Robimy na odwrót niż Włosi – i właśnie dlatego nasze mieszkania nie chcą się schłodzić

Gdy w Polsce robi się duszno, odruch jest zawsze ten sam – otwieramy okna na całą szerokość, licząc, że gorące powietrze „wyjdzie” na zewnątrz. We Włoszech, gdzie z temperaturami przekraczającymi 35 stopni mieszkańcy żyją od pokoleń, robi się dokładnie odwrotnie. Okazuje się, że nasz odruch jest błędny – i to błąd, który realnie podnosi temperaturę we własnym mieszkaniu, zamiast ją obniżać. To nie wszystko. Podpowiadamy, jak schłodzić mieszkanie.

Balkony i okiennice w Rzymie. Przed blokiem rośnie mandarynka. | Fot. Warszawa w Pigułce.
Balkony i okiennice w Rzymie. Przed blokiem rośnie mandarynka. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Włoski rytm okiennic, który działa od wieków

W toskańskich miasteczkach, na sycylijskich uliczkach i w rzymskich kamienicach wszędzie widać te same drewniane, ciemnobrązowe okiennice o ażurowej konstrukcji – tak zwane persiane. Skośnie ustawione listewki blokują bezpośrednie promienie słońca, jednocześnie przepuszczając powietrze, a szczeliny są na tyle wąskie, że nie wpuszczają jaszczurek czy większych owadów.

Mechanizm ich użytkowania jest prosty i powtarzany codziennie przez całe lato. Wcześnie rano, kiedy jest jeszcze chłodno, mieszkańcy otwierają szeroko okna i okiennice na oścież. Gdy słońce zaczyna grzać, zamykają oboje – i okna, i okiennice po stronie nasłonecznionej, najczęściej południowej i zachodniej. Wieczorem, kiedy temperatura znowu spada, otwierają wszystko, żeby na noc zostawić okna otwarte, a okiennice zamknięte – chłód nocy studzi wtedy wnętrze domu przez całą noc, a okiennice nie wpuszczają zwierząt i owadów do środka.

Dlaczego otwieranie okien w samo południe pogarsza sytuację

Polski odruch – otwórz okno, niech wieje – ma sens wiosną i jesienią, kiedy na zewnątrz jest chłodniej niż w środku. W szczycie fali upałów ta logika się odwraca. Jeśli temperatura na zewnątrz jest wyższa niż w mieszkaniu, szeroko otwarte okna nie wypuszczają ciepła – wpuszczają jeszcze więcej gorącego powietrza do wnętrza, a do tego ciepło zaczynają kumulować ściany, podłogi i meble, które potem oddają je z powrotem do pomieszczenia przez wiele godzin.

Mechanizm, który faktycznie działa, ma nawet swoją nazwę w literaturze naukowej – night ventilation, czyli nocna wentylacja, znana też jako night flushing. Polega na intensywnym wietrzeniu mieszkania właśnie wtedy, gdy temperatura na zewnątrz spada poniżej tej w środku. Chłodniejsze powietrze przepływające przez pomieszczenia odbiera część energii cieplnej zgromadzonej w masie budynku – ścianach, stropach, podłogach. Skuteczność tej metody analizowano między innymi w przeglądzie badań opublikowanym w czasopiśmie „Energy and Buildings”, a samą zasadę naturalnej wentylacji jako elementu pasywnego chłodzenia budynków opisuje też podręcznik amerykańskiego towarzystwa inżynierów ASHRAE. Efekt nie jest jednolicie gwarantowany – zależy od izolacji budynku, temperatur nocnych i wielkości okien – ale dobrze prowadzona nocna wentylacja może obniżyć szczytowe temperatury w mieszkaniu nawet o kilka stopni Celsjusza.

Malta i charakterystyczne okiennice oraz balkony w klimatycznych, wąskich ulicach. | Fot. Warszawa w Pigułce.
Malta i charakterystyczne okiennice oraz balkony w klimatycznych, wąskich ulicach. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Co robić krok po kroku – od rana do wieczoru

Rano, najlepiej zaraz po przebudzeniu, kiedy powietrze jest jeszcze chłodne, otwórz okna na oścież i przewietrz całe mieszkanie tak intensywnie, jak to możliwe. Jeśli masz okna po dwóch przeciwnych stronach mieszkania, otwórz je jednocześnie i uchyl drzwi między pokojami – powstały w ten sposób przeciąg wymienia powietrze znacznie szybciej niż pojedyncze, uchylone okno.

Gdy słońce zaczyna grzać, najczęściej w okolicach 9-10 rano, zamknij okna od strony nasłonecznionej i opuść rolety, żaluzje czy zasłony – najlepiej zewnętrzne, bo zatrzymują promieniowanie słoneczne, zanim w ogóle przejdzie przez szybę. Bez zewnętrznych osłon dobrze sprawdzą się też jasne, grube zasłony wewnętrzne albo zaciemniające rolety dzień-noc. W ciągu dnia mieszkanie powinno zostać „zamknięte” – okna i osłony nieruszane do wieczora, niezależnie od tego, jak duszno się wydaje w środku.

Wieczorem, gdy temperatura na zewnątrz spada poniżej tej w mieszkaniu, można znów otworzyć okna i powtórzyć intensywne wietrzenie. W nocy, jeśli warunki na to pozwalają, dobrze jest zostawić okna uchylone aż do rana – to właśnie ten nocny chłód wykonuje większość pracy, której nie da się odrobić w ciągu dnia.

Wentylator – sprzymierzeniec, ale tylko jeśli wiesz, jak go ustawić

Sam wentylator nie obniża temperatury powietrza – tylko je porusza, co przyspiesza odparowanie potu z ciała i daje subiektywne uczucie chłodu. Można jednak wykorzystać go znacznie skuteczniej niż samo machanie powietrzem po pokoju. W nocy i wczesnym rankiem, gdy na zewnątrz jest chłodniej, warto ustawić wentylator w otwartym oknie, kierując go do wewnątrz – będzie wtedy aktywnie wtłaczał chłodne powietrze do mieszkania. W ciągu dnia taktykę trzeba odwrócić – skierować wentylator na zewnątrz, żeby wypychał nagrzane powietrze z pomieszczenia.

Jeśli w domu są dwa wentylatory, można zbudować sztuczny przeciąg – jeden ustawiony przy oknie zasysa chłodne powietrze z zewnątrz, drugi po przeciwnej stronie pokoju wypycha je na zewnątrz. Dodatkowy efekt chłodzący daje miska z lodem albo zamrożona butelka wody postawiona przed wentylatorem – powiew staje się chłodniejszy, a topniejący lód działa dodatkowo jak nawilżacz powietrza.

Mokre tkaniny i woda – prosta fizyka na usługach chłodu

Woda od dawna jest jednym z najskuteczniejszych, najtańszych sposobów na chłodzenie wnętrz – parowanie wody pobiera energię z otoczenia, więc samo jej obecność w pomieszczeniu obniża odczuwalną temperaturę. Zamoczone i powieszone w oknie prześcieradło albo ręcznik schładza powietrze wpadające do mieszkania. Spryskiwanie wodą z atomizera zasłon, podłóg czy mebli – z umiarem, żeby nie zalać wszystkiego – daje podobny efekt na mniejszą skalę.

W sypialni, gdzie komfort w nocy jest kluczowy dla jakości snu, dobrze działa też wilgotny ręcznik położony na karku przed snem, chłodny prysznic tuż przed pójściem do łóżka i lekka, bawełniana albo lniana pościel zamiast grubej kołdry. Sama sypialnia zasługuje na szczególną uwagę – łatwiej i szybciej schłodzić jedno pomieszczenie do snu, niż próbować ochłodzić całe mieszkanie naraz.

Okiennica we Włoskim mieście Bari. | Fot. Warszawa w Pigułce.
Okiennica we Włoskim mieście Bari. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Co generuje ciepło, a czego lepiej unikać w środku dnia

Piekarnik, kuchenka, suszarka do włosów, a nawet telewizor czy komputer pracujący długo – to wszystko źródła ciepła, które w upalne dni cicho podnoszą temperaturę w mieszkaniu. W dni szczytu fali gorąca warto ograniczyć gotowanie na rzecz dań na chłodno albo krótkiego przygotowania na zewnątrz, a sprzęt elektroniczny używać tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Tradycyjne żarówki też generują więcej ciepła niż diody LED, więc ich wymiana to dodatkowy, choć drobny, krok w stronę chłodniejszego wnętrza.

Warto też sprawdzić działanie wentylacji grawitacyjnej w mieszkaniu – jej skuteczność spada, gdy różnica temperatur wewnątrz i na zewnątrz jest niewielka, ale w nocy, gdy ta różnica rośnie, dobrze działająca, czysta kratka wentylacyjna pomaga wyprowadzić ciepłe powietrze z budynku bez konieczności otwierania okna na oścież.

Jak schłodzić mieszkanie?

Najprostszy sposób na zapamiętanie całej zasady to jedno zdanie – wietrz, kiedy chłodniej na zewnątrz, zasłaniaj, kiedy cieplej. W praktyce oznacza to rano i wieczorem otwarte na oścież okna, a w ciągu dnia zamknięte okna i opuszczone osłony, niezależnie od tego, jak duszno wydaje się w pierwszych godzinach po przebudzeniu – efekt nocnego wietrzenia trzeba dać czasowi, żeby zadziałał.

Mieszkania na ostatnim piętrze albo na poddaszu wymagają jeszcze wiekszej dyscypliny w zasłanianiu okien, bo nagrzewają się szybciej i trudniej je wychłodzić – tam dobre zaciemnienie od samego rana robi największą różnicę. Jeśli w bloku zostawiasz okna otwarte na noc, pamiętaj o bezpieczeństwie – przy małych dzieciach, zwierzętach domowych i niskich parapetach szeroko otwarte okno bez kontroli to realne ryzyko, więc lepiej uchylić je na ograniczniku niż otworzyć całkowicie bez nadzoru. Wszystkie te działania nie zastąpią klimatyzacji w ekstremalnych warunkach, ale w typowej, polskiej fali upałów potrafią zrobić różnicę kilku stopni – bez żadnego kosztu i bez kupowania nowego sprzętu.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl