Truskawki w dół, maliny wciąż drogie. Sprawdziliśmy, ile zapłacisz na bazarku, w sklepie i giełdzie w Warszawie
Sezon truskawkowy w Polsce trwa w najlepsze, ale tegoroczna pogoda namieszała w cenach bardziej niż zwykle. Susze i przymrozki uderzyły w plantacje, a deszczowe dni utrudniły zbiory – efekt widać na straganach i w sklepach w całej Warszawie. Sprawdzamy, ile realnie kosztują teraz truskawki, maliny i czereśnie – od rynku hurtowego w Broniszach, przez warszawskie bazarki, po sieci handlowe.

Truskawki: ceny w dół, ale podaż wciąż nie nadąża
Na rynku hurtowym w Broniszach pod Warszawą truskawki sprzedawane są obecnie w łubiankach po 16-24 zł, w zależności od partii i dnia. Eksperci rynku zwracają uwagę, że mimo szczytu sezonu podaż wciąż nie jest satysfakcjonująca – niesprzyjająca, deszczowa pogoda utrudnia zbiory i pogarsza trwałość owoców, które trafiają na rynek mało wytrzymałe i szybko się psują.
Na warszawskich bazarkach – takich jak Hala Mirowska czy Targowisko Różyckiego – ceny detaliczne truskawek krajowych wahają się najczęściej między 10 a 20 zł za kilogram, zależnie od odmiany, wielkości owoców i konkretnego sprzedawcy. W sieciach handlowych ceny bywają niższe dzięki regularnym promocjom – niektóre dyskonty w czerwcu sprzedawały polskie truskawki w przecenach nawet poniżej 10 zł za kilogram, choć poza promocją standardowa cena bywa wyższa.

Maliny: wciąż najdroższy z sezonowych owoców
Maliny pozostają w tym sezonie zauważalnie droższe niż truskawki czy czereśnie. Na Broniszach kosztują obecnie około 40 zł za kilogram – to mniej niż w poprzednim tygodniu, gdy ceny sięgały około 50 zł, ale wciąż wielokrotnie więcej niż truskawki. Krajowe maliny szklarniowe na początku czerwca bywały wycenione nawet w przedziale 76-85 zł za kilogram w niektórych partiach hurtowych, co tłumaczy, czemu na bazarkach i w sklepach ich cena bywa odczuwalnie wyższa niż innych letnich owoców.
Na warszawskich straganach maliny sprzedawane są często nie na kilogramy, a w mniejszych koszyczkach czy plastikowych pojemnikach – dla klienta to wygodniejsza forma zakupu przy wysokiej cenie za kilogram, bo pozwala kupić mniejszą porcję bez przeliczania w głowie pełnej stawki.
Czereśnie: ceny zależą od odmiany i kalibru
Czereśnie są tym owocem, w którym rozstrzał cenowy jest największy – i to nie przez region czy sprzedawcę, a przez samą odmianę. Na Broniszach największe owoce odmiany Carmen osiągają nawet 25 zł za kilogram, podczas gdy odmiana Summit kosztuje około 18-20 zł za kilogram. Drobniejsze partie, niezależnie od odmiany, są wyceniane niżej.
Import z Hiszpanii, który jeszcze niedawno bywał wyceniany nawet w okolicach 100 zł za kilogram na początku sezonu, w ostatnich tygodniach wyraźnie staniał – do poziomu około 45-60 zł za kilogram, w zależności od kalibru. Na rynek trafiają już też czereśnie z Grecji i innych krajów bałkańskich, co dodatkowo zwiększa podaż i sprzyja stabilizacji cen w najbliższych tygodniach. Najsłodsze, najbardziej cenione przez kupujących są ciemne, niemal czarne odmiany, takie jak Burlat czy Kordia.
Dlaczego ceny tak się różnią? Hurt, bazarek i sklep to inne światy
Różnica między ceną na rynku hurtowym w Broniszach a tym, co płaci się na straganie czy w sklepie, to nie przypadek – to efekt marży handlowej, kosztów transportu i jakości selekcji owoców. Na bazarku sprzedawca kupuje towar na Broniszach lub bezpośrednio od producenta, dolicza własny narzut i koszty prowadzenia stanowiska. W sieciach handlowych mechanizm jest podobny, ale skala zakupów pozwala sieciom częściej oferować promocje cenowe na wybrane owoce, szczególnie gdy chcą szybko sprzedać dużą partię, zanim się zepsuje.
Dodatkowy czynnik to pogoda w tym sezonie. Susze i nocne przymrozki wiosną uszkodziły część plantacji w Polsce, co ograniczyło podaż i wpłynęło na ceny nawet w szczycie sezonu, gdy normalnie owoce powinny być najtańsze. Minister rolnictwa skierował już do Komisji Europejskiej wniosek o pomoc dla sadowników, których uprawy ucierpiały z powodu wiosennych przymrozków.
Co to oznacza dla Ciebie? Jak kupować sezonowe owoce taniej i lepiej
- Sprawdzaj truskawki od spodu opakowania przed zakupem. Jeden zgnieciony lub spleśniały owoc w łubiance potrafi w ciągu jednego dnia zepsuć całą resztę – przy tegorocznej, mniej trwałej partii owoców to szczególnie istotne.
- Wybieraj truskawki i czereśnie z zielonymi, sprężystymi ogonkami. Szare, suche ogonki oznaczają, że owoce leżą na straganie lub na półce już co najmniej kilka dni.
- Najsłodsze czereśnie poznasz po ciemnym, niemal czarnym kolorze. Odmiany takie jak Burlat czy Kordia są zwykle słodsze niż jaśniejsze, czerwone partie – jeśli masz wybór między kilkoma straganami, postaw na ciemniejsze owoce.
- Maliny kupuj od razu na konsumpcję, nie na zapas. To najbardziej delikatny z trzech owoców – psuje się najszybciej, a przy obecnych wysokich cenach zepsucie części partii jest bolesną stratą finansową.
- Porównaj ceny na kilku straganach na tym samym bazarku, zanim kupisz. Na Hali Mirowskiej czy Targowisku Różyckiego ceny tego samego owocu mogą się różnić między sąsiednimi stanowiskami – czasem warto przejść się dalej, niż kupić na pierwszym stoisku.
- Śledź gazetki promocyjne dyskontów, jeśli kupujesz większe ilości na przetwory. Sieci handlowe regularnie obniżają ceny polskich truskawek w okresach wzmożonej podaży – to dobry moment na zakup owoców do dżemów czy mrożenia, gdy ceny hurtowe akurat spadają.
- Nie zwlekaj zbyt długo z zakupem malin, jeśli liczysz na niższą cenę. Ceny tego owocu są w tym sezonie niestabilne i silnie zależą od pogody – zarówno gwałtowne spadki, jak i odbicia cen w górę zdarzają się z tygodnia na tydzień.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.