Niemcy zwołali pilne posiedzenie rządu. Czy w Europie zabraknie paliwa lotniczego przed latem? Co to oznacza dla pasażerów z Warszawy

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiedział w niedzielę „niezwłoczne” zwołanie Narodowej Rady Bezpieczeństwa z powodu ryzyka niedoborów paliwa lotniczego. Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej ostrzega, że Europie może starczyć obecnych zapasów zaledwie na 6 tygodni. Włoskie lotniska już racjonują paliwo. LOT ograniczył loty na wybranych trasach, a Orlen i Polskie Porty Lotnicze zapewniają, że na Okęciu zapasów nie brakuje – ale minister energii nie wyklucza cięć w siatce połączeń i wzrostu cen biletów.

Fot. Warszawa w Pigułce

Skąd problem – 40 proc. paliwa lotniczego z Zatoki Perskiej

Zablokowanie Cieśniny Ormuz przez Iran po atakach USA i Izraela 28 lutego 2026 r. uderzyło bezpośrednio w dostawy kerozyny – paliwa używanego przez samoloty. W pierwszej połowie 2025 r. przez Ormuz przepływało ok. 20 mln baryłek ropy i produktów paliwowych dziennie, czyli blisko 20 proc. całkowitej światowej konsumpcji. Dla Europy problem jest szczególnie dotkliwy: unijne rafinerie pokrywają ok. 70 proc. krajowego zapotrzebowania na paliwo lotnicze, a pozostałe 30 proc. pochodzi z importu – w znacznej części właśnie z rejonu Zatoki Perskiej. Aż 40 proc. importowanego do Europy drogą morską paliwa lotniczego historycznie trafiało tu przez Ormuz.

Powiększa to problem fakt, że europejska baza rafineryjno-produkcyjna skurczyła się w ostatnich latach. W ramach celów klimatycznych i przejścia na czystsze źródła energii w Europie zamknięto kilkadziesiąt rafinerii, co obniżyło moce przerobowe. Szef IEA Fatih Birol nazwał obecną sytuację „największym kryzysem energetycznym, z jakim kiedykolwiek mieliśmy do czynienia” i wprost wskazał, że paliwo lotnicze i żegluga przez Ormuz to najbardziej wrażliwe punkty.

Niemcy biją na alarm – KE uspokaja

Reakcje na kryzys są wyraźnie podzielone. Kanclerz Merz podkreślił, że Niemcy mają wystarczające zapasy kluczowych paliw, ale „jeżeli warunki się pogorszą, jesteśmy gotowi działać”. Minister gospodarki Niemiec Katherina Reiche zorganizowała już w ubiegłym tygodniu spotkanie z dostawcami paliwa, liniami lotniczymi i operatorami lotnisk. Minister finansów Lars Klingbeil zaznaczył: „Musimy traktować ostrzeżenia o niedoborze paliw bardzo poważnie – nie możemy zajmować się tylko problemem cen, musimy również pamiętać o bezpieczeństwie dostaw.”

Zupełnie inne tony płyną z Brukseli. Rzeczniczka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen przekonuje, że „nic nie wskazuje na systemowe braki paliwa, które mogłyby doprowadzić do masowego odwoływania lotów”. KE wskazuje, że UE zgodnie z unijnym prawem utrzymuje zapasy awaryjne na 90 dni, które mogą zostać uwolnione w razie potrzeby. Komisja zapowiedziała opublikowanie 22 kwietnia szczegółowego komunikatu z propozycjami działań w obszarze paliwa lotniczego.

Branżowe organizacje są mniej optymistyczne. Stowarzyszenie lotnisk Airports Council International Europe skierowało pismo do KE, w którym przestrzegło, że jeśli Ormuz nie zostanie otwarty w ciągu trzech tygodni, na kontynencie wystąpią systemowe braki paliwa lotniczego. Stowarzyszenie linii lotniczych Airlines for Europe, skupiające m.in. największych europejskich przewoźników, zwróciło się z kolei do UE o doprecyzowanie przepisów dotyczących odszkodowań dla pasażerów – linie chcą się zabezpieczyć przed koniecznością wypłacania wysokich rekompensat w razie masowych odwołań.

Włochy w kryzysie, LOT ogranicza loty – co z Polską

Pierwsze namacalne skutki kryzysu pojawiły się we Włoszech. Lotnisko w Brindisi na południu kraju ogłosiło w komunikacie NOTAM całkowity brak paliwa lotniczego dla zwykłych operacji – dostępne ilości zarezerwowane zostały wyłącznie dla lotów państwowych, ratunkowych i medycznych. Liniom zalecono tankowanie „pod korek” na lotniskach wylotowych. Ograniczenia i racjonowanie paliwa objęły też lotniska w Bolonii, Mediolanie-Linate, Wenecji, Treviso, Pescarze i Reggio Calabria. Na części z nich samoloty wykonujące loty do 3 godzin mogą zatankować maksymalnie 2 000 litrów – ułamek normalnego zapotrzebowania.

LOT ograniczył liczbę rejsów na wybranych kierunkach bałkańskich w sezonie wiosennym i planuje podnieść ceny biletów. Rzecznik LOT Krzysztof Moczulski potwierdził jednak, że dostawy na lotniskach, gdzie obsługuje rejsy, przebiegają normalnie. Polskie Porty Lotnicze (PPL), zarządzające m.in. lotniskiem Chopina w Warszawie, poinformowały że nie mają żadnych sygnałów o utrudnieniach w dostępie do paliwa i „nie spodziewają się konieczności reglamentowania”. Podobnie lotnisko w Krakowie. Orlen – główny dostawca paliwa lotniczego w Polsce – podkreślił, że surowiec do produkcji kerozyny nie jest transportowany przez Ormuz, więc ciągłość produkcji pozostaje zachowana. „Na dziś nie widzimy ryzyk dla ciągłości zaopatrzenia – dostawy przebiegają planowo, a sytuacja jest monitorowana” – oświadczył koncern.

Nie oznacza to jednak braku zagrożenia. Minister energii Miłosz Motyka zapewnił, że Polska ma zabezpieczone zapasy paliwa lotniczego na najbliższe tygodnie, ale sytuacja na rynku jest „trudna” i nie wyklucza ograniczenia siatki połączeń. Firma analityczna Kpler wymienia Polskę jako kraj samowystarczalny pod względem dostaw paliwa lotniczego – i to wyróżnia nas na tle południa Europy, gdzie zależność od importu jest znacznie wyższa.

Ceny biletów w górę o 120 proc. – i to nie koniec

Niezależnie od bezpośrednich braków paliwa, kryzys uderza w pasażerów przez ceny. Od początku roku do czasu blokady Ormuzu paliwo lotnicze podrożało o ponad 120 proc. Europejscy przewoźnicy nie kryją, że część tras stała się nierentowna przy obecnych kosztach. KLM ogłosiło odwołanie 160 lotów w Europie w nadchodzącym miesiącu z powodu rosnących cen paliwa. Delta Air Lines zmniejsza przepustowość o 3,5 proc., w tym loty w środku tygodnia i nocne. Ryanair ostrzegł przed możliwymi odwołaniami i korektami letniej siatki połączeń, jeśli niedobory utrzymają się do końca kwietnia.

Drobnym sygnałem ulgi jest informacja z 17 kwietnia, że szef irańskiego MSZ Abbas Aragczi ogłosił częściowe odblokowanie Ormuz do końca trwającego rozejmu – wygasającego 21 kwietnia. Bloomberg podaje, że USA i Iran rozważają przedłużenie zawieszenia broni. Nawet jeśli Ormuz zostanie trwale odblokowany, odbudowa zapasów na europejskich lotniskach potrwa tygodnie, a presja cenowa – znacznie dłużej.

Co to oznacza dla Ciebie? Wakacyjne loty pod znakiem zapytania

Jeśli planujesz lot z Warszawy latem 2026 r. – kilka praktycznych wskazówek. Bilety kupione teraz są objęte ochroną wynikającą z unijnych przepisów dotyczących praw pasażerów, regulowanych rozporządzeniem (WE) nr 261/2004. W razie odwołania lotu masz prawo do zwrotu ceny biletu lub zmiany trasy, a przy odwołaniu z krótkim wyprzedzeniem – do odszkodowania (od 250 do 600 euro w zależności od trasy). Właśnie dlatego linie lotnicze apelują do KE o złagodzenie tych przepisów w przypadku odwołań związanych z brakiem paliwa – warto mieć świadomość tego tła, nim dojdzie do ewentualnych zmian.

Lotnisko Chopina w Warszawie i Orlen na razie nie sygnalizują problemów z zaopatrzeniem – Polska jest w lepszej pozycji niż południe Europy. Jednak jeśli rozejm z Iranem nie zostanie przedłużony i Ormuz ponownie zostanie zamknięty, sytuacja może zmienić się szybko. Warto wykupić ubezpieczenie podróżne obejmujące odwołanie lotu z przyczyn zewnętrznych i śledzić komunikaty swojego przewoźnika – szczególnie jeśli lecisz przez lotniska włoskie, greckie lub hiszpańskie, gdzie zależność od importu paliwa z rejonu Zatoki Perskiej jest najwyższa.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl