Od środy nowe przepisy o wodzie z kranu. Polacy mają problem

21 maja wchodzi w życie ustawa, która przez ponad 3 lata blokowała się w polskim systemie legislacyjnym. Teraz nikt już nie może udawać, że nie wie. Spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe i prywatni właściciele kamienic stają przed obowiązkami, których nie było w polskim prawie nigdy wcześniej – a koszty ich wypełnienia mogą trafić prosto do portfeli lokatorów.

Woda lecąca z kranu Fot. Warszawa w Pigułce
Woda lecąca z kranu Fot. Warszawa w Pigułce

Legionella w Rzeszowie zmieniła wszystko

Latem 2023 r. w Rzeszowie zginęło 25 osób zakażonych bakterią Legionella. Dochodzenie wykazało, że źródłem skażenia nie były ujęcia wody ani stacje uzdatniania – woda opuściła je w stanie czystym. Problem tkwił w starych, zaniedbanych rurach wewnątrz budynków, gdzie w zastoinach i w zbyt niskiej temperaturze bakterie namnażały się latami. Podobna historia powtarzała się wcześniej w Szczecinie, gdzie większość skarg na jakość wody z kranów wynikała ze złego stanu instalacji wewnętrznych, a nie z sieci miejskiej.

To właśnie te zdarzenia nadały tempa pracom nad implementacją unijnej dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/2184 z 16 grudnia 2020 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. Polska miała ją wdrożyć do 12 stycznia 2023 r. Nie zdążyła – a każdy miesiąc zwłoki zbliżał kraj do gigantycznych kar ze strony Trybunału Sprawiedliwości UE.

Weto, potem kompromis, teraz obowiązek

Pierwsza wersja nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków trafiła na biurko prezydenta Karola Nawrockiego jesienią 2025 r. Zawetował ją, zarzucając przepisom nadregulację. Kolejny projekt przygotowali posłowie Koalicji Obywatelskiej – ta ścieżka, z pominięciem rządu, przyspieszyła proces. Sejm uchwalił ustawę w połowie marca 2026 r., prezydent podpisał ją 30 kwietnia, a Dziennik Ustaw ogłosił 6 maja. Zgodnie z ustawą z dnia 13 marca 2026 r. o zmianie ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2026), nowe przepisy zaczną działać po upływie 14 dni od publikacji – czyli dokładnie 21 maja 2026 r.

Co musi teraz zrobić zarządca budynku

Dotychczas odpowiedzialność przedsiębiorstwa wodociągowego kończyła się na głównym wodomierzu przy wejściu do budynku. Dalej woda płynęła przez piony i poziomy, których nikt formalnie nie audytował pod kątem sanitarnym. Nowa ustawa to zmienia.

Właściciele i zarządcy budynków wielorodzinnych – spółdzielnie, wspólnoty, prywatni kamienicznicy – zostają objęci obowiązkiem przeprowadzenia oceny ryzyka wewnętrznego systemu wodociągowego. To nie jest jednorazowe odhaczenie papierka: dla tak zwanych obiektów priorytetowych, czyli niemieszkanych, w których codziennie przebywa ponad 50 osób (szkoły, urzędy, hotele, szpitale, domy opieki), ocenę ryzyka trzeba będzie wykonać po raz pierwszy do 30 czerwca 2028 r., a następnie aktualizować co 6 lat.

Ocena obejmuje analizę stanu rur, zbiorników i podgrzewaczy wody, temperatury ciepłej wody użytkowej, zastojów w instalacji, a przede wszystkim ryzyka rozwoju bakterii Legionella. W obiektach priorytetowych ustawa wprost przewiduje badania w kierunku Legionelli w ciepłej wodzie użytkowej. Zarządcy będą musieli regularnie kontrolować temperaturę wody i przeprowadzać płukanie instalacji, by eliminować zastoje – to właśnie w nich drobnoustroje namnażają się najszybciej.

Domów jednorodzinnych przepisy nie dotyczą

Ustawa wprost wyłącza spod nowych obowiązków budynki mieszkalne jednorodzinne oraz zabudowę jednorodzinną. Nowe reguły nie oznaczają też masowych kontroli kranów w prywatnych mieszkaniach przez służby sanitarne. Państwowa Inspekcja Sanitarna uzyska doprecyzowane kompetencje weryfikacyjne, ale skupione przede wszystkim na zarządcach – nie na indywidualnych lokatorach.

Kto zapłaci za audyty i modernizacje

Koszt audytów instalacji w starszych budynkach wielorodzinnych to jedno. Drugi, często dużo wyższy rachunek wystawia rzeczywistość techniczna: jeśli ocena ryzyka wykaże nieprawidłowości, zarządca jest zobowiązany podjąć działania naprawcze. Nie musi od razu wymieniać wszystkich pionów, ale zignorowanie usterek nie wchodzi w grę – inspektorzy mają narzędzia do egzekwowania prawa. W efekcie koszty modernizacji i tak przełożą się na wyższe zaliczki na fundusz remontowy płacone przez mieszkańców.

Ekspert samorządowy Leszek Świętalski, były dyrektor biura Związku Gmin Wiejskich RP, ocenia, że największe wydatki dla gmin i spółek wodno-kanalizacyjnych dopiero przed nimi. Szacunki wskazują, że samo wdrożenie dyrektywy o jakości wody i tzw. drugiej dyrektywy ściekowej może pochłonąć około 250 mld zł w skali kraju.

Gminy muszą szukać wykluczonych sanitarnie

Ustawa nakłada też zupełnie nowe zadanie na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast: mają aktywnie identyfikować osoby, które nie mają dostępu do bezpiecznej wody pitnej lub mają go znacznie ograniczonego, i z urzędu podjąć działania, by ten dostęp zapewnić. Obowiązek ma objąć w pierwszej kolejności osoby zagrożone ubóstwem, marginalizacją i wykluczeniem społecznym.

Co to oznacza dla Ciebie, jeśli mieszkasz w bloku?

Jeśli mieszkasz w budynku zarządzanym przez spółdzielnię lub wspólnotę, masz prawo zapytać zarząd, czy i kiedy przeprowadzi ocenę ryzyka instalacji wodnej w budynku. Nowe prawo daje ci do tego wyraźną podstawę. Jeśli w twoim bloku przez lata nikt nie wymieniał rur i woda z kranu bywa mętna lub ma charakterystyczny metaliczny zapach – to może być właśnie sygnał wtórnego zanieczyszczenia na ostatnich metrach przed kranem. Ustawa nie rozwiąże tego z dnia na dzień, ale po raz pierwszy nakłada na zarządcę formalny obowiązek, by przestał to ignorować.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl