Nawet 26 tys. zł za taką książeczkę. Masz ją jeszcze w szufladzie?
Być może warto przeszukać szuflady i komody, bo w jednej z nich może leżeć prawdziwy skarb wart kilkadziesiąt tysięcy złotych.
W pierwszej połowie lat 80. ubiegłego wieku, w okresie kryzysu gospodarczego w PRL, państwowe zakłady motoryzacyjne uruchomiły sprzedaż samochodów w systemie przedpłat. Osoby prywatne mogły podpisywać umowy i dokonywać regularnych wpłat na specjalne książeczki bankowe. Niestety w większości przypadków zamówione pojazdy nigdy nie zostały dostarczone, a pieniądze z przedpłat pozostały „zamrożone” bez odsetek. Po ponad 30 latach możliwe jest jednak odzyskanie utraconych środków lub otrzymanie zadośćuczynienia.
18 tys. zł za taką książeczkę
Rekompensaty przysługują osobom, które systematycznie gromadziły oszczędności na zakup nowego samochodu, lecz mimo częściowej wpłaty nie otrzymały pojazdu. Obecnie za niezrealizowaną przed laty umowę dotyczącą:
- Fiata 126p przysługuje 18 561 zł
- Poloneza (FSO 1500) – 26 303 zł.
Kwoty te ulegają niewielkim zmianom co kwartał. Warunkiem otrzymania pieniędzy jest przedstawienie oryginalnej książeczki przedpłat wraz z dowodem tożsamości w oddziale PKO BP. Należność w gotówce otrzymują zarówno sami posiadacze książeczek, jak i ich spadkobiercy.
Warto przeszukać domowe archiwa
Szacuje się, że wciąż żyje ponad 200 osób uprawnionych do ubiegania się o rekompensatę za niezrealizowane umowy sprzedaży samochodów z czasów PRL. Dlatego warto przyjrzeć się domowym archiwom – starym aktówkom, szufladom, piwnicom. Być może odnajdziemy tam zakurzoną książeczkę, która dzisiaj może być warta grubo ponad 20 tys. zł. To ostatnia szansa na odzyskanie pieniędzy z oszczędności sprzed dekad!
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.