Unia Europejska szykuje nowy surowy zakaz. Uderzy we wszystkich kierowców

Unia Europejska przygotowuje radykalną odpowiedź na zalew tanich samochodów elektrycznych z Chin, który zagraża fundamentom europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Według najnowszych doniesień z piątku, 20 lutego 2026 roku, Komisja Europejska pracuje nad przepisami wymagającymi, aby co najmniej 70% komponentów pojazdu elektrycznego było produkowanego na terenie krajów UE. Nowe prawo ma stać się kluczowym elementem strategii „Industrial Accelerator”, która zostanie oficjalnie zaprezentowana już 25 lutego.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Fot. Warszawa w Pigułce

Zasada „Made in Europe” ma obowiązywać nie tylko w przypadku aut w pełni elektrycznych, ale również hybryd oraz pojazdów zasilanych ogniwami paliwowymi. Spełnienie tego rygorystycznego wymogu będzie warunkiem koniecznym do uzyskania publicznych dotacji, udziału w zamówieniach publicznych oraz korzystania z programów leasingowych. Bruksela chce w ten sposób uniemożliwić chińskim koncernom czerpanie korzyści z miliardów euro europejskiego wsparcia, które do tej pory pośrednio finansowało technologie rozwijane na Wschodzie.

Próg 70%: Walka o wartość dodaną i europejskie baterie

Nowe przepisy mają drastycznie zmienić łańcuchy dostaw w Europie, kładąc nacisk na lokalną produkcję najbardziej wartościowych części.

Benchmark wartości: Próg 70% ma być mierzony wartością wszystkich komponentów niebędących bateriami, które muszą powstać wewnątrz Wspólnoty.

Kluczowe ogniwa: Regulacje obejmą również same baterie – kilka ich najważniejszych elementów składowych będzie musiało pochodzić z Unii Europejskiej.

Utrata dominacji: Obecnie przy produkcji aut spalinowych Europa zatrzymuje 85-90% ich wartości, ale w przypadku „elektryków” wskaźnik ten spada do 70-75%, ponieważ baterie (stanowiące 30% wartości auta) pochodzą głównie z Chin.

Inspiracja z USA: Podobne rozwiązania dotyczące regionalnej zawartości komponentów (RVC) funkcjonują już w ramach umowy handlowej między USA, Meksykiem i Kanadą.

Rozłam wśród gigantów: Kto popiera, a kto boi się nowych przepisów?

Europejscy producenci samochodów nie są jednomyślni w ocenie planowanej rewolucji, co pokazuje konflikt interesów między globalnymi graczami.

  • Zwolennicy ochrony: Koncerny Volkswagen oraz Stellantis aktywnie lobbowały za wprowadzeniem zasady „Made in Europe”, widząc w niej szansę na zachęcenie do korzystania z lokalnych dostawców.
  • Opór BMW: Niemiecki gigant ostrzega przed nowymi przepisami, argumentując, że przyniosą one jedynie dodatkową biurokrację i niepotrzebne koszty.
  • Głos rozsądku: Część producentów apeluje o rozszerzenie definicji „lokalności” na Wielką Brytanię, Turcję, a nawet Japonię, aby nie ograniczać się wyłącznie do kontynentalnej Europy.
  • Potężna konkurencja: W grudniu 2025 roku chińskie marki odpowiadały za rekordowe 16% rynku aut zelektryfikowanych w Europie, skutecznie omijając dotychczasowe cła sięgające nawet 38%.

Branża motoryzacyjna jako filar unijnej gospodarki

Dla Brukseli stawka jest ogromna, ponieważ sektor motoryzacyjny generuje ponad 7% PKB całej Unii Europejskiej i zapewnia 6,1% wszystkich miejsc pracy.

Analitycy Bloomberg wskazują, że bez zdecydowanych kroków Europa ryzykuje dotowanie przemysłu poza swoimi granicami. W samym tylko 2025 roku chińskie marki sprzedały w Europie rekordową liczbę aut hybrydowych i elektrycznych, po raz pierwszy w historii wyprzedzając pod względem sprzedaży swoich koreańskich rywali. Co więcej, wiele aut europejskich marek jest w rzeczywistości produkowanych w Chinach lub korzysta z tamtejszych materiałów, co często pozostaje nieświadome dla końcowego klienta.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl