Nowa promocja Biedronki do złudzenia przypomina tę z Lidla
Gdy Lidl wprowadził bony na zakupy, zrobiła to Biedronka. Gdy wprowadził „ryneczek”, Biedronka wprowadziła „warzywniak”. Za granicą kupił Świeżaki, Biedronka wykupiła licencje tutaj. Teraz Lidl wprowadził książki kucharskie, a Biedronka kucharskie… kalendarze.
Każde zakupy o wartości 40 zł z zarejestrowaną kartą Biedronka to 7 punktów. Za 42 pkt. można odebrać kalendarz. Trzeba więc wydać 240 zł, aby uzbierać wystarczającą liczbę punktów do wymiany na kulinarny kalendarz. Dla porównania żeby otrzymać książkę kulinarną z Lidla należy uzbierać 6 naklejek. Każdą naklejkę otrzymuje się za 50 zł zakupy. Trzeba więc wydać 300 zł, aby ją odebrać.
Mechanika jest jednak ta sama. Jeżeli bierzemy pod uwagę, że każde zakupy za 40 zł to 7 pkt. trzeba zrobić je 6 razy lub wydać 6 razy po 40 zł, aby otrzymać książkę. Dokładnie tyle samo naklejek potrzebne jest do odbioru książki.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.
