Rodzice tego małego chłopca zrobili absolutnie wszystko by ich syn żył. Wywalczyli nawet wstawiennictwo papieża i obywatelstwo Włoch. Przedwczoraj jednak lekarze zadecydowali o odłączeniu aparatury podtrzymującej życie. Wtedy stał się cud. Chłopiec mimo, że nie otrzymuje jedzenia oddycha samodzielnie i nie poddaje się.
Młodzież Wszechpolska i Marsz Niepodległości zorganizowali spontaniczną akcję protestacyjną przed ambasadą Wielkiej Brytanii przy ulicy Kawalerii 12 w Warszawie.
Historia Alfiego Evansa poruszyła ludzi na całym świecie. Chłopiec z dnia na dzień słabł, aż w końcu zapadł w śpiączkę. Został podłaczony do aparatury podtrzymującej życie.
Wbrew woli rodziców wczoraj odłączono go od niej, ale dziecko, jakimś cudem, zaczęło samo oddychać. Podłączono go więc znowu i czekano na decyzję sądu. W Wielkiej Brytanii prawo jest tak skonstruowane, że jeżeli ich obywatel chce leczyć się za granicą, musi mieć na to zgodę.
W akcje zaangażowało się mnóstwo organizacji, a nawet sam Papież. Dzięki temu dziecko otrzymało w trybie natychmiastowym obywatelstwo, by można było rozpocząć leczenie.
Niestety, sąd wydał decyzję odmowną i chłopiec został ponownie odłączony od aparatury. Ponieważ samodzielnie oddycha, czeka go teraz śmierć głodowa. Tysiące Brytyjczyków wyszło na ulice, Papież zaapelował do władz. Organizacje pytają się gdzie jest królowa, a same władze i media nabrały wody w usta. Jedynym brytyjskim dziennikiem, który napisał o decyzji w sprawie chłopca są jest „The Sun”.
Po wszystkich protestach postanowiono skierować sprawę do apelacji, sąd w trybie pilnym będzie musiał podjąć decyzję.
W Warszawie powstała akcja, by zasypać ambasadę pluszakami. Placówka znajduje się przy ul. Kawalerii 12.