„Uprzejma” sąsiadka do restauracji: „Ogarnijcie darcie mordy swojej klienteli po 22”
„Uważamy, że Warszawa jest dla każdego. Jednak nie rozumiemy ludzi pokroju Pani Kasi którzy przeprowadzają się do Warszawy stolicy europejskiej, mieszkają w sercu Grochowa a wymagają ciszy jak w bibliotece” – pisze Klawa Szama na Facebooku.
Czy restauracje i mieszkający nieopodal ludzi mogą żyć w spokoju i harmonii? Przykład jednego z grochowskich lokali pokazuje, że niekiedy bywa to trudne:
„Uszanowanko ! Mili Państwo z racji tego, że zaczyna się sezon ogródkowy a po zeszłym przez „uprzejmych” sąsiadów borykaliśmy się z kilkoma sprawami, w tym roku zdecydowaliśmy się na nagłaśnianie tych problemów. W Internecie siła jak to mówią. Wczoraj wieczorem mieliśmy poprawiny w formie grilla przed naszym lokalem. Jak to na poprawinach bywa trochę śpiewu również było? Jednak po 22 Państwo Młodzi i ich goście bardzo się pilnowali aby nie było za głośno. Uważamy, że Warszawa jest dla każdego. Jednak nie rozumiemy ludzi pokroju Pani Kasi którzy przeprowadzają się do Warszawy stolicy europejskiej, mieszkają w sercu Grochowa a wymagają ciszy jak w biblotece? Całe szczęście funkcjonariusze patroli, które podjeżdży w czasie imprezy nie podzieliły zdania „uprzejmych” sąsiadów o nadmiernym hałasie. Do Pani Kasi mamy tylko jedno zdanie. Może u Pani w Koninie tak się do siebie zwracacie. My natomiast nie życzymy sobie takiego tonu i niegrzecznego określenia „mordy” w stosunku do naszych gości! A Młodej Parze dziękujemy za imprezę i życzymy aby spotkało ich więcej wyrozumiałości ze strony ludzi w ich wspólnej nowej drodze życia ??” – pisze Klawa Szama.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.