Sąsiedzi z piekła rodem [WASZE HISTORIE] Część 1

Wczoraj opublikowaliśmy artykuł o męczących zachowaniach sąsiadów bloków i kamienic. Po publikacji nadesłaliście mnóstwo swoich historii i doświadczeń.

Fot. Pixabay

„1. Remont, oczywiście w weekendy i dni świąteczne, który trwa już kilka lat 2. Kilkugodzinne (dosłownie) walenie piętami w podłogę, aż mi się koraliki na żyrandolach bujają. Nie wiem w jakim celu, codziennie, pokonywane są kilometry w tym mieszkaniu 3. Trzepanie brudnych chodnikow przez balkon, gdzie cały syf oczywiście leci do nas. Strach drzwi balkonowe otwierać. Więcej zastrzeżeń nie mam 🙂 pozostali sąsiedzi prowadzą normalne życie” – pisze Pani Marta.

„Moja kolezanka ma przygluchego starszego sasiada ktory o 6 rano wlacza…radio maryja na caly regulator i nie mozna go w zaden sposob przekonac ze to innym przeszkadza. Pacierze przechodza przez 2 pietra w gore i w dol. Dziadzio nie rozumie tematu” – pisze Pan Daniel.

„Ja mam za ściana fantastyczna rodzinkę Potworniaków, w mieszkaniu maja jakieś panele z przeceny każdy krok to hałas biegające i krzyczące dzieci do 22 a po 22 dreptajacy rodzice przesuwający meble i ciskający różnymi przedmiotami tak gdzie do 1 w nocy, worki ze śmieciami pod drzwiami stoją i cuchną po kilka godzin a gdy maja gości to buty stoją jak na targu od ich wycieraczki aż po windę nie wspomnę o wrzaskach piskach na klatce schodowej i tupanie butów tak ze mi się szafa w przedpokoju otwiera” – pisze Pani Magda.

„Zacznę od tego, że u nas są tak cienkie ściany, że słyszę, jak się sąsiadka w wannie przewraca (choć nie jest to hipopotam). Mogło jednak być gorzej – dobrze że nie słyszę, jak mydli gąbkę… Pralka mi nie przeszkadza, przyzwyczaiłem się. Odzywająca się ni stąd ni zowąd wiertarka może być (i jest) irytująca. Szczytująca sąsiadka świadczy o umiejętnościach równie głośno szczytującego sąsiada (i odwrotnie), więc słucham tego nawet z pewnym podziwem. Ostatnio jednak zmorą są sąsiedzi mieszkający gdzieś nade mną schodzący klatką schodową parami lub w większym gronie GŁOŚNO rozmawiając (także w nocy). Nie, nie, ich rozmowy mnie nie budzą, bo kilka sekund wcześniej rolę tę pełni wybitnie głośne trzaśnięcie drzwiami. Edit. Przypomniała mi się jeszcze sąsiadka, której pies źle znosił samotność – i szczekał non stop. Problem polegał na tym, że sąsiadka jest pielęgniarką pracującą w szpitalu (dyżury nocne). Skończyło się petycją sąsiadów i wyprowadzką psa na wieś.” – pisze Pan Maciej.

„Moi chodza w ceglach na nogach i tez kilometry w te i z powrotem…podloge maja z plytek bez dywanow wiec poglos jak w kosciele…bieganie dzieci przez pare godzin non stop…zyrandol sie trzesie a czajnik w kuchni wibruje na kuchni…oprocz tego grubo po 22 damesa zaczyna sprzatac pokoj pod ktorym JA spie..przesuwa..przeciaga..turla…upuszcza…nie do wytrzymania..albo trafie do wariatkowa albo zejde na zawal” – pisze Pani Katarzyna


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.