jednak nie tylko ceny towarów i usług produkowanych w kraju, ale też ceny energii oraz towarów importowanych, które będą stabilizować wzrost cen” – powiedział Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton, w raporcie firmy ze stycznia 2026 roku.

Zakupy i tak drożeją szybciej, niż mówi GUS

Rozbieżność między oficjalnym wskaźnikiem inflacji a tym, co widać w sklepach, potwierdzają niezależne badania. Z raportu „Indeks cen w sklepach detalicznych” przygotowanego przez UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito wynika, że w styczniu 2026 roku codzienne zakupy zdrożały średnio o 3,7 proc. rok do roku – na podstawie analizy 82 tys. cen detalicznych w 17 kategoriach produktów.

To kolejny miesiąc spowolnienia w porównaniu do 4,2 proc. w listopadzie i 3,8 proc. w grudniu, ale wciąż wyraźnie powyżej inflacji CPI. Najmocniej drożeją używki (10,2 proc.), chemia gospodarcza (8,3 proc.), słodycze (7,1 proc.) i mięso (6,7 proc.). Jedyne kategorie ze spadkami to warzywa (-4,1 proc.) i owoce (-3,1 proc.).

„Ostatni niewielki spadek dynamiki wzrostów wynika głównie z efektów sezonowych. Dla konsumentów to pozytywny sygnał krótkoterminowej stabilizacji, choć zmiana jest niewielka i nie wskazuje na gwałtowne spadki cen” – oceniła dr Joanna Myślińska-Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito w raporcie UCE Research.

Ciężarówki płacą 40 proc. więcej. Reszta też dopłaci

Jednym z czynników, który będzie nakręcał ceny w całej gospodarce, są wyższe koszty transportu. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 8 stycznia 2026 roku, od 1 lutego w systemie e-TOLL wzrosły stawki opłat drogowych dla pojazdów ciężarowych i autobusów – o 40-42 proc. w porównaniu do poprzednich stawek. Jednocześnie sieć dróg płatnych rozszerzyła się o ok. 645 km, obejmując łącznie blisko 5 869 km tras krajowych.

W praktyce przewoźnik płaci dziś o 15-19 zł więcej na każde 100 km trasy. Branżowy portal TIMOCOM szacuje, że wzrost kosztu myta wynosi ok. 35 proc. na przejechany kilometr, niezależnie od klasy emisji pojazdu. Te koszty firmy transportowe będą przerzucać dalej – na ceny przewozów, a przez to na ceny wszystkiego, co jeździ po polskich drogach.

Pracownicy chcą więcej. Firmy też muszą płacić

Raport Grant Thornton wskazuje na dwa główne powody, dla których firmy szykują podwyżki. 64 proc. ankietowanych przedsiębiorstw uznaje koszty pracy za istotną barierę rozwoju – wynagrodzenia i składki pochłaniają coraz więcej. Przy bezrobociu utrzymującym się w okolicach 3 proc. pracownicy mają realną siłę przetargową i żądają rekompensaty za lata wysokiej inflacji. Pracodawcy muszą płacić – i te koszty lądują w cennikach.

Drugi element to energia. Mimo że rynki światowe się ustabilizowały, 59 proc. firm traktuje ceny prądu i gazu jako poważną barierę. Skutki kryzysu energetycznego wywołanego wojną w Ukrainie nadal przenikają przez całą gospodarkę.

Szczególnie mocno widać to w usługach. Według danych GUS, w III kwartale 2025 roku ceny usług dla firm – takich jak księgowość, logistyka czy doradztwo – wzrosły o ok. 3,7 proc. rok do roku. Szacunki rynkowe wskazują, że usługi księgowe drożeją średnio o ok. 12 proc. rocznie, co wynika z rosnących wynagrodzeń specjalistów i coraz większego zakresu obowiązków biur rachunkowych.

Polska nie jest wyjątkiem. Za granicą bywa gorzej

W globalnym rankingu Grant Thornton obejmującym 38 krajów Polska nie wyróżnia się szczególnie wysoką skłonnością firm do podnoszenia cen – w 9 krajach wskaźnik jest wyższy. Najgorzej wypada Nigeria (82 proc. firm planuje podwyżki), Turcja (80 proc.) oraz Wielka Brytania i Indie (po 70 proc.). To dowód, że presja kosztowa ma charakter globalny i wynika z tego samego zestawu czynników – drożejącej pracy, energii i regulacji.

Co to oznacza dla Twojego portfela

Jeśli oficjalny wskaźnik GUS będzie wynosił ok. 2,8 proc., a firmy podnoszą ceny o 5-7 proc., rozbieżność nie jest przypadkowa – wynika z metodologii. Koszyk inflacyjny GUS uwzględnia importowane towary i regulowane ceny energii, które tę średnią obniżają. Realne wydatki na usługi i krajowe produkty mogą rosnąć znacznie szybciej.

Warto już teraz przejrzeć stałe wydatki i sprawdzić, gdzie można renegocjować warunki – szczególnie w usługach (np. umowy z biurami rachunkowymi, firmami spedycyjnymi czy dostawcami). Zakupy w sklepach planuj z zapasem cenowym rzędu 5-7 proc. powyżej zeszłorocznych wydatków, zwłaszcza w kategoriach słodyczy, chemii domowej i mięsa. Jedyną realną ulgą mogą być warzywa i owoce – te w ostatnich miesiącach faktycznie taniały.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl