Urzędnik przyjdzie do Twojego domu, sprawdzi PESEL, deklarację i ile osób z Tobą mieszka. Od tego zależy mnóstwo pieniędzy
Rząd szykuje zmiany w ustawie. Tym razem chodzi o narzędzia, które mają dać urzędnikom realną możliwość sprawdzenia, ile osób faktycznie mieszka pod danym adresem – bo właśnie od tego zależy, ile pieniędzy można dostać. W skrajnych przypadkach urzędnik będzie mógł po prostu przyjść do Twojego domu.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie za pomocą Gemini).
Co sprawdzi urzędnik i skąd weźmie dane?
31 marca 2026 roku w wykazie prac legislacyjnych rządu pojawił się projekt nowelizacji ustawy – Prawo ochrony środowiska. Ministerstwo Klimatu i Środowiska chce dodać do niej przepis, który formalnie umożliwi urzędnikom rozpatrującym wnioski z programu „Czyste Powietrze” po sięganie do dwóch nowych baz danych.
Pierwsza to rejestr PESEL oraz prowadzone przez wójtów, burmistrzów i prezydentów miast rejestry mieszkańców. Druga to baza deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi – czyli zwykłe „śmieciówki”, które każdy właściciel nieruchomości składa w gminie. W tej deklaracji podaje się m.in. liczbę osób zamieszkujących pod danym adresem i ponoszących opłatę za odpady.
Połączenie tych dwóch źródeł ma dać urzędnikowi konkretną odpowiedź na pytanie: ile osób naprawdę mieszka w tym domu? Dziś odpowiedź na to pytanie pochodzi wyłącznie od wnioskodawcy, który sam deklaruje skład swojego gospodarstwa domowego. Weryfikacja jest trudna, bo – jak przyznaje resort klimatu – brakuje formalnej podstawy prawnej do korzystania z danych, które teoretycznie są dostępne m.in. w ośrodkach pomocy społecznej. Nowelizacja ma tę lukę zamknąć. Rząd planuje przyjąć projekt do końca II kwartału 2026 roku, czyli najpóźniej do końca czerwca.
Dlaczego liczba domowników jest tak ważna?
Wysokość dofinansowania w programie „Czyste Powietrze” zależy od jednego kluczowego parametru: przeciętnego miesięcznego dochodu na osobę w gospodarstwie domowym. Im niższy dochód per capita, tym wyższy poziom dofinansowania – program przewiduje 3 progi, od podstawowego do najwyższego. Żeby obliczyć dochód na osobę, trzeba wiedzieć, ile tych osób jest. Małe gospodarstwo domowe przy tych samych zarobkach może wykazać znacznie niższy dochód na głowę niż duże – i tym samym kwalifikować się do wyższego wsparcia.
Dotychczas zaświadczenie potwierdzające dochód na osobę wydawał wójt, burmistrz lub prezydent miasta – w praktyce zadanie to delegowane było do ośrodka pomocy społecznej lub centrum usług społecznych. Problem polegał na tym, że OPS-y, choć dysponują szerokim dostępem do danych o mieszkańcach, nie miały formalnego umocowania, żeby te dane wykorzystywać przy weryfikacji wniosków do „Czystego Powietrza”. Nowelizacja ma ten stan zmienić: urzędnik będzie mógł samodzielnie porównać dane z wniosku z rejestrem PESEL i deklaracją śmieciową bez konieczności odsyłania wnioskodawcy po kolejne dokumenty.
Wywiad środowiskowy, czyli urzędnik puka do drzwi
Projekt przewiduje też narzędzie, które wzbudza najwięcej emocji. W przypadku wątpliwości co do danych podanych we wniosku – wójt, burmistrz lub prezydent miasta będą mogli zarządzić wywiad środowiskowy. To fizyczna wizyta urzędnika w miejscu zamieszkania wnioskodawcy, podczas której weryfikowane są warunki życia i rzeczywisty skład gospodarstwa domowego. Jak wynika z uzasadnienia projektu cytowanego przez portal bizblog.spidersweb.pl, wywiad będzie stosowany wyłącznie wtedy, gdy inne metody weryfikacji zawiodą lub dane z różnych rejestrów wzajemnie sobie przeczą. Ma być narzędziem ostatecznym, nie rutynowym.
Projekt nie precyzuje jeszcze, czy wizyta będzie wymagała wcześniejszego powiadomienia, kto dokładnie ją przeprowadzi i jakie uprawnienia będzie miał urzędnik w czasie kontroli. Te szczegóły mają zostać dopracowane w toku prac legislacyjnych. Dla osób starszych i mniej zamożnych – a więc tych, do których program „Czyste Powietrze” jest adresowany w pierwszej kolejności – sama perspektywa wizyty urzędnika w domu może być barierą psychologiczną, nawet jeśli wniosek jest w pełni rzetelny.
Program traci wnioskodawców po reformie z 2025 roku
Planowane zmiany w weryfikacji to kolejny ruch w programie, który po gruntownej reformie z 31 marca 2025 roku znalazł się w trudnej sytuacji. Nowe zasady – m.in. obowiązkowy audyt energetyczny płatny z góry (koszt ok. 1 500-2 000 zł), wymóg posiadania nieruchomości przez co najmniej 3 lata przed złożeniem wniosku i zmieniony system wypłat – miały uszczelnić program po falach nadużyć. Skutek uboczny okazał się dotkliwy: liczba składanych wniosków spadła o ok. 75 proc. W styczniu 2026 roku wpływało ich średnio zaledwie 643 tygodniowo – przy wcześniejszym tempie kilku tysięcy w tygodniu. Polski Alarm Smogowy alarmuje, że przy obecnym tempie wymiana zakładanych 2,5 mln „kopciuchów” w Polsce zajmie nie 6, lecz 40 lat.
NFOŚiGW odpiera zarzuty o zapaść, wskazując na dane finansowe: od stycznia 2024 roku wypłacono łącznie 12 mld zł, podczas gdy w poprzednich pięciu latach programu łącznie było to 8,7 mld zł. Fundusz przekonuje, że mniejsza liczba wniosków oznacza wyższą ich jakość i że nowe zasady skutecznie ograniczyły pole do nadużyć. Według danych z serwisu czystepowietrze.gov.pl, od uruchomienia programu w 2018 roku do 6 marca 2026 roku złożono łącznie ponad 1,08 mln wniosków na kwotę ponad 41 mld zł, z czego podpisano ok. 945 tys. umów o wartości 34 mld zł.
600 mln zł podejrzanych wniosków i 41 mln zł do zwrotu
Skala nieprawidłowości, która stała za reformą programu, była znacząca. Kontrole przeprowadzone przez NFOŚiGW wykazały podejrzenie nadużyć w działaniu firm wykonawczych na poziomie ok. 0,5 proc. wszystkich wniosków złożonych od 2018 roku – co przy skali programu przełożyło się na ok. 6 000 podejrzanych wniosków o łącznej wartości blisko 600 mln zł. NFOŚiGW złożył zawiadomienia do prokuratury dotyczące kilku firm, wobec których istnieje podejrzenie oszustw, wyłudzeń i fałszowania dokumentów. Do marca 2025 roku wypowiedziano 1 400 umów, a w 652 przypadkach pomniejszono dotację. Łączna kwota należności do zwrotu wyniosła blisko 41 mln zł, a największe nieprawidłowości – na ponad 11 mln zł – wykryto w województwie śląskim, obsługiwanym przez WFOŚiGW w Katowicach.
Równolegle z nowelizacją dotyczącą weryfikacji wniosków ministra Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała przygotowanie specustawy dla beneficjentów poszkodowanych przez nieuczciwych wykonawców. Miała ona umożliwić wstrzymanie egzekucji należności wobec osób, które muszą zwracać dotację za prace, których faktycznie nigdy nie wykonano – bo pieniądze trafiały bezpośrednio na konta firm. Specustawa miała być gotowa w I kwartale 2026 roku.
Zadbaj o zgodność danych przed złożeniem wniosku
- Jeśli planujesz składać wniosek do programu „Czyste Powietrze” – zwróć uwagę na dane w deklaracji śmieciowej. Po wejściu nowelizacji w życie urzędnik będzie porównywał liczbę osób podaną we wniosku z tą, którą wskazałeś w gminie przy rozliczaniu odpadów. Jeśli te liczby się rozmijają, możesz spodziewać się wezwania do wyjaśnienia rozbieżności – a w skrajnym przypadku wywiadu środowiskowego. Warto też sprawdzić, czy dane adresowe członków rodziny w rejestrze PESEL odpowiadają faktycznemu miejscu zamieszkania.
- Jeśli jesteś poszkodowany przez nieuczciwe firmy i musisz zwracać dotację za prace, których nigdy nie wykonano – śledź informacje o specustawie zapowiadanej przez Ministerstwo Klimatu. Dokumentuj wszystko: umowy, korespondencję z wykonawcą, zdjęcia stanu instalacji. Niezależnie od ustawy możesz już teraz złożyć zawiadomienie do prokuratury lub zgłoszenie do właściwego Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.
- Program nadal działa, mimo problemów z liczbą wniosków. Dofinansowanie na wymianę „kopciucha” i termomodernizację jest dostępne – tyle że nowe zasady wymagają więcej formalności na starcie, w tym wspomnianego audytu energetycznego. Szczegółowe informacje o aktualnych progach dofinansowania i wymaganych dokumentach znajdziesz na czystepowietrze.gov.pl.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.