Samorządy ostrzegają: ta kara zostanie przeniesiona na mieszkańców bloków i domów
Rząd po raz kolejny wraca z projektem zmian w taryfach za wodę i ścieki. Część rozwiązań samorządy popierają, ale system kar wywołuje ostrą krytykę. Zdaniem gmin wiejskich koszty sankcji i tak przerzucą na rachunki za wodę.

Fot. Warszawa w Pigułce
Ministerstwo Infrastruktury przygotowało kolejną wersję nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. Projekt ma wrócić na obrady Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Problem? Po ponad roku od pierwszej wersji samorządy nadal nie dały mu pozytywnej opinii.
Rok walki o przepisy, które miały ułatwić życie
Rządowy projekt pojawił się po raz pierwszy w styczniu 2024 roku. Paradoks polega na tym, że to właśnie samorządy wnioskowały o zmiany. Chciały odzyskać kompetencje do zatwierdzania taryf za wodę i ścieki, które w 2018 roku trafiły do Wód Polskich.
Tylko że – jak to zwykle bywa – diabeł tkwi w szczegółach. Ministerstwo wprawdzie przekazuje taryfowanie z powrotem radom gmin, ale wprowadza rozwiązania, które wywołały lawinę sprzeciwów. Najgłośniejsze kontrowersje dotyczą dwóch kwestii: taryf progresywnych (cena wody rosłaby wraz ze zużyciem) oraz utrzymania Wód Polskich w roli kontrolnej przy podwyżkach powyżej 15%.
Teraz do dyskusji włączył się Związek Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej. Jego stanowisko jest jasne: część zmian tak, ale nie w takim kształcie.
Co gminy wiejskie popierają?
Związek Gmin Wiejskich RP pozytywnie ocenił kilka rozwiązań z rządowego projektu. Najważniejsze z nich to mechanizm rozliczania zużycia wody przy wadliwym wodomierzu.
Dziś, gdy urządzenie pomiarowe nie działa prawidłowo, dochodzi do sporów między mieszkańcami a wodociągami. Kto ma rację? Ile faktycznie zużyto wody? Nowe przepisy mają to uporządkować – wprowadzają zasadę ustalania ilości pobranej wody na podstawie średniego zużycia z poprzednich miesięcy.
Drugiplus to obciążanie kosztami kontroli wodomierza odbiorcy usług, gdy jego zgłoszenie o usterze okaże się niezasadne. Chodzi o sytuacje, w których ktoś reklamuje licznik, twierdząc, że źle mierzy, a kontrola wykazuje, że urządzenie działa poprawnie. W takiej sytuacji koszt sprawdzenia pokryje osoba, która złożyła bezpodstawne zastrzeżenie.
Gminy wiejskie dostrzegają też sens w możliwości wykorzystania danych z deklaracji śmieciowych do ustalania taryf wodnych. Chodzi o liczbę osób zamieszkujących nieruchomość. Związek zastrzega jednak, że musi być zachowana odpowiednia ochrona danych osobowych.
Przepisy przejściowe – dobrze, ale z zastrzeżeniami
Pozytywnie oceniono również wprowadzenie przepisów przejściowych, które mają zapewnić ciągłość obowiązywania taryf. Dzięki temu w okresie przejściowym między starymi a nowymi regulacjami nie dojdzie do chaosu.
Problem pojawia się jednak przy szczegółach. Projekt przewiduje obowiązek wystąpienia o zatwierdzenie nowej taryfy w terminie 60 dni. Dla dużych miast z rozbudowaną administracją to realny termin. Dla małych gmin wiejskich, z ograniczonymi zasobami kadrowymi? Wyzwanie graniczne z niemożliwością.
Kary finansowe – to już zdecydowanie nie
Najostrzejszą krytykę Związek Gmin Wiejskich RP skierował pod adresem planowanych kar pieniężnych za brak przedstawienia taryfy w terminie. Dodatkowo projekt przewiduje kary osobiste wobec kierowników przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych.
Zdaniem samorządowców to rozwiązanie kompletnie pomija realia, w jakich działają gminy wiejskie. Stanisław Jastrzębski, przewodniczący ZGW RP, wskazuje, że opóźnienia w przygotowaniu taryfy mogą wynikać z przyczyn całkowicie niezależnych od zarządu spółki czy urzędu gminy.
Co może spowodować spóźnienie? Przewlekłość postępowań administracyjnych, oczekiwanie na uzgodnienia z organem regulacyjnym, zmiany przepisów w trakcie procedury, ograniczone zasoby kadrowe. W małej gminie wiejskiej po prostu może nie być komu na bieżąco pilnować wszystkich terminów ustawowych, gdy jednocześnie trzeba prowadzić dziesiątki innych spraw.
Wójt jako organ represyjny? To absurd
Związek zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Projekt stawia wójta, burmistrza lub prezydenta miasta w roli organu nakładającego kary na przedsiębiorstwo wodociągowe. Tyle że często to ta sama gmina jest właścicielem lub współwłaścicielem spółki wodociągowej.
Innymi słowy: samorząd ma karać sam siebie. Albo – co gorsza – karać spółkę komunalną za opóźnienia, które wynikają z problemów organizacyjnych samego urzędu. To absurdalna sytuacja, która stawia lokalnych włodarzy w pozycji bez wyjścia.
Mieszkańcy zapłacą za wszystko
Najważniejszy zarzut dotyczy jednak nie mechaniki kar, lecz ich skutków. Związek Gmin Wiejskich RP ostrzega wprost, że nałożenie kar na przedsiębiorstwo spowoduje, że opłata ta zostanie przeniesiona na mieszkańców podniesieniem stawek.
Dlaczego? Bo spółka wodociągowa musi się bilansować. Jeśli poniesie koszty kary, uwzględni je w kalkulacji kosztów działalności. A te koszty znajdą odzwierciedlenie w przyszłych taryfach. Efekt? Rachunki za wodę pójdą w górę.
I kto na tym straci? Mieszkańcy, którzy nie mieli żadnego wpływu na to, że taryfa nie została przygotowana na czas. Często z przyczyn, które nie leżały po stronie ani spółki, ani urzędu gminy.
Ministerstwo chce konsensusu
Ministerstwo po konsultacjach naniosło już kilka autopoprawek do projektu. Zmiany dotyczą m.in. uporządkowania sposobu pozyskiwania danych o mieszkańcach z deklaracji śmieciowych, ustalenia jednolitego 2-miesięcznego vacatio legis oraz możliwości skrócenia okresu obowiązywania aktualnej taryfy, gdy gmina chce wprowadzić taryfę progresywną.
Problem w tym, że – zdaniem branży i samorządów – żadna z tych poprawek nie dotyka sedna problemu. Kontrowersje wokół taryf progresywnych i roli Wód Polskich pozostają nierozwiązane. A teraz dochodzi jeszcze kwestia kar finansowych.
Dlaczego taryfy za wodę to gorący temat?
Sprawa nie byłaby tak gorąca, gdyby chodziło tylko o techniczne szczegóły procedury administracyjnej. Problem polega na tym, że w 2026 roku większości przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych kończą się obecne taryfy.
Nowe wnioski będą musiały być przygotowywane według obowiązujących przepisów – a te przewidują sporządzanie taryfy na 3 lata. Przy obecnej dynamice zmian cen energii, chemikaliów do uzdatniania wody czy kosztów pracy to zadanie graniczne z niemożliwością. Jak przewidzieć koszty działalności na 3 lata do przodu?
Dlatego branża wod.-kan. i samorządy tak bardzo chcą zmian. Tylko że chcą takich, które realnie ułatwią życie, a nie wprowadzą kolejne obciążenia i ryzyka.
Projekt wraca na Komisję Wspólną
W najbliższym czasie projekt ma trafić ponownie na posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. To ostatnia szansa na wypracowanie kompromisu przed skierowaniem ustawy do Sejmu.
Jeśli Ministerstwo Infrastruktury rzeczywiście dotrzyma słowa i nie będzie forsować projektu bez akceptacji samorządów, mamy szansę na rozwiązanie uwzględniające realia polskich gmin. Zwłaszcza tych wiejskich, gdzie każdy dodatkowy obowiązek i każda kara finansowa mogą zachwiać i tak napięty budżet lokalnej spółki wodociągowej.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Jeśli jesteś mieszkańcem gminy wiejskiej, uważnie śledź informacje o zmianach w taryfach za wodę. Choć projekt formalnie dotyczy procedur administracyjnych, jego skutki odczujesz bezpośrednio w rachunkach.
Pytaj swojego wójta lub burmistrza, jak gmina przygotowuje się do nowych regulacji. Czy ma zasoby kadrowe do terminowego przygotowania wniosków taryfowych? Czy spółka wodociągowa jest gotowa na nowe obowiązki?
Sprawdzaj, kiedy kończy się obecna taryfa w twojej gminie. Jeśli jest to 2026 rok, prawdopodobnie czeka cię podwyżka – niezależnie od kształtu nowych przepisów. Rosnące koszty energii i chemikaliów sprawiają, że większość wodociągów musi aktualizować ceny.
Kontroluj zużycie wody. Jeśli w twojej gminie wprowadzą taryfę progresywną, rachunki mogą znacząco wzrosnąć dla gospodarstw domowych zużywających dużo wody. Sprawdź, czy nie masz nieszczelności w instalacji, wymieniaj stare baterie na oszczędne, korzystaj z programów eko w pralkach i zmywarkach.
A jeśli uważasz, że wodomierz w twoim domu działa nieprawidłowo? Po zmianach będziesz mógł go zgłosić do kontroli. Ale pamiętaj: jeśli okaże się, że urządzenie działa poprawnie, koszty sprawdzenia pokryjesz sam. Więc lepiej upewnij się, że faktycznie jest problem, zanim złożysz reklamację.
Źródło: Portal Samorządowy.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.