Od 1 stycznia policja nie będzie już dawać pouczeń. „Zero tolerancji” dla zimowego nawyku

Poranny mróz, skrobanie szyb, a w tle warkot silnika, który ma nagrzać wnętrze, zanim ruszymy w drogę. Albo szybki „wyskik” do piekarni czy paczkomatu, podczas gdy auto „pyrka” na parkingu, bo przecież „to tylko minuta”. Jeśli rozpoznajesz u siebie te zachowania, masz poważny powód do zmartwień. Funkcjonariusze drogówki zapowiadają, że wraz z nadejściem 2026 roku kończy się okres przymykania oka na te z pozoru niewinne wykroczenia. Przepisy są bezlitosne, a taryfikator mandatów to w tym przypadku najmniejszy z Twoich problemów. Gra toczy się o znacznie większą stawkę – włącznie z utratą odszkodowania za skradzione auto.

Fot. Warszawa w Pigułce

Wielu polskich kierowców traktuje przepisy o zakazie postoju z włączonym silnikiem jako „martwe prawo”. Przez lata faktycznie tak było – policjanci rzadko interweniowali na osiedlowych parkingach czy pod sklepami, skupiając się na piratach drogowych przekraczających prędkość. Jednak rok 2025 przyniósł znaczące zmiany w podejściu do ekologii i uciążliwości miejskich, a rok 2026 ma być czasem rygorystycznego egzekwowania tych norm. W dobie rosnącej świadomości o smogu i hałasie, „grzejący się” diesel pod oknami sąsiadów staje się wrogiem publicznym numer jeden.

„Tylko na minutkę” – najdroższe słowa kierowcy w 2026 roku

Scenariusz jest zawsze ten sam: podjeżdżasz pod osiedlowy sklep, zostawiasz włączony silnik, włączasz ogrzewanie na maksa i biegniesz po bułki. Wracasz po trzech minutach. Wygodne? Bardzo. Legalne? Absolutnie nie. Zgodnie z Prawem o ruchu drogowym, takie zachowanie kwalifikuje się pod dwa, a czasem nawet trzy różne wykroczenia jednocześnie. Od 1 stycznia policja ma zwracać szczególną uwagę na kumulację tych przewinień.

Kluczowy jest tu artykuł 60. ustawy Prawo o ruchu drogowym. Zabrania on kierującemu oddalania się od pojazdu, gdy silnik jest w pracy. Ustawodawca nie przewidział tu żadnego marginesu czasowego – nie ma znaczenia, czy wyszedłeś na sekundę, czy na godzinę. Jeśli nie ma Cię za kierownicą, a silnik pracuje, łamiesz prawo. W 2026 roku mandat za to wykroczenie to prosta droga do uszczuplenia portfela o kwoty, które dla wielu gospodarstw domowych są znaczące.

Co więcej, w terenie zabudowanym zabroniony jest postój z włączonym silnikiem trwający dłużej niż minutę. I tu pojawia się pułapka: wielu kierowców myli „postój” z „zatrzymaniem”. Jeśli stoisz pod sklepem i czekasz na pasażera, a silnik pracuje dłużej niż 60 sekund – popełniasz wykroczenie. Tłumaczenie policjantowi, że „zaraz odjeżdżam”, nie zadziała. Nowe wytyczne dla służb są jasne: koniec z pouczeniami za zachowania, które są uciążliwe dla otoczenia i szkodliwe dla środowiska.

Ekologia i sąsiedzka czujność – nowa broń w rękach służb

Dlaczego akurat teraz następuje zaostrzenie kursu? Odpowiedź jest złożona, ale kluczowym elementem jest zmieniająca się mentalność społeczeństwa. To nie tylko policja szuka wykroczeń – coraz częściej to sami obywatele zgłaszają naruszenia.

W dużych miastach, gdzie walka ze smogiem jest priorytetem, widok dymiącego auta pod blokiem wywołuje agresję. Mieszkańcy masowo korzystają z aplikacji do zgłaszania zagrożeń (takich jak Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa) lub przesyłają nagrania wideo na policyjne skrzynki „Stop Agresji Drogowej”. W 2025 roku liczba takich zgłoszeń dotyczących uciążliwego postoju z włączonym silnikiem wzrosła lawinowo. Policja nie może ignorować tych zawiadomień. Jeśli Twój sąsiad nagra, jak codziennie rano przez 15 minut „rozgrzewasz” auto pod jego oknem, mandat przyjdzie pocztą. I nie będzie to niskie 100 złotych.

Funkcjonariusze mają możliwość kwalifikowania czynu z różnych paragrafów. Oprócz standardowego mandatu za postój (zazwyczaj 100 zł), mogą dołożyć karę za „używanie pojazdu w sposób powodujący uciążliwości związane z nadmierną emisją spalin do środowiska lub nadmiernym hałasem”. Tu kwoty szybują w górę, osiągając nawet 300 złotych. W przypadku zbiegu wykroczeń, na jednym bloczku mandatowym może pojawić się suma zbliżona do 500-600 złotych.

Mit „rozgrzewania silnika” – niszczysz auto i narażasz się na koszty

Wielu kierowców, zwłaszcza starszej daty, broni swojego zachowania argumentami technicznymi. „Silnik musi się rozgrzać, zanim ruszę, bo olej jest gęsty” – to jeden z najtrwalszych mitów motoryzacyjnych w Polsce. Mechanicy i eksperci od lat tłumaczą, że w nowoczesnych (a nawet tych 20-letnich) samochodach, postój na biegu jałowym jest zabójczy dla jednostki napędowej.

Rozgrzewanie silnika na postoju trwa znacznie dłużej niż podczas jazdy. W tym czasie silnik pracuje na bogatej mieszance paliwowej, co powoduje spłukiwanie filmu olejowego z gładzi cylindrów i rozrzedzanie oleju paliwem. W efekcie, chcąc zadbać o auto, w rzeczywistości przyspieszasz jego zużycie. Znacznie zdrowiej dla samochodu (i portfela) jest ruszyć powoli zaraz po uruchomieniu silnika – po około 15-30 sekundach, gdy olej rozprowadzi się po układzie. Silnik pod obciążeniem nagrzewa się błyskawicznie, a Ty unikasz mandatu.

Największe zagrożenie, o którym nie myślisz: Ubezpieczyciel umyje ręce

Mandat w wysokości kilkuset złotych to zła wiadomość, ale istnieje scenariusz znacznie czarniejszy, o którym kierowcy zapominają, zostawiając auto „na chwilę” pod sklepem. Wyobraź sobie sytuację: wbiegasz do kiosku, auto stoi otwarte z pracującym silnikiem. Złodziej potrzebuje trzech sekund, by wskoczyć za kierownicę i odjechać Twoim samochodem. Co robisz? Dzwonisz na policję, a potem do ubezpieczyciela, licząc na wypłatę z Auto Casco.

I tu czeka Cię szok. W Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU) niemal każdej polisy AC znajduje się zapis o „rażącym niedbalstwie” lub wyłączenie odpowiedzialności w przypadku kradzieży pojazdu, w którym pozostawiono kluczyki. Zostawienie auta z włączonym silnikiem to dla ubezpieczyciela prezent. To wręcz zaproszenie dla złodzieja. Firma ubezpieczeniowa odmówi wypłaty odszkodowania, a Ty zostaniesz bez samochodu i (jeśli masz kredyt lub leasing) z gigantycznym długiem do spłacenia.

Sądy w Polsce wielokrotnie zajmowały się takimi sprawami i linia orzecznicza jest bezlitosna dla kierowców. Pozostawienie kluczyków w stacyjce (lub aktywnego kluczyka keyless wewnątrz) i oddalenie się od pojazdu jest traktowane jako rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa. Żaden sąd nie stanie w Twojej obronie.

Prywatna posesja a droga publiczna – gdzie kończy się władza policji?

Czy to oznacza, że nie możesz rozgrzać auta na własnym podjeździe za bramą? Tu przepisy są nieco bardziej skomplikowane. Prawo o ruchu drogowym obowiązuje na drogach publicznych, w strefach zamieszkania i strefach ruchu. Jeśli Twój podjazd jest terenem prywatnym, nieoznaczonym jako strefa ruchu, policja teoretycznie nie może wypisać mandatu z Kodeksu Drogowego za samo włączony silnik.

Ale uwaga! To nie oznacza bezkarności. Jeśli spaliny z Twojego auta lecą w okna sąsiada, może on wezwać patrol, powołując się na przepisy o immisjach (czyli zakłócaniu korzystania z nieruchomości sąsiedniej) lub art. 51 Kodeksu wykroczeń (zakłócanie spokoju, porządku publicznego). W skrajnych przypadkach sprawa może trafić do sądu cywilnego. Co więcej, na wielu nowoczesnych osiedlach drogi wewnętrzne są objęte „Strefą zamieszkania”. W takiej strefie przepisy obowiązują w całej rozciągłości, a mandat za grzanie silnika pod blokiem jest tak samo ważny, jak na głównej ulicy miasta.

Co to oznacza dla Ciebie?

Zmiana podejścia policji i rosnąca presja społeczna sprawiają, że stare nawyki muszą odejść w zapomnienie. Ryzyko jest po prostu zbyt duże w stosunku do wątpliwej wygody wsiadania do nagrzanego auta. Oto co powinieneś zrobić, aby uniknąć problemów w nadchodzących tygodniach:

Zmień technikę porannego rozruchu: Wsiądź do auta, uruchom silnik, zapnij pasy, włącz radio i ruszaj. To wystarczający czas (ok. 20-30 sekund) dla układu smarowania. Jadąc powoli przez pierwsze kilometry, nagrzejesz wnętrze znacznie szybciej niż stojąc w miejscu.

Nigdy, pod żadnym pozorem nie zostawiaj auta z włączonym silnikiem: Nawet jeśli idziesz tylko do bankomatu, który jest 5 metrów dalej. Ryzyko kradzieży i utraty odszkodowania jest realne. Wyłączenie silnika i zabranie kluczyka to odruch, który może uratować Twoje finanse.

Zainwestuj w legalne ogrzewanie: Jeśli nie znosisz zimna, jedynym legalnym sposobem na ciepłe auto przed wejściem jest ogrzewanie postojowe (webasto) lub, w przypadku aut elektrycznych i hybrydowych, zdalne przygotowanie temperatury wnętrza podłączonego do ładowarki pojazdu. Te rozwiązania nie naruszają przepisów o emisji spalin na postoju (w przypadku webasto przepisy są niejednoznaczne, ale rzadziej kwestionowane niż praca silnika głównego).

Odśnieżanie – najpierw praca, potem silnik: To najtrudniejsza do zmiany zasada. Prawo wymaga, byś najpierw odśnieżył auto, a dopiero potem włączył silnik. Dlaczego? Bo włączenie silnika i wyjście na zewnątrz ze skrobaczką to technicznie „oddalenie się od pojazdu z pracującym silnikiem”. Choć policjanci rzadko karzą za to podczas ataku zimy, to w przypadku sąsiedzkiego donosu, prawo nie stoi po Twojej stronie.

Nadchodzący rok 2026 będzie rokiem dyscypliny. Warto zacząć go od zmiany przyzwyczajeń, by pieniądze przeznaczone na mandaty zostały w Twojej kieszeni.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl