Przejścia naziemne paraliżują centrum. Kolejny nietrafiony pomysł Trzaskowskiego w praktyce

Rafał Trzaskowski postawił sobie za cel uczynić z Warszawę miasto przyjazne pieszym i rowerzystom. Szkoda, że zapomina o kierowcach i ruchu kołowym. Przecież warszawiacy dojeżdżają do pracy głównie autobusami i tramwajami.

Dzisiaj dostaliśmy rekordową wręcz liczbę wiadomości mówiącym o tym, że przejścia naziemne w centrum na dobrych kilkadziesiąt minut sparaliżowały ruch.

Podziemne przejścia nadal pozostają najszybszym sposobem na pokonanie skrzyżowań. Wielokrotnie udowadniano już to robiąc prosty eksperyment i przechodząc z punktu a do punktu b.

Można było uczynić miasto bardziej dostępnym dla osób niepełnosprawnych w inny sposób, na przykład budując kładki czy zwyczajnie naprawiając wiecznie psujące się windy. Zamiast tego, Rafał Trzaskowski odtrąbił sukces, malując zebry na ulicy. Pomysł sparaliżował i tak już zakorkowane centrum. Na domiar złego cierpią nie tylko kierowcy, ale także warszawiacy, którzy dojeżdżają do pracy autobusami. Komunikacja miejska stoi w ogromnych korkach. Zwężenie Al. Jerozolimskich doprowadzi do jeszcze większego bałaganu w centrum i zamiast uwolnić miasto od smogu samochody będą stały w korkach i produkowały go jeszcze więcej.

Kolejne genialne pomysły pojawiają się i sypią jak z kapelusza. Zamiast wydawać pieniądze na chociażby nową linię metra wydaje się je na pomysły typu przebudowa ulicy Kruczej czy kładka pieszo-rowerowa, a budżet łata się podnosząc opłaty parkingowe i powiększając strefę płatnego parkowania.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl