Podwójny cios podatkowy dla tysięcy Polaków. Rząd chce wprowadzić dodatkowy 5 proc. podatek oraz obcina limit zarobków
Duża grupa przedsiębiorców zostanie „przyciśnięta” przez nowe podatki. Jak informuje „Rzeczpospolita”, Ministerstwo Finansów chce podnieść daninę solidarnościową z 4 do 5 procent, ale to nie wszystko. Jednocześnie resort finansów planuje także obniżenie limit przychodów pozwalający na rozliczanie się ryczałtem. Dzięki temu liczba płacących podatek znacząco się zwiększy – nawet dwukrotnie.

Sama stawka to tylko połowa historii
Projekt ustawy, przygotowany przez Ministerstwo Finansów i opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji, podnosi stawkę daniny solidarnościowej o jeden punkt procentowy – z 4 do 5 procent podstawy jej obliczenia, czyli dochodu przekraczającego 1 milion złotych rocznie. Resort argumentuje tę zmianę koniecznością sfinansowania korzystniejszych parametrów skali podatkowej PIT, w tym planowanego od 2027 roku podniesienia pierwszego progu podatkowego do 130 tysięcy złotych. Jak podaje „Rzeczpospolita”, obecnie daninę solidarnościową płaci 38,7 tysiąca osób – dla porównania, w 2021 roku było ich około 45 tysięcy. Spadek liczby płatników nastąpił po wprowadzeniu Polskiego Ładu, gdy część przedsiębiorców przeszła na ryczałt, który nie podlega tej daninie.
Prawdziwy cios kryje się w limicie ryczałtu
Drugi element projektu może w praktyce mieć większe znaczenie niż sama podwyżka stawki. Rząd chce obniżyć limit rocznych przychodów uprawniający do rozliczania się ryczałtem ewidencjonowanym z obecnych 2 milionów euro do zaledwie 250 tysięcy euro – to nieco ponad milion złotych. Według wyliczeń Ministerstwa Finansów taki poziom przychodów przekracza dziś około 43 tysiące przedsiębiorców korzystających z ryczałtu. Po wejściu zmian w życie stracą oni prawo do tej formy rozliczenia i będą musieli przejść na skalę podatkową albo podatek liniowy – a tam, w przeciwieństwie do ryczałtu, danina solidarnościowa już obowiązuje. Przedsiębiorcy na ryczałcie nie są w ogóle objęci daniną solidarnościową. Utracą ten przywilej, jeśli zostaną zmuszeni do przejścia na skalę albo liniowy PIT – powiedział „Rzeczpospolitej” Piotr Hanuszewski, senior menedżer w KPMG, zwracając przy tym uwagę, że średni przychód przedsiębiorców wypadających z ryczałtu wynosi sporo ponad 2 miliony złotych, więc większość z nich najpewniej osiąga też dochody przekraczające próg miliona złotych kwalifikujący do daniny.
Ile więcej zapłaci konkretny przedsiębiorca?
„Rzeczpospolita” przedstawia to na przykładzie osoby osiągającej 2,5 miliona złotych dochodu rocznego z działalności opodatkowanej podatkiem liniowym. Przy obecnej stawce 4 procent od nadwyżki ponad milion złotych danina wynosi 60 tysięcy złotych; po podwyżce do 5 procent od tej samej nadwyżki byłoby to już 75 tysięcy złotych – 15 tysięcy złotych więcej. W tym konkretnym przykładzie łączna kwota PIT i daniny solidarnościowej razem wzrasta z 535 do 550 tysięcy złotych rocznie.
Na co rząd chce przeznaczyć dodatkowe pieniądze?
| Rok | Łączne saldo zmian | Rozbicie wpływów |
|---|---|---|
| 2027 | ponad 2,6 mld zł | NFZ: ok. 2,2 mld zł, budżet państwa: ok. 440 mln zł |
| 2028 | blisko 5 mld zł | NFZ: ponad 2,5 mld zł, Fundusz Solidarnościowy: ponad 1,9 mld zł, budżet: ponad 430 mln zł |
Zmiana stawki daniny solidarnościowej ma wejść w życie 1 stycznia 2027 roku i objąć daninę, której termin zapłaty upływa 2 maja 2028 roku. Środki z podwyższonej daniny trafiają do Funduszu Solidarnościowego, a projekt jako całość ma zwiększyć też wpływy do Narodowego Funduszu Zdrowia oraz budżetu państwa. Warto pamiętać, że to na razie projekt ustawy na etapie prac legislacyjnych, a nie obowiązujące przepisy – jego ostateczny kształt, w tym dokładne progi i stawki, może się jeszcze zmienić, zanim trafi pod głosowanie w Sejmie.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.