Niedziele handlowe wróciły tylnymi drzwiami, ale radość trwała krótko. Co dalej z zakazem w 2026?
Gdyby ktoś rok temu powiedział nam, że w 2025 roku zrobimy pełne zakupy spożywcze w niedzielę niehandlową, wchodząc do dyskontu legalnie jak do „czytelni” czy „magazynu e-commerce”, pewnie byśmy nie uwierzyli. A jednak – miniony rok upłynął pod znakiem kreatywnej walki gigantów handlowych z uszczelnianą ustawą. Przez kilka miesięcy żyliśmy w rzeczywistości, w której zakaz istniał tylko teoretycznie, a Inspektorzy Pracy dwoili się i troili, by nadążyć za prawnikami korporacji. Dziś, w pierwszy weekend stycznia 2026 roku, sytuacja znowu jest napięta. Czy po fali jesiennych mandatów i zmianach w regulaminach, niedzielne zakupy odeszły do przeszłości, czy może czeka nas kolejna runda tej gry w kotka i myszkę?

Fot. Warszawa w Pigułce
Spór o niedziele handlowe to w Polsce niekończąca się opowieść, ale rok 2025 dopisał do niej wyjątkowo burzliwy rozdział. Zmęczenie społeczeństwa zakazem sięgnęło zenitu, a inflacja sprawiła, że każda okazja do zarobku dla sieci (i zrobienia zakupów przez zapracowanych Polaków) stała się na wagę złota. W efekcie byliśmy świadkami precedensowych prób obejścia przepisów, które momentami ocierały się o absurd, a momentami imponowały innowacyjnością.
Wszystko zaczęło się niewinnie wiosną ubiegłego roku, gdy jedna z sieci testowo otworzyła kilkaset placówek jako „Kluby Multimedialne”. Potem lawina ruszyła. Dziś, patrząc na zamknięte drzwi większości marketów, warto przypomnieć sobie ten krótki okres „wolności”, by zrozumieć, dlaczego rząd i Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) postanowiły powiedzieć „dość”. Co tak naprawdę wydarzyło się w polskich sklepach w 2025 roku?
Metoda „na e-klienta”, czyli jak staliśmy się magazynierami
Największym hitem 2025 roku, który zrewolucjonizował (choć na krótko) niedzielny handel, nie były już „placówki pocztowe” ani „punkty medyczne”. Prawnicy sieciówek znaleźli nową, cyfrową lukę. Wykorzystano fakt, że handel internetowy jest w niedziele w pełni legalny. Wymyślono więc model hybrydowy, który latem ubiegłego roku testowany był w największych miastach Polski.
Mechanizm był genialny w swojej prostocie. Sklep fizycznie był otwarty, ale formalnie działał jako „Showroom” lub „Magazyn wysyłkowy z opcją natychmiastowego odbioru osobistego”. Klient wchodził do środka, pakował towary do koszyka, ale nie mógł podejść z nimi do tradycyjnej kasy. Musiał zeskanować je w aplikacji mobilnej i tam dokonać płatności „online”. W świetle prawa, transakcja odbywała się w internecie, a klient po prostu samodzielnie kompletował swoje zamówienie.
– To było dziwne uczucie. W sklepie byli ochroniarze, ale nie było kasjerek. Wszyscy chodzili z telefonami, skanowali kody, a przy wyjściu pokazywali tylko kod QR. Czułem się, jakbym okradał sklep, mimo że płaciłem – wspomina pan Tomasz z Krakowa, który korzystał z tej metody w wakacje 2025.
Kontratak Inspekcji Pracy i jesienne mandaty
Sielanka nie trwała długo. Jesienią 2025 roku Państwowa Inspekcja Pracy, wspierana przez nowe wytyczne ministerstwa, ruszyła z masowymi kontrolami. Inspektorzy podważali fikcyjność „zakupów online”, argumentując, że skoro towar jest na półce, a klient go dotyka i wynosi, to jest to handel stacjonarny, niezależnie od tego, czy płatność przeszła przez serwer w chmurze.
Posypały się mandaty. I to nie byle jakie. W 2025 roku kary za łamanie zakazu handlu zostały zaostrzone, sięgając nawet 100 tysięcy złotych za recydywę w jednej placówce. Dla franczyzobiorców małych sklepów, którzy próbowali naśladować gigantów, był to cios nokautujący. Wielkie sieci stać było na batalie sądowe (które nota bene toczą się do dziś), ale mniejsi przedsiębiorcy musieli się poddać. W efekcie, pod koniec roku, większość „Showroomów” znowu zamieniła się w zamknięte twierdze.
Druga strona medalu: pracownicy mają dość
W dyskusji o otwartych niedzielach w 2025 roku głośniej niż kiedykolwiek wybrzmiał głos pracowników handlu. O ile w poprzednich latach zdania były podzielone (część chciała pracować za podwójną stawkę), o tyle „hybrydowe” modele z 2025 roku wywołały frustrację. Dlaczego? Ponieważ w modelu „magazynu samoobsługowego” obsługa była ograniczona do minimum. Często na zmianie zostawała jedna osoba do pilnowania całego sklepu i użerania się z awariami aplikacji.
Związki zawodowe alarmowały o drastycznym przeciążeniu personelu. Pracownicy, zamiast siedzieć na kasie, musieli być jednocześnie ochroniarzami, informatykami i osobami wykładającymi towar, pracując w atmosferze ciągłego stresu i obawy przed kontrolą PIP. Hasło „Wolna Niedziela” nabrało nowego znaczenia – stało się synonimem bezpieczeństwa psychicznego, a nie tylko odpoczynku.
Sklepy autonomiczne rosną w siłę
Podczas gdy duże dyskonty toczyły boje prawne, prawdziwymi wygranymi 2025 roku okazały się małe sklepy w pełni autonomiczne (typu Żabka Nano i inne formaty). Technologia, która jeszcze dwa lata temu była ciekawostką, w 2025 roku weszła do mainstreamu. Kontenery sklepowe bez obsługi zaczęły pojawiać się nie tylko w centrach biurowych, ale też na osiedlach sypialnianych.
W tych punktach zakaz handlu nie obowiązuje, bo nie ma tam pracowników. To właśnie tam Polacy przenieśli swoje niedzielne zakupy „awaryjne”. W 2026 roku eksperci przewidują, że to właśnie ten format będzie dominował. Zamiast otwierać wielkie hale z wątpliwym statusem prawnym, sieci będą stawiać dziesiątki małych, automatycznych budek wokół swoich głównych marketów.
Nocne zakupy zamiast niedzielnych?
Innym skutkiem ubocznym uszczelniania zakazu w 2025 roku było wydłużenie godzin otwarcia w piątki i soboty. Wiele dyskontów wprowadziło w ubiegłym roku „Nocne Marki” – sklepy otwarte do 23:30 lub nawet do północy w sobotę. Z kolei w poniedziałki handel startował już o 00:15 (tuż po północy z niedzieli na poniedziałek).
To przesunięcie sprawiło, że niedziela stała się w 2025 roku „martwą strefą” otoczoną z obu stron agresywnym handlem nocnym. Czy to zdrowe dla społeczeństwa? Socjologowie mają wątpliwości, ale klienci głosują nogami – ruch w sobotę w nocy w 2025 roku bił rekordy, co pokazuje, jak bardzo brakuje nam tego jednego dnia na spokojne zakupy.
Polityczny pat i nadzieje na referendum
Temat powrotu niedziel handlowych był w 2025 roku gorącym kartoflem politycznym. Mimo licznych petycji i projektów obywatelskich, rząd nie zdecydował się na pełną liberalizację. Powstał jednak kompromisowy projekt, o którym mówi się coraz głośniej teraz, na początku 2026 roku. Zakłada on, że decyzję o otwarciu sklepów mogłyby podejmować… samorządy.
Pomysł „stref turystycznych”, gdzie handel w niedzielę byłby dozwolony, zyskał na popularności. W 2025 roku wiele gmin nadmorskich i górskich korzystało z luk prawnych, ale wprowadzenie jasnych przepisów pozwoliłoby zalegalizować ten proceder. Czy w 2026 roku zobaczymy mapę Polski podzieloną na strefy handlowe i niehandlowe? To bardzo prawdopodobny scenariusz.
Co to oznacza dla Ciebie?
Dla przeciętnego konsumenta rok 2026 zapowiada się jako czas stabilizacji po chaosie 2025 roku. Choć wielkie dyskonty raczej nie otworzą się już szeroko w każdą niedzielę, rynek znalazł inne rozwiązania. Oto, jak zaplanować zakupy, by nie odbić się od drzwi:
- Zainstaluj aplikacje sklepów autonomicznych: Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, to konieczność. W 2026 roku dostęp do żywności w niedzielę w dużym mieście zależy od posiadania aplikacji „wejściowej” do stref bezobsługowych. To najpewniejszy sposób na zakup mleka czy chleba w dzień wolny.
- Zapomnij o „kombinowaniu” w dużych marketach: Po fali mandatów z jesieni 2025, kierownicy sklepów są przeczuleni. Nie licz na to, że lokalna Biedronka otworzy się „tylnym wejściem”. Ryzyko kontroli jest zbyt duże. Zakupy planuj na sobotę – najlepiej korzystając z wydłużonych godzin nocnych, by uniknąć tłoku.
- Szukaj małych sklepów z właścicielem za ladą: Pamiętaj, że zakaz nie dotyczy właścicieli. Małe osiedlowe sklepiki w 2025 roku przeżyły renesans. Często są lepiej zaopatrzone niż kiedyś, bo przejęły klientów odbijających się od zamkniętych dyskontów. Wspieranie ich to też wspieranie lokalnego biznesu.
- Sprawdzaj „Niedziele Handlowe 2026”: W tym roku kalendarz niedziel handlowych jest zbliżony do poprzedniego (7 niedziel w roku), ale trwają prace nad dodaniem 2-3 dodatkowych terminów (np. przed majówką). Śledź komunikaty, bo daty mogą ulec zmianie w ostatniej chwili.
- Uważaj na stacje benzynowe: W 2025 roku stacje znacznie rozszerzyły asortyment (mięso, nabiał, chemia), ale ich ceny poszybowały w górę. Traktuj je jako ostateczność dla portfela.
Lekcja z 2025 roku jest jasna: polski handel nie znosi próżni. Jeśli drzwi są zamknięte, wchodzi się oknem. Jednak w 2026 roku to „okno” jest coraz bardziej cyfrowe i zautomatyzowane. Czy nam się to podoba, czy nie, technologia powoli zastępuje debatę polityczną o zakazie handlu.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.