System kaucyjny po nowemu. Sklepy dostają narzędzie, które może wszystko zmienić

System kaucyjny w Polsce wchodzi w decydującą fazę. To, co jeszcze kilka miesięcy temu było nowością, dziś stało się codziennością dla tysięcy sklepów. Problem w tym, że dla wielu z nich obsługa zwrotów to ogromne obciążenie. Teraz pojawiło się rozwiązanie, które ma to uporządkować.

Butelkomaty w Lidlu. Fot. Warszawa w Pigułce

Lawina zwrotów uderzyła w sklepy

Od października 2025 roku system działa w całym kraju, ale dopiero początek 2026 roku pokazał jego prawdziwą skalę. Na rynek trafiają już niemal wyłącznie opakowania objęte kaucją. To oznacza jedno – liczba zwrotów rośnie z tygodnia na tydzień.

Jak pokazują dane Ministerstwa Klimatu i Środowiska, na starcie było około 60 mln opakowań. Do połowy marca 2026 roku liczba ta wzrosła do około 1,2 mld. To skala, której wielu się nie spodziewało.

Dla klientów to wygoda i zwrot pieniędzy. Dla sklepów – coraz większy problem logistyczny.

Małe sklepy pod największą presją

Najtrudniejszą sytuację mają mniejsze placówki. Duże sklepy muszą przyjmować zwroty obowiązkowo i często mają odpowiednią infrastrukturę. Małe sklepy robią to dobrowolnie, ale w praktyce i tak są wciągnięte w system.

Na zapleczu zaczęły się realne problemy. Brakuje miejsca na worki z opakowaniami. Obsługa jest ręczna, czasochłonna i kosztowna. Do tego dochodzą rozliczenia z operatorem i organizacja odbiorów.

W efekcie system, który miał być prosty, dla wielu stał się codziennym wyzwaniem.

Nowe narzędzie ma odciążyć sprzedawców

Na ten problem odpowiada Grupa Eurocash. Firma wprowadziła nowe rozwiązanie w ramach swojego systemu EuroPlatform. To specjalny moduł stworzony wyłącznie do obsługi systemu kaucyjnego.

Jego zadanie jest proste – przejąć najbardziej uciążliwe obowiązki. System automatyzuje rozliczenia, zarządza odbiorem worków i kontroluje cały proces na zapleczu sklepu.

Kasa fiskalna obsługuje zwroty i vouchery, a platforma zajmuje się resztą. Dzięki temu pracownicy nie muszą ręcznie pilnować każdego etapu.

Jak podkreśla Dominik Kasperek z Eurocash, chodzi o to, żeby system nie paraliżował codziennej pracy sklepów i był możliwie prosty w obsłudze.

Stawką są pieniądze i czas

Dla sklepów to nie jest drobna zmiana. Chodzi o realne koszty, czas pracy i możliwość normalnego funkcjonowania przy rosnącej liczbie zwrotów.

Eurocash zapowiada też dodatkowe wsparcie. W grę wchodzą m.in. preferencyjne warunki zakupu butelkomatów, szkolenia dla pracowników oraz współpraca z operatorem systemu.

Co to oznacza dla klientów?

Dla klientów zmiany mogą być mniej widoczne, ale odczuwalne. Sprawniejsza obsługa oznacza krótsze kolejki i mniej problemów przy zwrocie opakowań.

System kaucyjny zostaje z nami na dłużej. Teraz kluczowe jest to, czy handel nadąży za jego tempem.

Jeśli takie rozwiązania się sprawdzą, chaos na zapleczu sklepów może wreszcie się skończyć. Jeśli nie – problem będzie tylko narastał.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl