Warszawa pobiła rekord ciepła z 1904 roku. To jeszcze nie koniec

Niedzielne popołudnie zapisało się w historii warszawskiej meteorologii. O godzinie 15:00 stacja IMGW w stolicy zanotowała 37,5 stopnia Celsjusza – wynik wyższy od dotychczasowego historycznego rekordu z 17 lipca 1904 roku, który wynosił 37,1 stopnia. Noc, która nastąpiła po tym ekstremalnym dniu, również była rekordowa – temperatura w Warszawie nie spadła poniżej 24 stopni.

Piekielne upały w Warszawie. | Grafika wygenerowana przy pomocy AI.
Piekielne upały w Warszawie. | Grafika wygenerowana przy pomocy AI.

37,5 stopnia – wynik, który przebił 121-letni rekord

Wynik zmierzony w niedzielę przebił rekord, który przetrwał ponad wiek. Część redakcji meteorologicznych przywołuje też nowszy punkt odniesienia – rekord z 8 sierpnia 2013 roku, wynoszący 37 stopni, a rekord czerwcowy z 2019 roku, 36,9 stopnia – niezależnie od tego, do którego z tych wyników się porówna, niedzielny odczyt 37,5 stopnia okazuje się wyższy od wszystkich dotychczasowych.

Warszawa nie była w niedzielę wyjątkiem – to samo popołudnie przyniosło rekordy w całym kraju. W Słubicach termometry pokazały 40,5 stopnia, w Toruniu 40,3 stopnia, a w Lublinie, Katowicach i Częstochowie również padły nowe, lokalne rekordy ciepła. Rzeczniczka IMGW Agnieszka Prasek przekazała w mediach społecznościowych, że jeśli wynik ze Słubic potwierdzi standardowa procedura weryfikacji, będzie to najwyższa temperatura w historii pomiarów meteorologicznych w Polsce, przebijająca rekord z 29 lipca 1921 roku w Prószkowie.

Noc bez wytchnienia – termometr nie spadł poniżej 24 stopni

Dla wielu warszawiaków równie trudna jak sam upalny dzień była noc, która po nim nastąpiła. Temperatura w stolicy nie spadła poniżej 24 stopni – to klasyczna noc tropikalna, kategoria stosowana wtedy, gdy minimalna temperatura nie schodzi poniżej 20 stopni. Rzeczniczka IMGW ostrzegała jeszcze przed weekendem, że czekają nas wyjątkowo uciążliwe noce tropikalne, podczas których organizm nie ma szansy na regenerację po dniu spędzonym w skwarze.

Zjawisko miejskiej wyspy ciepła w Warszawie tylko pogłębia ten problem. Nagrzane w ciągu dnia powierzchnie miejskie – beton, asfalt, ściany budynków – oddają zgromadzone ciepło przez całą noc, co w gęsto zabudowanych dzielnicach, takich jak Śródmieście, sprawia, że nocne ochłodzenie jest znacznie mniejsze niż na obrzeżach miasta czy w otwartym terenie.

Fontanny, cień i woda – tak warszawiacy radzą sobie z upałem

Przy temperaturach, które jeszcze do niedawna wydawały się nie do pomyślenia w polskim klimacie, mieszkańcy stolicy szukają ochłody, gdzie tylko mogą. Miejskie fontanny, place z kurtynami wodnymi i zacienione parki w niedzielne popołudnie przyciągały znacznie więcej osób niż zwykle – to typowy obraz miasta w dniach, gdy temperatura przekracza granice komfortu termicznego większości ludzi.

Synoptycy podkreślają, że warunki w gęsto zabudowanych częściach miasta są odczuwalnie trudniejsze, niż wskazywałyby same odczyty termometrów – nagrzane powierzchnie miejskie podnoszą temperaturę odczuwalną, zwłaszcza w godzinach popołudniowych, gdy słońce operuje najmocniej.

To jeszcze nie koniec – poniedziałek przyniesie kolejną falę, choć łagodniejszą

Obecna fala upałów nie kończy się z niedzielą. Synoptycy prognozują, że poniedziałek przyniesie kontynuację ekstremalnych warunków, a we wtorek, choć temperatura ma być nieco niższa niż w szczytowym dniu fali – około 32 stopni w Warszawie. To wciąż wartość, która jeszcze kilka lat temu uznawana byłaby za rekordową, a dziś stanowi jedynie „ochłodzenie” względem niedzielnego ekstremum.

W skali całego kraju IMGW prognozowało na poniedziałek temperatury maksymalne sięgające 35-39 stopni w wielu regionach, z utrzymującymi się ostrzeżeniami trzeciego stopnia dla części województw. Synoptycy zwracają uwagę, że tego typu fale upałów stają się w Polsce coraz częstsze – rekordy ciepła z ostatnich kilku lat padają znacznie częściej niż wskazywałaby na to wieloletnia statystyka klimatyczna.

Jak przetrwać kolejny gorący dzień

Jeśli w poniedziałek planujesz czas na zewnątrz, najlepsze godziny to wczesny ranek przed 10:00 i wieczór po 18:00 – w środku dnia temperatura w mieście, wzmocniona przez nagrzane powierzchnie, bywa odczuwalnie wyższa niż sam odczyt termometru. Picie wody małymi porcjami, ale regularnie, działa lepiej niż jednorazowe duże ilości, a unikanie alkoholu i bardzo słodkich napojów pomaga utrzymać prawidłowe nawodnienie organizmu.

Po nocy tropikalnej, kiedy sen i tak bywa gorszej jakości, warto zarezerwować sobie czas na odpoczynek w ciągu dnia, najlepiej w najchłodniejszym dostępnym pomieszczeniu – z zasłoniętymi oknami od strony słońca. Osoby starsze, dzieci i osoby z chorobami układu krążenia powinny szczególnie ograniczyć wysiłek fizyczny i czas spędzany na otwartym powietrzu w najgorętszych godzinach, niezależnie od tego, czy temperatura ostatecznie pobije kolejny rekord, czy tylko się do niego zblizy.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl