Urzędnik sprawdzi rachunki. Ruszają kontrole posesji, kary mogą sięgnąć 50 tys. zł

Właściciele domów z szambami i przydomowymi oczyszczalniami muszą przygotować dokumenty. Gminy coraz dokładniej sprawdzają, czy ścieki są wywożone legalnie i regularnie. Sama umowa z firmą asenizacyjną już nie wystarczy. Urzędnik może porównać zużycie wody z fakturami za wywóz nieczystości. Jeśli liczby się nie zgadzają, właściciel posesji może mieć poważny problem.

Zdjęcie poglądowe. Fot. Warszawa w Pigułce

Sprawa dotyczy około 2 mln nieruchomości w Polsce. Chodzi przede wszystkim o domy, które nie są podłączone do kanalizacji i korzystają z bezodpływowych zbiorników lub przydomowych oczyszczalni ścieków. Przez lata kontrole często ograniczały się do sprawdzenia, czy właściciel ma podpisaną umowę na wywóz nieczystości. Teraz gminy mają obowiązek weryfikować takie nieruchomości co najmniej raz na 2 lata.

Zmiana jest odczuwalna, bo urzędy nie sprawdzają już tylko papierów. Coraz częściej robią prosty bilans. Patrzą, ile wody zużyła dana nieruchomość i porównują to z ilością ścieków wykazaną na fakturach. Jeśli dom zużywa kilkanaście metrów sześciennych wody miesięcznie, a szambiarka przyjeżdża raz na kilka miesięcy, urzędnik może uznać, że część ścieków nie została rozliczona.

Dla wielu właścicieli to może być zaskoczenie. Tłumaczenie, że rodzina zużywa mało wody, nie pomoże, jeśli dane z wodociągów pokazują coś innego. Nie wystarczy też argument o dużym zbiorniku. Urząd może poprosić o dokumenty techniczne, atest albo projekt. Jeżeli woda była używana do podlewania ogrodu, mycia auta czy napełniania basenu, najlepiej mieć podlicznik ogrodowy. Bez niego gmina może przyjąć, że cała pobrana woda trafiła do szamba.

Kontrola może odbyć się na 2 sposoby. Pierwszy to wezwanie z urzędu. Właściciel dostaje pismo i musi dostarczyć umowę z firmą asenizacyjną oraz faktury lub rachunki za wywóz nieczystości. Zwykle chodzi o dokumentację z ostatnich 2 lat. Drugi wariant to wizyta na miejscu. Upoważnieni pracownicy urzędu albo strażnicy miejscy mogą pojawić się na posesji i zażądać okazania dokumentów.

Lista wymaganych dokumentów jest dość prosta, ale trzeba mieć ją kompletną. Potrzebna jest aktualna umowa z firmą posiadającą zezwolenie na odbiór nieczystości ciekłych w danej gminie. Do tego dochodzą rachunki lub faktury, najlepiej z podaną ilością odebranych ścieków w metrach sześciennych. Sama informacja „usługa asenizacyjna” może nie wystarczyć, jeśli nie wynika z niej, ile faktycznie wywieziono.

Pod kontrolą są także przydomowe oczyszczalnie ścieków. Ich właściciele często myślą, że skoro nie mają klasycznego szamba, to problem ich nie dotyczy. To błąd. Oczyszczalnia również wymaga obsługi, bo w osadniku gromadzą się odpady. Podczas kontroli trzeba pokazać dokumenty potwierdzające wywóz osadów. Jeśli oczyszczalnia działa od kilku lat, a właściciel nie ma żadnego rachunku, urząd może wszcząć postępowanie.

Kary zależą od rodzaju naruszenia. Za brak umowy albo faktur grozi mandat do 500 zł. Za utrudnianie kontroli sprawa może trafić do sądu, a grzywna może sięgnąć 5000 zł. Najpoważniejsze konsekwencje dotyczą przypadków odprowadzania ścieków do gruntu, rowu, kanalizacji deszczowej lub cieku wodnego. Wtedy kara administracyjna może wynieść nawet 50 000 zł.

Do tego dochodzą koszty napraw. Jeśli urzędnik nabierze podejrzeń, że zbiornik jest nieszczelny, właściciel może zostać zobowiązany do wykonania ekspertyzy. Uszczelnienie szamba albo wymiana zbiornika to już wydatek liczony w tysiącach złotych. W skrajnych przypadkach gmina może też narzucić częstszy wywóz nieczystości i egzekwować go administracyjnie.

W Warszawie problem dotyczy przede wszystkim dzielnic z zabudową jednorodzinną i słabszym dostępem do kanalizacji. Chodzi między innymi o Wawer, Białołękę i Wesołą. W takich miejscach nadal działa wiele szamb i przydomowych oczyszczalni. Dla urzędów to nie tylko kwestia dokumentów, ale także ochrony wód gruntowych, lasów i terenów podmokłych.

Najrozsądniej zrobić własny bilans, zanim zrobi go urząd. Wystarczy sprawdzić rachunki za wodę z ostatnich 12 miesięcy i porównać je z fakturami za wywóz ścieków. Jeśli różnica jest duża, trzeba jak najszybciej uporządkować sytuację. Warto też sprawdzić, czy szambo jest wpisane do gminnej ewidencji zbiorników bezodpływowych. Brak wpisu może być kolejnym problemem podczas kontroli.

Dla właścicieli posesji najważniejszy wniosek jest prosty: dokumenty trzeba mieć pod ręką, a faktury muszą zgadzać się z realnym zużyciem wody. Czasy, gdy wystarczała sama umowa z firmą, kończą się na dobre. Teraz urzędnik nie tylko zapyta, ale też policzy.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl