Podatek za butelki kaucyjne? Urząd Skarbowy nie odpuści. To musisz wiedzieć
Rekord Polski w systemie kaucyjnym wynosi 3 925,50 złotych – tyle jednorazowo odzyskał mężczyzna, który przywiózł do butelkomatu ponad 7 tysięcy puszek i butelek. Po tym zdarzeniu w mediach społecznościowych wybuchła panika: czy fiskus przyjdzie po pieniądze od tych, którzy zbierają cudze opakowania? We wtorek 26 maja sprawę skomentował szef Krajowej Administracji Skarbowej Marcin Łoboda. Odpowiedź jest konkretna – ale tylko dla tych, którzy przeczytają ją do końca.

System kaucyjny i skąd wzięło się zamieszanie
System kaucyjny działa w Polsce od 1 października 2025 roku na podstawie ustawy z dnia 13 czerwca 2013 r. o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1658 z późn. zm.), zmienionej ustawą z dnia 13 lipca 2023 r. (Dz.U. poz. 1852). Przy zakupie napojów w objętych systemem opakowaniach doliczana jest kaucja – 50 groszy za butelki plastikowe do 3 litrów i puszki metalowe do 1 litra, 1 złoty za butelki szklane wielokrotnego użytku do 1,5 litra, które weszły do systemu w 2026 roku. Kaucję odzyskuje się w butelkomacie bez okazywania paragonu.
Właśnie brak obowiązku okazywania paragonu sprawił, że coraz więcej osób zaczęło zbierać nie swoje opakowania – z ławek, koszy, parków, biur – i masowo oddawać je w sklepach. Niektórzy zarabiają w ten sposób kilkaset złotych dziennie. To właśnie ta praktyka wywołała pytanie o podatek.
Szef KAS: „Nie dajmy się ogłupić”
Marcin Łoboda, szef KAS, zapytany na wtorkowej konferencji prasowej wprost o to, czy zbieranie butelek i oddawanie ich w butelkomatach stanowi działalność gospodarczą, odparł: „Nie dajmy się ogłupić – cel systemu kaucyjnego jest zupełnie inny, a mianowicie recykling. Samo zbieranie jest pozytywnym efektem”. Dodał, że jeśli ktoś sam zbiera i sam oddaje, nie widzi możliwości, aby była to działalność gospodarcza.
Łoboda zaznaczył jednak, że sytuacja wygląda inaczej, gdy zbieranie przybiera charakter zorganizowany – z wynajętymi pracownikami działającymi na cudzą rzecz. „Jeśli to jest w wersji zorganizowanej, kiedy mamy osoby, które dla nas zbierają, a my tylko i wyłącznie korzystamy, to wtedy ślady organizacyjne i przede wszystkim systemowe działalności gospodarczej są widoczne i takie rzeczy na pewno będą opodatkowane” – powiedział szef KAS, cytowany przez PAP.
Trzy scenariusze – trzy różne skutki podatkowe
Scenariusz pierwszy: oddajesz własne butelki. Zero podatku. Kaucja doliczona przy zakupie była Twoimi pieniędzmi – jej odzyskanie to po prostu zwrot własnych środków. Nie ma tu żadnego przysporzenia majątkowego, nie ma podstawy do opodatkowania. Nie ma znaczenia, ile ich oddasz ani jak rzadko to robisz.
Scenariusz drugi: zbierasz cudze butelki okazjonalnie. Piotr Juszczyk, ekspert podatkowy z InFaktu, wskazał w rozmowie z „Faktem”, że jednorazowe lub sporadyczne zbieranie opakowań porzuconych przez innych można kwalifikować jako przychód z innych źródeł w rozumieniu art. 10 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. 2024 poz. 226 t.j.). Taki przychód wykazuje się raz do roku w PIT-36 według skali podatkowej – 12 proc. do progu 120 000 złotych, 32 proc. powyżej. Kwota wolna od podatku wynosi 30 000 złotych rocznie. W praktyce oznacza to, że ktoś zbierający cudze opakowania kilka razy w roku nie zapłaci ani złotówki – dopóki łączna suma wszystkich przychodów z innych źródeł nie przekroczy tego progu.
Scenariusz trzeci: codziennie wychodzisz zbierać cudze opakowania. To scenariusz, w którym fiskus może uznać, że doszło do powstania działalności gospodarczej. Kluczowe cechy działalności gospodarczej w rozumieniu ustawy o PIT to: ciągłość, zorganizowanie i zarobkowy charakter. Ktoś, kto każdego ranka obchodzi okoliczne parki z workami, realizuje regularne „trasy” po koszach miejskich i systematycznie dostarcza opakowania do sklepów – spełnia wszystkie trzy kryteria. Konsekwencje: obowiązek rejestracji w CEIDG, opłacanie składek ZUS i rozliczanie przychodu jak z działalności gospodarczej.
Ślad cyfrowy w każdej transakcji
System kaucyjny jest szczelnie zdigitalizowany. Każda transakcja w butelkomacie zostawia ślad elektroniczny – data, godzina, kwota, lokalizacja urządzenia. Operator systemu gromadzi te dane, a organy KAS mają do nich dostęp w ramach standardowych uprawnień kontrolnych. Osoba oddająca kilkaset złotych tygodniowo przez kilkanaście miesięcy pod tym samym kodem identyfikacyjnym lub kartą lojalnościową generuje wzorzec, który – przy odpowiednim zapytaniu – jest widoczny w ciągu sekund. Nie ma potrzeby, by ktokolwiek dzwonił do urzędu.
Co to oznacza dla Ciebie? Praktyczna granica między „eko” a „biznesem”
Jeśli zbierasz i oddajesz własne butelki – bez obaw, bez podatku, bez żadnych formalności. Jeśli pomagasz zebrać butelki rodzinie, z biura czy okazjonalnie z podwórka – ryzyko podatkowe jest minimalne, o ile łączne przychody z „innych źródeł” nie przekraczają 30 000 złotych rocznie. Granica zaczyna się tam, gdzie zaczyna się regularność i organizacja: codzienne lub wielokrotne w tygodniu trasy, planowe objeżdżanie parków czy targowisk, zatrudnianie innych do zbierania dla siebie – to już działalność, której szef KAS nie będzie bronił przed opodatkowaniem. Zanim system kaucyjny stanie się Twoim głównym źródłem dochodu, warto porozmawiać z doradcą podatkowym – linia między eko-nawykiem a niezarejestrowanym biznesem jest cienka i w razie wątpliwości urząd narysuje ją sam.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.