Spacer w Lesie Kabackim może skończyć się potężną karą. Wystarczy, że zejdziesz ze ścieżki
Wystarczy kilka kroków w bok od wyznaczonego szlaku, żeby z osoby na spokojnym leśnym spacerze stać się sprawcą wykroczenia. Las Kabacki na Ursynowie to nie jest zwykły las miejski i to zmienia wszystko. Mandat na miejscu to tylko początek możliwych konsekwencji, bo przepisy przewidują grzywnę nawet do 5 000 zł, a w skrajnych przypadkach areszt.

Dlaczego to nie jest zwykły las?
Las Kabacki im. Stefana Starzyńskiego ma status rezerwatu przyrody od 1980 roku i jest największym rezerwatem przyrody w całym województwie mazowieckim – zajmuje 924,72 ha na terenie Ursynowa. Rośnie tu 623 gatunki roślin naczyniowych, 62 gatunki drzew i krzewów oraz 13 pomników przyrody. Żeby udostępnić ten teren mieszkańcom, a jednocześnie chronić jego wartość przyrodniczą, wyznaczono 3 szlaki turystyczne (czerwony – 9 km, zielony – 10 km, niebieski – 5 km) oraz 2 ścieżki przyrodnicze z przystankami edukacyjnymi. Wstęp do rezerwatu poza tymi wyznaczonymi trasami jest prawnie zabroniony.
Co naprawdę grozi za zejście ze szlaku?
Podstawą prawną jest art. 127 ustawy o ochronie przyrody, który przewiduje odpowiedzialność za umyślne naruszenie zakazów obowiązujących w rezerwatach przyrody. W praktyce funkcjonariusz na miejscu – policjant, strażnik leśny lub strażnik parku – może wystawić mandat do 500 zł. Jeśli sprawa trafi do sądu, na przykład gdy ukarany odmówi przyjęcia mandatu, przepisy przewidują znacznie wyższą grzywnę – od 20 do 5 000 zł, a w wyjątkowych przypadkach nawet areszt od 5 do 30 dni. To, co wygląda na niewinny skrót przez krzaki, formalnie jest tym samym wykroczeniem niezależnie od tego, czy ktoś zbiera chronione rośliny, płoszy zwierzęta, czy po prostu idzie na przełaj.
Dlaczego akurat teraz warto na to uważać?
To nie jest martwy przepis. W maju 2026 roku ursynowscy policjanci wspólnie z Oddziałami Prewencji Policji, patrolami konnymi i przewodnikami z psami służbowymi przeprowadzili w Lesie Kabackim kilka dużych akcji kontrolnych. W jednej z nich funkcjonariusze przeprowadzili 47 interwencji, wylegitymowali 61 osób i wystawili 15 mandatów na łączną kwotę blisko 3,5 tys. zł. W innej – na terenie tego samego rezerwatu – wylegitymowano 31 osób i nałożono 29 mandatów na ponad 11 tys. zł. Większość tych konkretnych mandatów dotyczyła spożywania alkoholu, nielegalnego wjazdu pojazdami czy zaśmiecania, ale potwierdzają one jedno: patrole w Lesie Kabackim są częste, a funkcjonariusze faktycznie docierają w głąb lasu, nie tylko na główne alejki.
Skąd ten problem – „przedepty”, które widać z kosmosu?
Zastępca dyrektora Lasów Miejskich Warszawy, Andżelika Gackowska, zwracała uwagę, że skargi na nielegalne, dzikie ścieżki w rezerwacie napływają regularnie, a same przedepty z roku na rok się powiększają. Paradoksalnie, część z nich ujawniają aplikacje do śledzenia aktywności sportowej – mapy biegowe i rowerowe pokazują wyraźnie wytyczone trasy w miejscach, gdzie żadnego szlaku formalnie nie ma. Wykaz dopuszczonych ścieżek jest dostępny przy każdym wejściu do lasu oraz w internecie – więc tłumaczenie „nie wiedziałem, że to zakazane” nie zawsze działa jako argument przy kontroli.
Co to oznacza dla Ciebie? Trzymaj się szlaku, zanim wejdziesz głębiej
- Sprawdź mapę dopuszczonych szlaków przy wejściu do lasu lub w internecie, zanim zejdziesz z głównej alejki – granice rezerwatu nie są oznaczone na każdym kroku.
- Pamiętaj, że to nie tylko kwestia mandatu – jeśli na nieoznaczonej ścieżce spadnie na Ciebie konar, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania, bo świadomie weszłeś na teren z zakazem wstępu.
- Rowerem poruszaj się tylko po wyznaczonych drogach leśnych – przepisy dotyczące zejścia ze szlaku obowiązują rowerzystów tak samo jak pieszych.
- Jeśli zauważysz powalone drzewa lub niebezpieczny fragment szlaku, zgłoś to Lasom Miejskim Warszawy – to oni odpowiadają za bezpieczeństwo wyznaczonych tras.
- Ognisko czy grill rozpalaj tylko w miejscach do tego wyznaczonych – przy ul. Rydzowej, ul. Muchomora oraz na polanie rekreacyjnej przy zabytkowej leśniczówce.
- Jeśli dostaniesz mandat i się z nim nie zgadzasz, masz prawo odmówić jego przyjęcia – wtedy sprawa trafia do sądu, gdzie grzywna może być wyższa niż mandat na miejscu, ale też możesz przedstawić swoje argumenty.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.