Tragiczna śmierć czterolatka: chłopiec mógł żyć? Nie zadziałała jedna rzecz
Według ustaleń prokuratury, do których dotarł Polsat, chłopcu można było pomóc od razu. Okazało się jednak, że w tramwaju nie zadziałała jedna bardzo ważna rzecz.

Fot. Łukasz/ Warszawa w Pigułce
Z pierwszych ustaleń prokuratury można dowiedzieć się, że pasażerowie zadziałali błyskawicznie.
Kiedy tylko tramwaj ruszył, a noga chłopca znalazła się w potrzasku, zaciągnięto hamulec bezpieczeństwa. Ten mechanizm powinien natychmiast zatrzymać tramwaj. Tak się jednak nie stało.
– Reakcja pasażerów była natychmiastowa… Na to wskazują wstępne ustalenia, no ale tramwaj rzeczywiście zatrzymał się dopiero po kilkudziesięciu metrach – powiedziała „Wydarzeniom” Katarzyna Skrzeczkowska z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.