„Rachunki grozy” stały się faktem. Ile naprawdę płacimy za prąd tej zimy?
Kiedy w połowie ubiegłego roku rząd ogłaszał koniec mrożenia cen energii, wielu ekspertów ostrzegało: „Prawdziwy ból poczujemy zimą”. Niestety, mieli rację. Dziś, na początku stycznia 2026 roku, gdy do naszych skrzynek (tych fizycznych i mailowych) trafiają faktury prognozowane na pierwsze półrocze lub rozliczenia za ostatnie miesiące, w polskich domach panuje konsternacja. Kwoty rzędu 800, 1000 czy 1500 złotych za dwa miesiące w małym mieszkaniu przestały być anomalią, a stały się nowym standardem. Dla posiadaczy domów ogrzewanych prądem sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna. Dlaczego „uwolnienie cen”, które miało przywrócić rynkową normalność, zrujnowało domowe budżety i czy taryfy dynamiczne, promowane jako ratunek, okazały się pułapką dla nieuważnych?

Fot. Warszawa w Pigułce
Styczeń to moment, w którym temperatura spada, a zużycie prądu rośnie. W tym roku to zjawisko nakłada się na drastyczną zmianę w cennikach, która weszła w życie 1 lipca 2025 roku. Przez pierwsze półrocze 2025 roku żyliśmy jeszcze pod kloszem „tarczy solidarnościowej”, płacąc sztucznie zaniżoną stawkę. Kiedy osłony zdjęto, a VAT wrócił do pełnej stawki, szok cenowy został nieco zamortyzowany przez lato – długie dni i brak konieczności ogrzewania sprawiły, że rachunki wzrosły, ale „do przełknięcia”.
Prawdziwy test przyszedł teraz. Zima 2025/2026 obnażyła brutalną prawdę o kosztach energii w Polsce. Transformacja energetyczna kosztuje, a rachunek za nią płaci odbiorca końcowy, czyli my. Wiele rodzin, które zainwestowały w ekologiczne źródła ciepła, czuje się dziś oszukanych. Jak czytać nowe rachunki, by nie dostać zawału, i dlaczego cena samej energii to tylko połowa problemu?
Lipiec 2025 – moment, w którym zgasło światło w portfelach
Przypomnijmy, co wydarzyło się latem ubiegłego roku. Do 30 czerwca 2025 obowiązywała cena maksymalna za prąd dla gospodarstw domowych (ok. 500 zł netto za MWh). Od 1 lipca Urząd Regulacji Energetyki (URE) zatwierdził nowe taryfy, które – choć niższe od tych rynkowych z kryzysowego roku 2022 – były znacznie wyższe od cen zamrożonych. Średnia cena energii czynnej skoczyła o około 30-40%, a do tego doszły wyższe opłaty dystrybucyjne.
Wielu Polaków zbagatelizowało tę zmianę. „Prąd drożeje o 30 złotych miesięcznie” – mówili politycy w telewizji. Dziś widzimy, że te wyliczenia dotyczyły chyba kawalerki, w której nikt nie mieszka. W gospodarstwach wieloosobowych, używających płyty indukcyjnej, bojlera, zmywarki i suszarki, podwyżki sięgnęły realnie 50-60% w skali rachunku końcowego. Dlaczego? Bo tarcza chroniła nie tylko cenę prądu, ale też mroziła stawki opłat przesyłowych, które teraz zostały uwolnione, by sfinansować modernizację sieci energetycznych.
Pułapka na pompy ciepła – dramat ekologicznych domów
Najgłośniejszą grupą poszkodowanych w 2025 roku są właściciele domów, którzy w latach ubiegłych – zachęceni dotacjami „Czyste Powietrze” i „Moje Ciepło” – wymienili kopciuchy na pompy ciepła. Uwierzzyli w narrację: „Prąd będzie tańszy niż węgiel i gaz”.
W styczniu 2026 roku ta narracja legła w gruzach. Przy obecnych cenach prądu (sięgających w taryfie G11 nawet 1,30 – 1,40 zł za kWh brutto z dystrybucją), ogrzanie 150-metrowego domu pompą ciepła w mroźny miesiąc to koszt rzędu 2000-3000 złotych. To kwoty nie do udźwignięcia dla przeciętnej rodziny.
Właściciele pomp czują się wpuszczeni w maliny. Specjalne taryfy (G12w) pomagają tylko częściowo, bo pompa musi działać wtedy, gdy jest zimno, a nie tylko wtedy, gdy prąd jest tańszy (w nocy). W 2025 roku rząd nie wprowadził dedykowanej „taryfy pompowej”, o którą apelowała branża, co skończyło się tym, że część ludzi… zaczęła wracać do palenia drewnem w kominkach, by ratować budżet.
Opłata mocowa wróciła z pełną mocą
Analizując styczniowy rachunek, warto spojrzeć na pozycje inne niż „energia czynna”. W 2025 roku powróciła w pełnym wymiarze opłata mocowa. To podatek, który płacimy za gotowość elektrowni do pracy. Wcześniej była ona zawieszona lub obniżona w ramach tarcz.
Dla przeciętnego gospodarstwa domowego to dodatkowe kilkanaście złotych miesięcznie netto. Niby niewiele, ale w skali roku to prawie 200 zł „ekstra”, za które nie dostajemy ani jednej kilowatogodziny prądu. To opłata stała, od której nie da się uciec, chyba że… nauczymy się żyć z taryfami dynamicznymi, co jednak dla wielu jest czarną magią.
Taryfy dynamiczne – szansa czy rosyjska ruletka?
Od sierpnia 2024 roku (a w pełni w 2025) każdy odbiorca w Polsce ma prawo przejść na taryfę dynamiczną, gdzie cena prądu zmienia się co godzinę, zgodnie z notowaniami giełdowymi. W 2025 roku wielu „smart-klientów” skusiło się na to rozwiązanie, licząc na oszczędności dzięki ładowaniu aut elektrycznych czy praniu w południe, gdy fotowoltaika w kraju pracuje pełną parą i prąd jest tani (a czasem nawet ma ceny ujemne).
Zima 2026 weryfikuje ten optymizm. O ile latem taryfy dynamiczne pozwalały płacić grosze, o tyle zimą, w bezwietrzne, pochmurne wieczory (tzw. Dunkelflaute), ceny na giełdzie szybują w kosmos. Klienci na taryfach dynamicznych płacą wtedy po 2-3 złote za kWh, robiąc herbatę o godzinie 18:00.
Okazało się, że ten model wymaga żelaznej dyscypliny i automatyki domowej (smart home). Kto przeszedł na „dynamika” i zapomniał o śledzeniu aplikacji, ten w styczniu 2026 płacze nad fakturą. To rozwiązanie dla świadomych prosumentów, a nie dla emeryta, który chce mieć po prostu światło.
Net-billing – bilans po roku funkcjonowania nowych zasad
Posiadacze fotowoltaiki, którzy weszli w system net-bilingu (sprzedaż energii po cenie rynkowej, kupno po cenie taryfowej z opłatami), również w 2025 roku odczuli zmiany. W lipcu 2024 wszedł w życie net-biling godzinowy. W 2025 roku zobaczyliśmy jego skutki.
Okazało się, że energia oddawana do sieci w słoneczne południe jest warta grosze (bo jest nadpodaż), a energia pobierana wieczorem jest bardzo droga. „Wirtualne portfele” prosumentów w 2025 roku napełniały się wolniej niż zakładano. Zwrot z inwestycji w panele wydłużył się do 8-10 lat. Fotowoltaika wciąż się opłaca (obniża rachunki), ale nie jest już maszynką do robienia pieniędzy i darmowego grzania prądem zimą, jak w starym systemie opustów.
Prognozy grozy – czy prąd kiedyś stanieje?
Niestety, eksperci energetyczni na rok 2026 nie mają dobrych wieści. Choć ceny węgla i gazu na rynkach światowych ustabilizowały się, Polskę obciąża koszt uprawnień do emisji CO2 (ETS). Nasza energetyka wciąż w 60-70% stoi węglem, co sprawia, że nasz prąd jest jednym z najdroższych w hurcie w Europie.
Inwestycje w atom i offshore (wiatraki na morzu) to melodia przyszłości (lata 30.). Na ten moment musimy pogodzić się z faktem, że „tani prąd” to pojęcie historyczne. Rachunki w 2026 roku będą wysokie i jedyną drogą ucieczki jest drastyczna redukcja zużycia, a nie czekanie na nową tarczę rządową. Budżet państwa powiedział „pas”.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jako odbiorca energii w 2026 roku nie możesz być bierny. Bierne czekanie na rachunek to prosta droga do debetu. Oto konkretne kroki, które musisz podjąć, by zminimalizować szok cenowy:
- Sprawdź swoją taryfę: Jeśli pracujesz w domu i zużywasz prąd przez cały dzień, standardowa taryfa G11 (stała cena całą dobę) może być bezpieczna, ale droga. Jeśli ogrzewasz dom prądem lub masz bojler, koniecznie przelicz przejście na G12w (taryfa weekendowa). W 2026 roku różnica między strefą drogą a tanią jest kolosalna. Przesunięcie prania i grzania wody na weekendy i godziny nocne (13:00-15:00 oraz 22:00-6:00) może obniżyć rachunek o 30%.
- Zrób audyt „wampirów energetycznych”: W 2025 roku hitem sprzedaży były inteligentne gniazdka z licznikiem zużycia (za 40 zł). Kup jedno i podłączaj kolejno do urządzeń. Stara lodówka, komputer stacjonarny chodzący 24/7 czy dekoder TV w trybie czuwania mogą generować koszty rzędu 300-400 zł rocznie. Wyeliminowanie ich to najszybszy zarobek.
- Uważaj na oferty „gwarancji ceny”: Sprzedawcy prądu dzwonią z ofertami „stałej ceny na 3 lata”. Uważaj! Często wiąże się to z gigantyczną opłatą handlową (np. 40 zł miesięcznie), która zjada wszelkie oszczędności na cenie kWh. W 2025 roku UOKiK ostrzegał przed takimi umowami. Czytaj drobny druk.
- Taryfy dynamiczne tylko z automatyką: Nie przechodź na taryfę dynamiczną, jeśli nie masz magazynu energii lub systemu smart home, który sam włączy pompę ciepła, gdy prąd jest tani. Ręczne sterowanie „na oko” w 2026 roku zazwyczaj kończy się stratą, a nie zyskiem.
- Nie zwlekaj z zapłatą: Odsetki za zwłokę i windykacja w firmach energetycznych w 2025 roku działały błyskawicznie. Jeśli nie jesteś w stanie opłacić rachunku grozy jednorazowo, natychmiast zadzwoń na infolinię i poproś o rozłożenie na raty. Firmy zazwyczaj się zgadzają, jeśli zrobisz to PRZED terminem płatności.
Rok 2026 to czas nowej normalności energetycznej. Prąd jest towarem luksusowym, o który trzeba dbać. Zgaszenie światła w pustym pokoju to już nie tylko ekologia, to ekonomiczna konieczność.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.