Ta opłata będzie nieunikniona. Każdy będzie płacić, bo rząd doliczy ją do PIT. Wejdzie już w przyszłym roku?
Rząd oficjalnie chce skończyć z abonamentem RTV – i tym razem ma na to konkretny projekt ustawy, a nie tylko obietnicę. Problem w tym, że to nie koniec historii. Jeśli ustawa trafi na weto prezydenta, w grze pozostaje Plan B: opłata audiowizualna doliczona do PIT, którą zapłaci niemal każdy pracujący Polak. Sprawdzamy, co dokładnie rząd planuje i ile to będzie kosztować.

Fot. Warszawa w Pigułce
Grudzień 2025: rząd w końcu pokazał projekt
Przez lata likwidacja abonamentu RTV była polityczną obietnicą, która regularnie ginęła gdzieś między deklaracjami a legislacją. 8 grudnia 2025 r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego opublikowało konkretny projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Dokument zakłada uchylenie ustawy o opłatach abonamentowych z dniem 1 stycznia 2027 r.
Projekt ma trafić pod obrady rządu i do Sejmu w II lub III kwartale 2026 r. Konsultacje publiczne zakończyły się 23 stycznia 2026 r. Ustawa ma wdrożyć do polskiego prawa unijne Rozporządzenie UE 2024/1083, czyli tzw. Europejski Akt o Wolności Mediów (EMFA).
Równolegle projekt reformuje zarządzanie mediami publicznymi: zarządy spółek mają być 1-osobowe, powoływane przez KRRiT w drodze konkursu, a kandydaci muszą spełniać m.in. wymóg apolityczności – czyli braku przynależności do partii przez co najmniej 5 lat wstecz. Projekt zakłada też likwidację Rady Mediów Narodowych, której kompetencje przejąć ma KRRiT.
Finansowanie z budżetu – ale minister finansów mówi: nie ma pieniędzy
Główna koncepcja MKiDN zakłada, że media publiczne będą finansowane bezpośrednio z budżetu państwa – bez żadnej nowej opłaty dla obywateli. Projekt wskazuje na kwotę co najmniej 2,5 mld zł rocznie na realizację misji publicznej, przelewanych przez ministra finansów na rachunek zarządzany przez KRRiT. Dla porównania: w 2024 r. wpływy z abonamentu wyniosły około 605 mln zł – reszta potrzeb mediów publicznych pokrywana była również z rekompensat budżetowych.
Kłopot w tym, że sama idea finansowania z budżetu natrafia na wewnętrzny opór koalicji. W opinii z 29 grudnia 2025 r. Minister Finansów i Gospodarki stwierdził wprost, że w budżecie państwa do 2028 r. nie ma środków na pełne finansowanie mediów publicznych i że abonament powinien zostać zastąpiony innym źródłem dochodów. To postawiło pod znakiem zapytania wiarygodność głównego wariantu reformy.
Plan B: opłata audiowizualna doliczona do PIT
W Ocenie Skutków Regulacji projektu MKiDN przyznaje, że analizowało kilka alternatywnych wariantów. Jeden z nich – i to ten, który wraca w dyskusji jako realne „zabezpieczenie” na wypadek np. weta – to opłata audiowizualna pobierana razem z podatkiem PIT.
Jej mechanizm byłby prosty: Urząd Skarbowy nalicza ją automatycznie przy rozliczeniu rocznym. Nie trzeba rejestrować żadnego odbiornika, nie ma faktur od Poczty Polskiej, nie ma możliwości „zapomnienia”. Każdy podatnik PIT płaci – bez wyjątku.
Proponowana kwota to około 9 zł miesięcznie, czyli 108 zł rocznie, waloryzowana co roku. Obowiązek objąłby osoby fizyczne między 26. a 75. rokiem życia.
Dla porównania: aktualny abonament RTV za telewizor w 2026 r. wynosi 30,50 zł miesięcznie (366 zł rocznie) przy opłatach miesięcznych, zgodnie z rozporządzeniem KRRiT z 27 czerwca 2025 r. (Dz.U. 2025 poz. 885). Na pierwszy rzut oka 108 zł rocznie brzmi więc o wiele lepiej. Ale to złudzenie – i to poważne.
Czteroosobowa rodzina zapłaci więcej, nie mniej
Obecny abonament działa na zasadzie „jedno gospodarstwo domowe – jedna opłata”. Nieważne, czy w mieszkaniu jest 1 osoba czy 5 – jeśli telewizor jest jeden i zarejestrowany, płacimy raz.
Opłata audiowizualna działa inaczej: jest indywidualna, naliczana od każdego podatnika PIT. Czteroosobowa rodzina, w której dwoje dorosłych dzieci po 26. roku życia pracuje, zapłaci razem 4 × 108 zł = 432 zł rocznie – o ponad 66 zł więcej niż przy obecnym abonamencie za telewizor. Dla wieloosobowych gospodarstw domowych ta zmiana oznaczałaby po prostu wzrost kosztów, których po prostu nie da się uniknąć.
Z drugiej strony – osoby, które dziś oficjalnie płacą abonament, należą do mniejszości. Jak wynika z danych branżowych, regularnie płaci zaledwie około 30% zobowiązanych. Reszta ignoruje obowiązek. Przy opłacie ściąganej przez urzędy skarbowe ten mechanizm przestaje działać – unikanie staje się niemożliwe.
KRRiT mówi: chaos, a nie reforma
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w oficjalnym stanowisku skrytykowała projekt MKiDN jako destabilizujący system medialny. KRRiT przyznała co prawda, że jest za wdrożeniem EMFA, ale zarzuciła resortowi, że projekt wykracza daleko poza wymagania unijne – z 47 stron dokumentu, niemal połowa dotyczy zmian niezwiązanych z implementacją dyrektywy. Szczególne zastrzeżenia wzbudziły zapisy dotyczące kryteriów wyboru władz mediów publicznych, likwidacji abonamentu oraz zmian w strukturze KRRiT.
Rzecznik MKiDN Piotr Jędrzejowski odpowiedział, że abonament jest „archaiczną, nieefektywną, nieściągalną opłatą, która dzisiaj nie służy nikomu poza członkami KRRiT”.
Weto wisi w powietrzu
Ustawa medialna obarczona jest poważnym ryzykiem politycznym. Były prezydent Andrzej Duda zawetował już kilka ustaw z obszaru mediów publicznych – m.in. ustawę okołobudżetową z 2023 r., przez co TVP i Polskie Radio nie dostały planowanych rekompensat. Nie wiadomo czy Prezydent Karol Nawrocki będzie kontynuował tę politykę czy może ma inny pomysł na kształt mediów publicznych. Projekt zakłada likwidację Rady Mediów Narodowych i zmianę zasad wyboru władz KRRiT i nie wiadomo, jak będzie zapatrywał się na to nowy Prezydent.
To najprawdopodobniej dlatego opłata audiowizualna krąży w dyskusji jako awaryjne rozwiązanie. Gdyby główny wariant reformy upadł, rząd miałby gotowy mechanizm zapewnienia mediom publicznym stałego finansowania – bez konieczności szukania środków co roku w ustawie budżetowej.
Co to oznacza dla Polaków?
- Do końca 2026 r. – bez zmian. Obowiązuje klasyczny abonament RTV w stawkach ustalonych rozporządzeniem KRRiT z 27 czerwca 2025 r. (Dz.U. 2025 poz. 885): 9,50 zł/miesiąc za radio, 30,50 zł/miesiąc za telewizor lub komplet. Kto ma zarejestrowany odbiornik i nie płaci, nadal naraża się na odsetki podatkowe i egzekucję administracyjną.
- Od 2027 r. – jeśli ustawa przejdzie – abonament znika. Media finansowane z budżetu, bez nowej opłaty. Jedyny wyjątek: zaległości z poprzednich lat można będzie ściągać do końca 2028 r.
- Jeśli ustawa zostanie zawetowana lub nie przejdzie Sejmu – rząd ma gotowy wariant z opłatą audiowizualną przy PIT. Ile wyniesie i od kiedy – to zależy od kolejnych decyzji legislacyjnych. Na razie 108 zł rocznie to kwota z projekcji, nie z ustawy.
- Jeśli jesteś w grupie tych 70% niepłacących abonamentu – przejście na system PIT-owy oznacza koniec tej „wolności”. Urząd Skarbowy nie pyta, czy ktoś pamięta o rejestracji odbiornika.
- Jeśli masz wieloosobowe gospodarstwo domowe – warto przeliczyć, ile de facto zapłaci twoja rodzina przy wariancie indywidualnym. W przypadku 3-4 dorosłych domowników nowa opłata może okazać się wyraźnie wyższa niż obecny abonament.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.