Trwają kontrole Straży Miejskiej. Przyjdą z urządzeniem do domu. Mandaty do 5 000 zł
Sezon grzewczy 2025/2026 przyniósł wyraźny przełom w podejściu służb do egzekwowania przepisów środowiskowych. Strażnicy miejscy i gminni mają teraz certyfikowane wilgotnościomierze, uprawnienia do wejścia na posesję bez nakazu i nowe przepisy po stronie, które pozwalają karować za niemal każdy aspekt domowej gospodarki cieplnej i odpadowej – od jakości drewna przy piecu po zawartość pojemnika na śmieci. Rok 2026 to w dużej mierze koniec okresu, w którym przepisy istniały głównie na papierze.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie – Gemini)
Kopciuchy wychodzą z obiegu – i to już nie jest groźba
Najpoważniejsza zmiana dotyczy starych kotłów bezklasowych, popularnie zwanych kopciuchami. W większości województw – w tym Mazowieckim, Małopolskim, Dolnośląskim, Śląskim i Wielkopolskim – uchwały antysmogowe sejmików województw, wydane na podstawie art. 96 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska (Dz.U. z 2021 r. poz. 1973 t.j.), zakazały użytkowania kotłów pozaklasowych. W wielu z tych regionów termin upłynął już w 2024 lub 2025 roku. Od 1 stycznia 2026 roku zakaz obowiązuje w kolejnych województwach, a tam gdzie już obowiązywał – kontrole stają się rutynowe, a nie wyjątkowe.
Kotły klasy 3 i 4 są w większości regionów dopuszczone do użytkowania do końca 2027 roku, natomiast kotły klasy 5 – do czasu wyczerpania żywotności, nie dłużej jednak niż do 2030 roku. Terminy różnią się w zależności od województwa – szczegółowy harmonogram dla swojego regionu warto sprawdzić na stronie urzędu gminy lub sejmiku.
Kontrole przeprowadza straż miejska i gminna, a w niektórych gminach – zwykli inspektorzy magistratu lub policja. Podstawą prawną do wejścia na teren posesji jest art. 379 Prawa ochrony środowiska, który daje służbom uprawnienie do kontroli w godzinach od 6:00 do 22:00, bez konieczności wcześniejszego zapowiadania się. Ktokolwiek utrudni lub udaremni taką kontrolę, naraża się na karę pozbawienia wolności do 3 lat – tak stanowi art. 225 § 1 Kodeksu karnego. W praktyce większość kontroli przebiega spokojnie: inspektor sprawdza tabliczkę znamionową kotła lub pyta o klasę urządzenia, ogląda kotłownię i sprawdza, co jest przygotowane do spalenia.
Za używanie pieca niespełniającego wymogów uchwały antysmogowej straż miejska może wystawić mandat do 500 zł na miejscu. Odmowa przyjęcia mandatu kieruje sprawę do sądu, gdzie grzywna sięga do 5 000 zł. Co istotne – kary mogą być nakładane wielokrotnie, przy każdej kolejnej wizycie.
Wilgotnościomierz zamiast nosa – drewno musi mieć poniżej 20 proc.
Równolegle z kontrolą samego pieca strażnicy sprawdzają jakość drewna opałowego zgromadzonego przy kotle. W 14 z 16 województw uchwały antysmogowe zakazują spalania drewna o wilgotności powyżej 20 procent. Wyjątkami są województwa podlaskie i warmińsko-mazurskie, które takich regulacji nie przyjęły.
Do niedawna przepisy te były w praktyce martwe, bo nie było jak szybko zmierzyć wilgotności w terenie. To się zmieniło. Straże miejskie i gminne wyposażone są teraz w certyfikowane elektroniczne wilgotnościomierze. Procedura jest prosta: kontroler wybiera kilka polan przygotowanych do spalenia, rozłupuje je i wbija sondę w świeże drewno. Wynik pojawia się w kilka sekund. Jeśli średnia pomiarów przekroczy 20 procent, strażnik ma podstawę do wystawienia mandatu.
Odpowiedzialność za jakość opału spoczywa na właścicielu nieruchomości, który pali – nie na sprzedawcy drewna. Argumentacja w stylu „kupowałem jako sezonowane, to pewnie mnie oszukali” nie zwalnia z kary. Problem jest realny: świeżo ścięte drewno ma wilgotność rzędu 50-60 procent, a do osiągnięcia poziomu poniżej 20 procent konieczne jest sezonowanie pod dachem przez minimum 2 lata.
W kontekście drewna opałowego warto też rozwiać medialny szum z 2025 roku. Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracowało nad rozporządzeniem określającym wymiary drewna energetycznego – w tym jego średnicę i jakość. Jak jednak wyjaśniła organizacja fact-checkingowa Demagog, przepisy te dotyczą energetyki zawodowej, a nie indywidualnych gospodarstw domowych. Strażnik nie zmierzy linijką polan w twoim składzie drewna – może natomiast zmierzyć ich wilgotność.
Osobną i poważniejszą kategorią jest spalanie odpadów. Wrzucanie do pieca plastiku, laminowanego drewna, płyt meblowych, tekstyliów czy lakierowanego materiału jest zakazane na podstawie art. 191 ustawy z dnia 14 grudnia 2012 r. o odpadach (Dz.U. z 2023 r. poz. 1587 t.j.). Coraz więcej gmin używa dronów wyposażonych w czujniki chemiczne, które przy przelocie nad kominem potrafią wykryć charakterystyczne związki powstające ze spalania odpadów – cyjanowodór czy formaldehydy. Taki odczyt wysyła patrol naziemny pod wskazany adres. W takim przypadku inspektor pobiera próbkę popiołu do analizy laboratoryjnej, której koszt – jeśli wynik potwierdzi nieprawidłowości – pokrywa sprawca. Kary administracyjne za skażenie środowiska mogą sięgnąć 50 000 zł.
Śmietnik też jest pod lupą – a bloki odpowiadają zbiorowo
Obowiązek segregacji odpadów komunalnych obowiązuje w Polsce od 2020 roku na podstawie ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2024 r. poz. 399 t.j.). W 2025 roku doszła nowa frakcja: tekstylia – odzież, pościel i firany nie mogą już trafiać do pojemnika na odpady zmieszane.
Nowe rozporządzenie MSWiA z 2025 roku poszerzyło uprawnienia straży miejskiej: funkcjonariusze mogą teraz nakładać mandaty nie tylko za brak segregacji, ale też za niezłożenie deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami oraz za brak kompostownika na nieruchomości, jeśli właściciel zadeklarował jego posiadanie. Mandaty straży miejskiej za naruszenie przepisów o odpadach wynoszą do 500 zł. W przypadku skierowania sprawy do sądu grozi grzywna do 5 000 zł, a za wyrzucanie odpadów niebezpiecznych lub elektroodpadów – nawet areszt.
Niezależnie od mandatów, gmina może zastosować własne narzędzie finansowe: podwyższoną opłatę za odbiór odpadów. Jeśli właściciel nieruchomości nie segreguje śmieci, opłata nie może być niższa niż dwukrotność stawki standardowej i może wynieść nawet jej czterokrotność. Dla przykładu: w Warszawie standardowa opłata dla domu jednorodzinnego wynosi 107 zł miesięcznie od osoby – przy braku segregacji może wzrosnąć do 214-428 zł miesięcznie.
W przypadku bloków sprawa jest bardziej skomplikowana. Odpowiedzialność za segregację w budynkach wielorodzinnych ponosi zarządca lub wspólnota mieszkaniowa – jako strona wobec gminy. Jeśli kontrolerzy albo pracownicy śmieciarki stwierdzą nieprawidłowości w altanie śmietnikowej, gmina wszczyna postępowanie wobec zarządcy, a ewentualna wyższa opłata rozkłada się na wszystkich mieszkańców budynku. To oznacza odpowiedzialność zbiorową: wystarczy kilka niedbałych mieszkań, by koszty poniósł cały blok. Warszawska Straż Miejska poinformowała, że tylko w 2023 roku przeprowadziła ponad 6 000 kontroli w zakresie gospodarki odpadami komunalnymi.
Jak przygotować się do kontroli
Właściciele domów z własnym ogrzewaniem powinni zadbać o kilka rzeczy jeszcze przed sezonem. Sprawdzenie klasy kotła to pierwszy krok – jeśli na urządzeniu nie ma tabliczki znamionowej z informacją o klasie, prawie na pewno jest to kocioł bezklasowy objęty zakazem. Informacje o terminach dla konkretnego województwa są dostępne na stronach urzędów marszałkowskich. Drewno do spalania należy sezonować przez co najmniej 2 lata pod zadaszeniem – kupiony jesienią opał będzie gotowy dopiero za dwa sezony. Prosty wilgotnościomierz kosztuje 50-100 zł w markecie budowlanym i pozwala samodzielnie sprawdzić wilgotność przed sezonem. Rachunki za zakupiony opał – węgiel z certyfikatem jakości lub drewno – warto zachować jako dowód w razie wątpliwości inspektora. Kotłownia nie jest śmietnikiem: sama obecność przy piecu worków z odpadami, pociętych mebli czy płyt wiórowych jest dla inspektora sygnałem ostrzegawczym i może skończyć się pobraniem próbki popiołu. Jeśli piec był wymieniany w 2025 roku, zmianę należy zgłosić w Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB) w ciągu 14 dni. W kwestii segregacji odpadów warto też upewnić się, czy gmina wystawiła pojemnik na tekstylia – jeśli nie, odzież należy dowieźć do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych, a nie wrzucać do pojemnika na odpady zmieszane.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.