Tragiczny wieczór na torach. Nie żyje 16-latek, 18-latka spadła z pociągu

Niedzielny wieczór na Mazowszu zakończył się dramatem na kolei. W krótkim odstępie czasu doszło do 2 poważnych zdarzeń z udziałem młodych osób. W Warszawie zginął 16-letni chłopak. Kilka godzin później w Parzniewie pod Pruszkowem 18-latka spadła z pociągu i trafiła do szpitala.

Tragedia na torach. Zdjęcie poglądowe. Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
Tragedia na torach. Zdjęcie poglądowe. Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro

Śledczy wyjaśniają okoliczności obu spraw. Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że zdarzenia są ze sobą powiązane. Pojawiają się jednak pytania, czy młodzi ludzie mogli próbować niebezpiecznych wyczynów na pociągach, znanych z mediów społecznościowych.

Ciało 16-latka na stacji Ursus Niedźwiadek

Do pierwszego zdarzenia doszło około godziny 18:00 na stacji Warszawa Ursus Niedźwiadek. Służby otrzymały informację, że między torami podmiejskimi a dalekobieżnymi leży młody mężczyzna.

Świadek, który znalazł nastolatka, rozpoczął reanimację. Do akcji dołączyła także drużyna pociągowa ze składu SKM jadącego linią S1 w kierunku Pruszkowa. Kolejarze użyli defibrylatora znajdującego się w pociągu.

Reanimacja trwała około godziny. Niestety, 16-latka nie udało się uratować.

Policja przekazała, że chłopak nie miał obrażeń wskazujących na potrącenie przez pociąg. Nie wiadomo jeszcze, jak znalazł się w rejonie torowiska. Nieoficjalnie pojawiają się informacje, że obrażenia mogły wskazywać na upadek z wysokości, być może z dachu pociągu. Tę wersję będą jednak weryfikować śledczy.

18-latka spadła z pociągu w Parzniewie

Kilka godzin później doszło do kolejnego niebezpiecznego zdarzenia. O godzinie 20:22 służby otrzymały zgłoszenie, że ktoś znajduje się na dachu pociągu w Parzniewie w powiecie pruszkowskim. Po chwili przyszła kolejna informacja – osoba spadła.

Na miejscu policjanci i ratownicy znaleźli 18-letnią dziewczynę. Trafiła do szpitala. Według informacji przekazanych przez policję funkcjonariusze wyczuli od niej woń alkoholu.

Śledczy będą ustalać, w jaki sposób nastolatka dostała się na dach pociągu i co tam robiła. Możliwe, że nie była sama, a osoby, które jej towarzyszyły, oddaliły się przed przyjazdem służb.

Czy to niebezpieczna moda z internetu?

Policja na razie nie łączy oficjalnie obu zdarzeń. Mimo to ich podobny charakter budzi niepokój. Chodzi o zachowania polegające na wchodzeniu na pociągi, nagrywaniu ekstremalnych wyczynów i publikowaniu ich w sieci.

Takie działania są skrajnie niebezpieczne. Wystarczy utrata równowagi, nagły ruch składu, poślizg albo kontakt z infrastrukturą kolejową. Szczególnie groźna jest sieć trakcyjna. Porażenie prądem może nastąpić nawet bez bezpośredniego dotknięcia przewodów.

Apel do rodziców i młodych ludzi

Te zdarzenia pokazują, jak cienka jest granica między chwilą brawury a tragedią. Tory, pociągi i infrastruktura kolejowa nie są miejscem do zabawy, nagrywania filmów ani sprawdzania odwagi.

Rodzice powinni rozmawiać z nastolatkami o internetowych wyzwaniach i ryzyku, które niosą. Wiele z nich wygląda w sieci jak „przygoda”, ale w rzeczywistości może skończyć się śmiercią albo trwałym kalectwem.

Niedziela na Mazowszu przyniosła najgorsze możliwe ostrzeżenie. Jeden nastolatek nie żyje. Druga młoda osoba trafiła do szpitala. Teraz śledczy muszą ustalić, czy był to zbieg tragicznych zdarzeń, czy sygnał groźnego trendu, który wymaga natychmiastowej reakcji.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl