Tysiące pasażerów zapłaci dodatkowe 20 zł, nawet jeżeli bilet kosztuje 5 zł
Wsiadasz do pociągu bez biletu, bo na stacji nie zdążyłeś go kupić? PKP Intercity nalicza dodatkową opłatę w wysokości 20 złotych od każdej osoby kupującej bilet u konduktora – i choć zasada obowiązuje od kilku lat, wciąż zaskakuje pasażerów na peronach w całej Polsce, w tym w Warszawie.

Mechanizm działa prosto: jeżeli na stacji początkowej działała kasa biletowa lub biletomat, a pasażer mimo to wsiadł bez biletu, konduktor dolicza opłatę za jego wydanie na pokładzie. To nie jest kara za jazdę na gapę – to osobna, cywilnoprawna opłata za samo wystawienie dokumentu przewozu w trakcie podróży. Stawka 20 zł w komunikacji krajowej obowiązuje w PKP Intercity od 6 lipca 2022 roku, kiedy przewoźnik podwyższył ją o 100 procent – wcześniej wynosiła 10 zł. W relacjach międzynarodowych dopłata jest nieco niższa i wynosi 18,52 zł.
Rodzina przy okienku konduktora zapłaci nawet 80 zł więcej
Od listopada 2024 roku zmieniła się równie istotna zasada: opłata jest naliczana od każdej osoby objętej biletem, a nie – jak wcześniej – jednorazowo od całego blankietu. W praktyce czteroosobowa rodzina, która kupuje bilety u konduktora, zapłaci nie 20 zł, a 80 zł dodatkowo. Dziesięcioosobowa grupa – 200 zł więcej. PKP Intercity tłumaczy tę zmianę chęcią ograniczenia sprzedaży biletów na pokładzie, która wydłuża pracę konduktorów i – jak przekonuje przewoźnik – obniża komfort podróży pozostałych pasażerów.
Kto nie zapłaci dodatkowych 20 złotych
Przewoźnik przewiduje listę wyjątków, która ma chronić osoby faktycznie pozbawione możliwości zakupu biletu wcześniej. Dopłaty nie poniosą:
- pasażerowie wsiadający na stacji, na której w momencie odjazdu nie działała kasa biletowa ani biletomat
- osoby z niepełnosprawnością lub o ograniczonej mobilności, a także ich opiekunowie i przewodnicy
- osoby, które ukończyły 70 lat, po okazaniu dokumentu potwierdzającego wiek
- posiadacze tak zwanej kolorowej karty Intercity
- pasażerowie przesiadający się z pociągu innego przewoźnika, jeśli czas na przesiadkę jest krótszy niż pół godziny i mający odpowiednią adnotację na bilecie
- osoby z zaświadczeniem wystawionym przez kasę, że nie mogły kupić biletu z ulgą 95 lub 100 procent w biletomacie
Warunek jest jeden – trzeba zgłosić się do obsługi pociągu zaraz po wejściu na pokład. Brak takiego zgłoszenia może skończyć się potraktowaniem pasażera jak osoby bez ważnego biletu, co oznacza już nie 20 zł dopłaty, a opłatę dodatkową sięgającą 750 złotych.
Warszawa i Mazowsze – inne stawki, ta sama pułapka
Dla pasażerów podróżujących po Mazowszu kluczowa informacja brzmi: stawki w pociągach regionalnych są niższe niż w PKP Intercity, ale zasada działa identycznie. Koleje Mazowieckie, przewoźnik obsługujący wyłącznie województwo mazowieckie i połączenia z Warszawy do Radomia, Skierniewic, Siedlec czy Płocka, naliczają opłatę za wydanie biletu w pociągu w wysokości 6 złotych – stawka wzrosła z 4 zł po ostatniej podwyżce cennika. Kara za przejazd bez biletu w pociągach KM wynosi 210 zł, z możliwością obniżenia do 147 zł przy natychmiastowej zapłacie.
W pociągach Polregio, które również obsługują część tras dojazdowych do Warszawy z mniejszych miejscowości Mazowsza, opłata za wydanie biletu w pociągu wynosi 4 złote od 1 marca 2026 roku – i jest jednolita niezależnie od rodzaju biletu, w tym biletów okresowych: dobowych, tygodniowych czy miesięcznych.
To oznacza, że pasażer jadący na przykład z Otwocka czy Pruszkowa do centrum Warszawy pociągiem Kolei Mazowieckich zapłaci za zapomniany bilet znacznie mniej niż podróżnik wsiadający do pociągu dalekobieżnego PKP Intercity na Warszawa Centralna. Rozdźwięk między 6 a 20 złotymi za to samo formalne uchybienie – brak biletu przed wejściem do pociągu – regularnie zaskakuje osoby przesiadające się między przewoźnikami na stacjach takich jak Warszawa Wschodnia czy Warszawa Zachodnia.
Co nas zaskoczyło przy sprawdzaniu regulaminów przewozowych?
Przy analizie obowiązujących przepisów najbardziej zaskakuje to, jak duży jest rozrzut interpretacji wśród samych pasażerów. Wielu podróżnych wciąż myli opłatę za wydanie biletu w pociągu (20 zł w PKP Intercity) z karą za jazdę bez biletu (do 750 zł) – to dwa zupełnie inne mechanizmy prawne, regulowane innymi przepisami. Pierwsza to świadczenie umowne za usługę dodatkową, druga wynika z rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 20 stycznia 2005 roku w sprawie sposobu ustalania wysokości opłat dodatkowych z tytułu przewozu osób (Dz.U. z 2005 r. nr 14, poz. 117, z późniejszymi zmianami).
Druga rzecz, która rzadko trafia do świadomości pasażerów – opłata konduktorska nie jest grzywną i nie wpływa na rejestr dłużników. To zwykłe zobowiązanie cywilnoprawne, od którego można się odwołać w terminie wskazanym przez przewoźnika, jeśli pasażer uważa, że została naliczona niezgodnie z regulaminem – na przykład gdy na stacji początkowej kasa była faktycznie zamknięta.
Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź kasę przed wejściem do pociągu
Jeżeli regularnie podróżujesz pociągiem i zdarza Ci się kupować bilet na pokładzie, kilka prostych kroków pozwoli Ci uniknąć niepotrzebnej dopłaty:
- Przed podróżą sprawdź, czy na stacji początkowej działa kasa biletowa lub biletomat – jeśli nie, opłata za wydanie biletu w pociągu nie zostanie naliczona
- Kup bilet w aplikacji mobilnej przewoźnika lub na stronie internetowej jeszcze przed wejściem na peron – to całkowicie eliminuje ryzyko dopłaty
- Jeśli należysz do grupy zwolnionej z opłaty (70 lat i więcej, niepełnosprawność, krótka przesiadka), miej przy sobie dokument potwierdzający uprawnienie
- Zgłoś się do konduktora od razu po wejściu do pociągu – zwłoka może skutkować potraktowaniem Cię jak pasażera bez biletu
- Pamiętaj, że stawki różnią się między przewoźnikami – 6 zł w Kolejach Mazowieckich, 4 zł w Polregio i 20 zł w PKP Intercity za ten sam rodzaj uchybienia
- Jeżeli uważasz, że opłata została naliczona niezgodnie z regulaminem, złożyć możesz reklamację – zachowaj potwierdzenie zakupu i dane konduktora
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.