Nowe logo kosztowało fortunę! Jak miasto tłumaczy zmianę? Mamy komentarz ratusza
Dziś Miasto Stołeczne Warszawa zaprezentowało nowy znak. Czerwona syrenka bardzo nam się podoba. Trochę mniej podoba nam się cena, ale bierzemy pod uwagę że projekty graficzne są dość drogie.

Oto jak miasto tłumaczy potrzebę zmiany:
„Poprzedni znak i hasło „Zakochaj się w Warszawie” było z nami od 2004 roku, a o konieczności wymiany zdecydowało kilka czynników. Przede wszystkim przestał on odpowiadać na aktualne potrzeby komunikacyjne.
Nie sposób mówić o tematach trudnych, takich jak pandemia czy wojna, jednocześnie oznaczając je kolorowym znakiem z radosnym hasłem. Nowy znak nawiązuje do historycznych odwzorowań herbu m.st. Warszawy i jest jego graficznym uproszczeniem. W trakcie prac nad znakiem niezwykle istotna była poprawność historyczna. Dlatego poszczególne elementy projektowanego symbolu były konsultowane ze znawcami tematyki z Muzeum Warszawy. Dzięki połączeniu wiedzy historyków i umiejętności graficznych projektantki, powstał znak, w którym każdy detal, jak np. kształt szabli czy ułożenie włosów Syreny są dokładnie przemyślane.
Można dostrzec niewielkie różnice w stosunku do najbardziej znanej wersji herbu, którą kojarzymy z projektu Szczęsnego Kwarty z 1938 roku. Nowością i ciekawostką może być profil twarzy Syreny, dla którego wzorem stał się profil słynnej warszawianki – Marii Skłodowskiej-Curie. 🙂 To jeśli chodzi o indywidualny styl 🙂 Poza tym projektując znak wzorowaliśmy się na doświadczeniach innych miast europejskich, które także stworzyły swoje logotypy w oparciu o symbolikę herbową i z powodzeniem stosują takie rozwiązanie od lat. Wśród przykładów można wymienić Paryż, Oslo, Helsinki, Wiedeń czy Sztokholm.” – czytamy.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.